NN WM +
kć mao00 O GG tomm jej
S8NIEIAS
sI8
ZEN
12 NYP "Lvd
«
a8pul łelydweg PIEOQSS91g
zź Pd
s ŚLUZOWCE
(MYCETOZO4)
MONOGRAFIA
Dra JÓZEFA ROSTAFIŃSKIEGO EE ©
-
PARYZ
NAKŁADEM BIBLIOTEKI KÓRNIGKIEJ
1875
(SOWA 188, © 00
/ |SAaM3s %* JUL 221935
N // V4 TIONAŁ MU c= = 3
= p LTREŁA = — M Le
Paryżę" Drukarnia Iosce, Dusox i FResxf, Frej uliz
ANTONIEMU DE BAREMU
DOKTOROWI MEDYCYNY I FILOZOFII
PROFESOROWI BOTANIKI I Rfg$ggoROWI STRASBURGSKIEJ WSZECHNICY
Z WDZIĘCZNOŚCIĄ DLA NAUCZYCIELA
Z SZACUNKIEM DLA CZŁOWIEKA
TĘ PRACĘ
POSWIĘCA
AUTOR
*
WA » Ą 4 7%
CZŁ i KT
RUSZ OCNZCE
(WYCETOZOA)
MONOGRAFIA
©Bpnziz
JOZEFA JiOSTAFINSKIEGO
(Przedstawione na posiedzeniu Towarzystwa dpia 45 Marca 1873 r.)
Wyciąg z Pamiętników Towarzystwa Nauk Ścisłych, tom V, rok 4874.
Omnes fere Botanici nostras plantans fungis annumerant, verum quo jure ipsi videant, ln prima enim evolutione pulpam seu substantiam raucilaginosam constituunt, que, sensim crescendo, in parva, subrotunda, ovata vel aliter formata et ad maturitatem usque ex uno colore, in alterum transeuntia capitula seu peridia abit, Heec peridia, membrana subiacenti nitidee, plerumque inoascentia, integumenta tenuia membranacea efficiant, qvse maturitatis tempore vertice aperiuntur et massam farinaceam inelusam, filis seu capillitio ut plurimam intertextam, effundunt, Agarici vero, Baleti et plurimae affines sub fungorum ordine comprehensae stirpes, superfcie externa fructificante, germinatione, substantia acque ac habitu adeo distinguuntur, ut neque in artificiali, neque in naturali plantarum divisione simul cum prioribus sub uno ordine vel familia comprehendi possint. Proprius tamen nostris plantis accedunt Lycoperda cum nonnullis affinibus; at differunt substantia (in juvenili statu) molli carnosa ac fragili, colore primitivo immutabili, et quod diametro multo majori predita sint, nec uaquam membrane subiacenti innascentia reperiantur. Sic etiam in multis pecedunt Azcidium, Uredo et Trichoderma Personii. Jure meritoque igitur in hoc opere deseripta genera cam Trichia, Arcyria et aflinibus generibus, propriam et a reliquis, imprimis externe fruetificantibus fungis, diversissimam familiam
natura!em constituere merentur, SCHRADER, /Vov. pł, gen., 1797, p. vi et Vil.
PRZEDMOWA
0d monografii jakićjś grupy ustrojów wymagamy w dzisiejszym stanie nauki, aby podala ieh historyg rozwoju,
ich budowę, kształtownictwo i systematykę; otóż niniejszą pracę, jako odpowiadającą większości tych warunków, na-
zwałem monografią. Historya rozwoju została tu zupełnie pominięta, a to dlatego, że pod tym względem mamy wy-
borną i obszerną pracę de Barego, tylko niektóre własne spostrzeżenia, na tóm polu zdobyte, pomieściłen we wła-
ściwych miejscach w części traktującój o budowie śluzowców. Niniejsza więc rozprawa jest tylko dopemieniem pracy ART. IV. 1
ra PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUKR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
de Barego, ogłoszonćj w roku 1864, pod tytułćóm : « die Mycetozen ». Z nićj to czerpałem pierwsze swoje wiadomo- ści natóm polu; od jój autora zostałem zachęcony do zajęcia się śluzowcami, i pod jego kierunkiem pracowałem nad tóm zadaniem od końca 1871 roku do wiosny roku bieżącego. Zbadanie budowy i kształtownictwa śłuzowców, nie przedstawiało żadnych trudności, inaczćj się rzecz miała z systematyką. Największa bowiem liczba tych ustrojów została opisaną w końcu zeszłego i na początku bieżącego stulecia, więc w czasach, kiedy o przyjrzeniu się wewnętrz- nćj budowie jakichkolwiek tworów ani myślano, kiedy zadawalno się w opisach zewnętrznemi cechami, opierając często na nich nie tylko charaktery gatunków, ale nawet całych rzędów lub klas roślinnych. Wreszcie w tak różno- rodnóm gronie botaników którzy się na te opisy składali, można napotkać wielu takich, którzy sobie z tóćm wiele trudu nie zadawali. Ich celem było po nazwisku przez siebie utworzonego gatunku położyć « mihi » , reszta była dla nich nie nieznaczącą drobnostką. To tóż porównywając opisy przez takich mykologów stworzone z ustrojem do któ- rych się odnoszą, dochodzimy do przekonania, że pomiędzy nimi zachodzi takie tylko podobieństwo, jakie istnieje pomiędzy np. stolicą Francyi a jednym z licznych Paryżów północnćj Ameryki.
Nic więc dziwnego, że z postępem czasu jeden gatunek został kilkakrotnie pod różnemi nazwiskami opisanym. Nie więc dziwnego dalćj, że w « Systema mycologicum » Friesa, z roku 1829, obejmującóm wszystkie naówczas opi- sane Śluzowce, panuje w skutek tego potężne zamięszanie. Z tćj jednak książki musiałem czerpać pierwsze wiado- mości systematyczne, było to tóż z początku błądzenie po omacku. Z czasem dopiero, przejrzawszy znaczą ilość zbiorów, zacząłem się powoli oryentować w tym dziwacznym lesie nazwisk i torować sobie drogę, wprawdzie z nie- zmierną stratą czasu, w pośród strasznego chaosu.
Teraz inne czekało mnie zadanie, należało mi przejrzeć AESPOREH szpargałów, aby skreślić historyę badań do- tyczącą śluzowców i zebrać wszystkie opisy w synonimy. I tu przyzwyczajenie było najdzielniejszą pomocą od wy- twornego opisu, skreślonego przez Friesa, do kilku słowami skreślonćj diagnozy Michelego znajduje się cała prze- paść, a jednak w końcu i tak krótkie opisy stają się przynajmnićj wystarczającymi.
W historycznym przeglądzie dotychczasowych prac nad śluzowcami, staralem się zawsze stać na stanowisku bez- stronnego krytyka i w sądach uwzględniać zawsze epokę i okoliczności w których pisano. Używałem tu dla różnych wspominanych rodzajów nazw wyłącznie tylko łacińskich, aby nie być zmuszonym tworzyć polskich dla wielu już dziś skasowanych. Ale już w kształtownietwie używam naszych, dodaję jednak zawsze łacińskie w nawiasie, aby czy- telników powoli z nowo-utworzonómi nazwiskami śluzowców oswoić. Kształtownietwo, jako rzecz nader suchą, staralem się 0 ile możności skrócić, tak samo jak i część traktującą o budowie wewnętrznćj. Tego rodzaju zbiorowe poglądy zyskują bowiem tylko na jasności przez zwięzłość. Bawienie się w nieskończone drobiazgi sprowadza tylko zamięszanie pojęć. Inaczćj się rzecz ma co do systematyki, podanie nawet najdrobniejszych szczegułów jest tu nie tylko nienagannćm, ale owszćm, koniecznie potrzebnóm. Wiem z własnego doświadczenia, że nieraz jakiś drobny ale tralny szczególek łatwićj nas naprowadza na dobrą drogę oznaczenia właściwie nazwiska jak dobry ogólny opis. Co do samego systemu, to za jego podstawę slużyło mi ugrupowanie śluzowców, któróm się posługiwał de Bary; zapro- wadzilem w nićm tylko kilka zmian, i tym sposobem zamiast czterech otrzymałem siedm rzędów. Dalszy ich jednak podzial jest już najzupełnićj oryginalny. Staralem się o utworzenie jak największćj liczby rodzajów, zawsze jednak dobrze ucharakteryzowanych, wiedząc z doświadczenia, żeto z pewnością ułatwia oznaczenia. Charakter wszyst- kich opiera się na wewnętrznćj budowie, jako jedynie stałćj i najważniejszćj. Wprawdzie ten sposób: zyskuje jeszcze niekiedy naganę ze strony tak zwanych botaników. Naigorsi pod tym względem są niektórzy starzy mykolo- gowie, którzy za występek prawie uważają opieranie rodzajów na cechach wziętych nie z pokroju i cech zewnętrz- nych, ale z charakterów budowy. Dowodzą oni, że taki podział jest nienaturalnym! Jestto jednak poprostu tylko ich zacofanie, które im dyktuje sąd podobny; niezdolni do użycia drobnowidza, mogą się w swych badaniach po- sługiwać zaledwie szkłem powiększającóm, a tóm trudno naturalnie wszystko rozeznać.
Gdybyśmy ich zasadę zastosowali do roślin jawnopłciowych, to wypadłoby nazwać np. wierzbą, nie to co dziś tak, na zasadzie wewnętrznój budowy jój kwiatu, nazywamy, ale wszystkie rośliny mające podobne lancetowate liście, mielibyśmy wówczas i gruszki na wierzbie ! Zresztą dla ludzi trzeźwo na to patrzących, jestto rzecz tak jasna, że z niój nie potrzebujemy się dłużćj usprawiedliwiać.
Przechodząc do gatunków, miałem do wyboru zazwyczaj przynajmnićj tuzin nazw danych im z kolei czasu; któ- remu przyznać pierwszeństwo ? oto zaraz nasuwające się pytanie. . Na kongresie naturalistów, podczas wystawy po- wszechnćj paryzkićj z roku 1867, wypracowano stalut postępowania w tym względzie, lecz ten, jako tyczący się przeważnie roślin jawnopłciowych, nie mógł tu znaleźć zastosowania. Według bowiem tegoż, nazwiska przed Lin- neuszem stworzone uważają się za żadne, jego lub pierwsze po nim ogłaszane za ważne. Linneusz zaś nie zajmował się takimi drobiazgami jak śluzowce. Biorąc jednak nawet któregokolwiek z autorów zeszłego wieku za taką powagę,
ŚLUZOWCE, 3
nie możnaby jeszcze trafić do końca. Jeżeli bowiem któś opisując dzisiejsze Didymium squamulosum, a badając je niedokładnie, nie wynalazł w nićm włośni i uznał je za Licea, zważając zaś, że te są zazwyczaj siedzące, a w mo- wie będąca forma jest trzoneczkowatą, i nazwał ją z tego powodu Licea stipitata, to przenosząc dziś ten ga- tunek do rodzaju Didymium, wypadłoby go według praw statutu nazwać Didymium stipitatum. Tymczasem więk- szość Didymiów jest trzoneczkowatą, i to eo tam było racyonalnóm, jest tu po prostu niedorzecznością. Należało więc to nazwisko, choć mające « prawa pierszeństwa », opuścić i przyjąć drugie z kolei, a jeżeli i to było nie- możliwćm, odwołać się choćby do trzeciego. Jednćm słowóm, zastanowiwszy się głębićj nad tą kwestyą, doszedlem do przekonania, że najlepićj będzie uznać wszystkie dawniejsze prace za ważne, lecz podać wszystkie nazwiska krytycznemu przeglądowi i nim w ostatnićj instancyi się rządzić. Wprawdzie jesteśmy ludźmi, i « krytyczny pogląd » jest nieraz tylko własnćm « widzimisię », innego jednak sposobu wyjścia nie było — i ten, przyjmując za to na siebie odpowiedzialność, przyjąłem. Co do sposobu oznaczania nazwisk autorów po gatunku, różne pa- nują metody, z tych dwie są najczęścićj używane. Jeżeli np. jakiś gatunek został opisany przez Sehumachera jako Arcyria atra a dziś « ktoś » przenosi go do rodzaju Enerthenema, to, albo oznacza się to tak: Enerthenema atra (Schumacher) ktoś, albo tóż drugim sposobem tylko Enerthenema atra (Schum.).
Gdybym przyjął pierwszy sposób, zalecony wprawdzie przez kongres botaników to, zmieniając sam znaczną liczbę nazwisk, musiałbym właśnie stawać zbyt częto na miejscu owego « ktosia ». Dla uniknienia więc podejrzeń, że te zmiany zaprowadzałem tylko dla napisania swego «mihi», przyjąłem drugi sposób oznaczania, tómbardzićj chętnie, że jest prostszy a nieledwie i tak jasny jak pierwszy.
a.
Pragnąc uczynić swój system jak najbardzićj praktycznym, idąc za życzeniem objawionćm mi listownie przez kilku
znakomitych mykologów, dodałem do każdego rodzaju klucz analityczny do oznaczenia gatunków.
Dla zaokrąglenia całości, musiałem naturalnie powiedzieć słów kilka o pokrewieństwie śluzowców pomiędzy sobą, co objaśniłem tóż odpowiednią tablicą. Kilka słów polemiki przeciwko cwym zagorzałym pseudodarwinistom, kreślą- cym z całą pewnością drzewa rodowe istot ustrojowych, jakby byli rzeczywiście obcymi zmianom jakim one w ciągu wieków ulegały, zdawały mi się być w tóm miejscu prostą koniecznością.
Rzecz o stanowisku śluzowców w łańcuchu jestestw ustrojowych mogłaby zamknąć tę pracę, gdyby nie wzgląd na początkujących, pragnących, się obeznać z tą grupą, którym poświęciłem ostatnich słów kilka «o zbieraniu, przechowywaniu i oznaczaniu śluzowców ».
Dla wyjaśnienia nieraz zawiłych stosunków budowy, dalćj dla dania wyobraźenia o pokroju różnych rodzajów śluzowców, zamieściłem w końcu kilka tablic. Rysunki tam pomieszczone nie są wyłącznie moją pracą, niektóre są wzięte z dzieł de Barego lub innych autorów; inne załączone mi od różnych prywatnych osób, o czóm zawsze w objaśnieniu tablic wspominam. Niech mi tu wolno będzie załączyć publiczne podziękowanie p. Dutkiewiczowi za wykonanie dwunastu fotografii, z preparatów drobnowidzowych, które utrwalił na jednój tablicy nową inelodąa fotodruku.
Spoglądając teraz na całość tćj pracy, widzę doskonale liczne jćj braki pod wieloma względami, widzę, że daleką jest od takićj jaką ją mieć pragnąłem, jakąby być powinna; mam jednak nadzieję, że rozliczne trudności, z jakiemi mi walczyć przychodziło i względna krótkość czasu, choć w części zdołają mnie usprawiedliwić z tych rozlicznych niedostatków.
Teraz należy mi po szczególe wyrazić wdzięczność następującym pp. botanikom za rozległą pomoc w dostarcza- niu zbiorów śluzowców.
P. J. ALEXANDROWICZOWI, profesorowi botaniki na wszechnicy warszawskićj, za darowany mi zbiorek śluzowców z okolic Warszawy.
P. P. ASCHERSONOWI, kustoszowi muzeum berlińskiego, za przesłanie mi do przejrzenia zbioru tego muzeum.
P. A. de BAREMU, profesorowi botaniki i rektorowi wszechnicy strasburskićj. Oprócz wszechstronnćj pomocy na polu badań naukowych, miałem do rozporządzenia jego cały zbiór śluzowców, najbogatszy ze wszystkich jakie ist- nieją, w którym znajdują się i zbiory : Jacka z okolic Salemu (W. K. Badeńskie), Dra Kocha z okolic Rugii, pro- fesora Cienkowskiego z okolic Berlina, Leischnera i Kirchnera z okolic Konstaneyi, Dra Robenhorsta z Drezna i wiele jeszcze zbiorów pomniejszych.
P. A. BRAUNOWI, profesorowi botaniki na wszechnicy berlińskićj, za dany mi do przejrzenia zbiór zebrany w róż- nych stronach Niemiec i Szwajcaryi,
4 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUKR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
P. A. de CANDOLLOWI, z Genewy, za powierzenie i nadesłanie mi do przejrzenia zbioru śluzowców z muzeum imienia de Candolla, zawierającego bardzo ważne, bo originalne, okazy jego ojca i z różnych części świata przez podróżników zebrane.
P. CELAKOWSKIEMU, profesorowi botaniki na wszechnicy pragskićj, kustoszowi muzeum pragskiego, za przesłanie mi do przejrzenia zbióru tegoż muzeum, zawierającego liczne okazy, zbierane głównie przez Opiza i Veselskyego i wielu innych. J
P. M. COOK'OWI, kustoszowi w british muzeum, za nadesłane mi okazy kilku angielskich śluzowców.
P. J. DUBY, pastorowi z Genewy, za przesłanie mi do przejrzenia zbioru Wallrotha, będącego w jego posiadaniu, na- der dla mnie ważnego, jako zawierającego oryginalne okazy form przez tegoż opisanych.
P. A. FAMINTZINOWI, profesorowi botaniki w Petersburgu, za okazy śluzowców z okolic Kaługi.
P. L. FUCKLOWI, naturaliście w OEstrich nad Renem, za przysłanie mi do przejrzenia (i oliarowanie mi niektórych form) nader bogatego zbioru, zawierającego bardzo liczne ekzemplarze i inna pomoc naukową.
P. A. B. FRANCKOWI, prywatnemu docentowi botaniki i kustoszowi muzeum lipskiego, za przesłanie do przejrzenia mi zbioru tegoż muzeum. Zbiór ten dawnićj prywatny Kunzego, należy do najpiękniejszych zbiorów śluzowców jakie widziałem, był mi w wielu razach nieoszacowanóm źródłem.
P. de FRANQUEVILL, za pozwolenie przejrzenia zbioru Richarda (ojca) będącego w jego posiadaniu.
P. E. FRIESOWI, nestorowi mykologii, profesorowi botaniki w Upsali, za przesłanie własnego zbiorku zawierającego także okazy zbierane kolo Petersburga przez Weinemana.
P. E. JANCZEWSKIEMU, prywatnemu docentowi botaniki na wszechnicy krakowskićj, za zbiorek śluzowców z okolic Biinsztrubiszek na Zmujdzi.
P. F. KAMIEŃSKIEMU, za zbiorek z okolic Warszawy. Księciu W. LUBOMIERSKIEMU, za pozwolenie korzystania z jego bogatego księgozbioru botanicznego. P. P. MAGNUSOWI z Berlina, za przesłanie mi do przejrzenia własnego zbiorku z okolic Berlina.
P. P. MAKSIMOWICZOWI, sekretarzowi petersburskiej akademii nauk, rzeczywistemu tajnemu radcy stanu, za przesłanie mi do przejrzenia zbiorku akademii.
P. MOUGEAU, za przesłanie mi do przejrzenia zbiorku swego ojca, nader dla mnie ważnego.
P. K. MUELLEROWI z Halli, za pozwolenie przejrzenia zbiorku będącego niegdyś własnością K. Sprengla.
P. L. NOWAKOWSKIEMU, nauczycielowi w Łowiczu, za zbiorek śluzowców z tych okolice.
P. NYLANDROWI, za udzielenie mi do przejrzenia zbiorku pochodzącego z Finlandyi.
P. J.A. C. OUDEMANSOWI, profesorowi botaniki w Amsterdamie, za przesłanie mi do przejrzenia własnego zbiorku.
P. A. OERSTEDTOWI, zmarłemu przed niedawnym czasem, profesorowi botaniki w Kopenhadze, za przesłanie mi własnego i zbioru muzeum tamtejszego zawierającego okazy Schumachera nader dla mnie ważne.
P. PLOWRIGHT, z Saint-Lyn, za okazy śluzowców zbieranych w Anglii.
P. RE(CHARDTOWI, kustoszowi cesarsko-królewskiego dworskiego gabinetu botanicznego w Wiedniu, za przesłanie mi do przejrzenia okazów europejskich tegoż gabinetu, wyjąwszy okazów zacuropejskich, które DrReichardt sam wraz z innymi nowymi grzybami tegoż muzeum opisać zamierza.
P. ROUSSEL, za zbiorek z okolic Paryża.
P. ROZEMU, za zbiorek z okolic Paryża.
P. M. RESSOWI, dziś profesorowi botaniki w Erlandze, dawnićj kustoszowi muzeum botanicznego w Halli, za udzie- lenie mi tamtejszego zbioru do przejrzenia.
P. A. SAUTEROWI, doktorowi medycyny w Salzburgu, za przesłany zbiorek z tychże okolic.
ŚLUZOWCE. 5
P. W. P. SCHIMPEROWI, profesorowi geologii na wszechnicy strasburskićj, za zbiorek sluzowców z okolic Mulhouzy i inną naukową pomoc. i
P. hr. H. zu SOLMS-LAUBACH, drugiemu profesorowi botaniki na wszechnicy strasburskićj, za okazy śluzowców z Laubachu.
P. E. STAHLOWI, za zbiorek z różnych okolice Alzacyi. P. M. WORONINOWI z Petersburga, za zbiorek śluzowców z okolic Wiborga (Finlandyi).
Oprócz tego, podczas mego pobytu w Paryżu, otrzymałem od p. BRocsranra pozwolenie przejrzenia bogatych zbio- rów muzeum w jardin des plantes, zawierających zbiór ogólny i dawnićj prywatne DE CANpOLLA (ojca) i (1. MONTAGNA ; temuż więc profesorowi botaniki jak również bibliotekarzowi p. DesNovEs, dyrektorowi ogrodu p. DEcAISNE, jak również pp. M. CoRNU, BAlLLON i SPACH, Za okazaną mi pomoc i życzliwe ułatwienie pracy, wynurzam niniejszóćm serdeczne podziękowanie.
Wreszcie miło mi, że publikując tę pracę w Pamietniku Nauk Ścistych, mogę się tym sposobem choć w części wy- wdzięczyć TowaRzysrwu NAUK ŚcrsŁYcH, ża zaszczyt jakim mnie obdarzyło przyjmując przed niedawnym czasem w gronc swych członków.
Ustroje będące celem niniejszćj pracy nie były jeszcze nigdy (z jednym, zaledwie godnym wzmianki wyjątkiem) opisywane w polskim języku, to tóż uczułem brak niewyrobionego naszego słownietwa i zmuszony byłem utworzyć kilkanaście nowych wyrazów, których opis poniżćj podaję. Zamieścilem w nim także wyrazy jeszcze niezbyt rozpo- wszechnione.
Amoeba nazwałem pełzak. zEthalium, Fruchtkórper nazwałem zrostozarodnia, patrz objaśnienie pod Sporangium. Capillitium — wtośnia, wyraz przez Pławskiego wprowadzony, rzecz doskonale maluje.
Columella, podsada. Narzędzie jużto środkowe walcowate, juź dolne i zupełnie płaskie służące do przymocowania lub podparcia włośni, zwykle tłómaczone przez oska, ale że nie zawsze jest środkowóm, musiałem ten wyraz zmienić na inny. Po utworzeniu podsady przekonałem się, że słowo to użyte zostało już przez Pławskiego na oznaczenie innego narzędzia zdarzającego się u mchów i zwanego apophysżs, ponieważ jednak ich formy są blizko znaczne, zacho- wałem je dla obu. |
Contractil, kurczliwy, patrz pod Vacuola, Esxosporee i Endosporee, patrz pod Spora. Elater, sprężyca, wyraz utworzony przez Chałubińskiego, jako wyborny bez zmiany zachowałem.
Habitus, pokrój. Ogólne wrażenie jakie na nas jakiś przedmiot co do swego kształtu i względnego położenia wy- wołuje, oddaje się po łacinie przez habitus, Kluk tłomaczy to przez przyrodzony skład; Pławski przez postawa ze- wnętrzna, zdaje mi się, że wyraz nowo utworzony nieźle rzecz oddaje a przytóm nie jest złożonym.
Hille, opona zamiast « błona okrywająca », wyrażenia niedającego się zawsze użyć, bo opona nie potrzebuje być błoną ale może być warstwą różnćj budowy, okalajacą wewnętrzne jądro.
Hypothallus, leźnia. Utworzywszy lepićj tu pasujący wyraz podkładka, przekonałem się, że jest już zajęty na od- danie wyrazu stroma, musiałem więc stworzyć nowy, chociaż sam przyznać muszę, że nie zbyt dobry.
Morfologiia, kształtownictwo, utworzony w ten sam sposób od kształt jak np. budownictwo od budowa, ogro- dnictwo od ogród, i t. d.
Mycetozoa, śluzowce, Tak już nazywane i przez tłomaczów dzieła Heckla « Dzieje przyrody ».
6 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
Organon, narzędzie, zamiast organ ; Organismus, ustrój, zamiast organizm ; organisatus, ustrojowy, zamiast orga- niczny, już dość rozpowszechnione.
Plasmodium, pierwoszcznia, patrz pod protoplasma.
Protoplasma, pierwoszcze, wyraz z początku niezbyt mile brzmiący, utworzony przez Czerwiakowskiego, przyją- lem, bo lepsza może zkądinąd zaródź zbyt jest jednobrzmiącą z zarodnik i zarodnia, z którymi nie ma nie wspól-- nego. Ztąd plasmodium, pierwoszcznia.
Spora, zarodnik. Wyraz przez Czerwiakowskiego ustalony, wyborny. Należy go używać dła bezwarunkowo tych wszystkich komórek służących do rozmożenia roślin, które powstają na drodze bezpłciowćj. Komórki lub ich grupy mające tę samą funkcyę, ale powstałe przez zapłodnienie, należy, bez względu czy to u roślin jawno czy skryto- płciowych, nazywać nasieniem. Ztąd ezosporee, zewnątrz-zarodnikowe a Endosporee, wewnatrz-zarodnikowe.
Sporangium, zarodnia. Wyraz ten oznacza wszelkiego kształtu narzędzia roślin skrytoplciowych, w których na drodze bezpłciowćj powstają zarodniki. Tymczasem nasi pisarze botaniczni dla prawie każdój klassy roślin skryto- płciowych inną nadają mu nazwę. Tak np. Hofimamn (1815 r.) używa zawiązka dla grzybów, woreczek owockowy dla paproci i nasiennik dla wszystkich w ogóle. Jundzill (1818 i 1831) używa prawie tych samych wyrażeń, dodaje jednak torebkę dla mchów i purchatkę dla niektórych grzybów. Ten ostatni wyraz przyjmuje Pławski (1830 r.) dla wszyst” kich skrytopłciowych. Pisulewski (1844 r.) przyjmuje torebkę dla paproci, puszkę dla mchów i otoczeń dla grzy- bów. Czerwiakowski (1841 r.) używa dla wszystkich prawie otoczeń, używa jednak puszki dla mchów. Chałubiński używa dla grzybów zawijka, dla porostow otoczeń, dla paproci i mchów puszka. Waga (1871 r.) używa w ogóle otulnik albo załężnik, dla grzybów zamienia otoczeń Chołubińskiego na zbiornik, dla porostów tworzy owocnik, dla mchów urnę albo puszkę. I jakiż chaos ztąd powstaje; ileż czasu napróżno traci początkujący aby dojść do przekona- nia, że: nasiennik, otoczeń, otulnik, owocnik, purchatka, puszka, torebka, urna i zawtjka są jednóm i tćóm samóm narzędziem! Z tych wszystkich wyrazów nasiennik i owocnik, jako należące do słownietwa jawnopłciowych, przede- wszystkićm muszą być usunięte ; puszka, torebka i urna jako malujące kształty oznaczone, wlaściwe dla każdego tylko wypadku, nie mogą być ogólnie przyjętymi. A otoczeń, olulnik i zawijka, jako dające do zrozumienia, że sporangium jest narzędziem czemś otoczonćm, także nie wytrzymują krytyki, bo sporangium może być zupelnie nagie. Pozostaje więc tylko purchatka nic niemalująca. Z drugićj strony, język nasz w inny sposób zwykł oddawać taki stan rzeczy. I tak, jeżeli powiem np. farbiarnia, garbarnia, pracownia, sypialnia lub pralnia, to każdy zrozumie, że się tam far- buje, garbuje, pracuje, sypia lub pierze ; cukrownia i olejarnia np., oznaczają, że się tam wyrabia cukier i olćjz wreszcie np., modelarnia i owocarnia oznaczają, że tam jest skład modeli lub owoców. Miejsce więc gdzie się wyra- biają zarodniki i gdzie jest skład tychże, najwłaściwićj sądzę będzie nazywać zarodnią. Z tćj samćj to wychodząc zasady, nazwałem narzędzie płciowe męzkie, właściwe wyższym skrytopłciowym, zacząwszy od mchów a skończywszy na paprociach, upłodnią (antheridium) zamiast błędnego pylniczka, jako zawierające istoty zapładniające (sperma- tozoida), które nazwałem upłodnikami zamiast śmiesznych zwierzopyłków ! Dla odpowiedniego narzędzia żeńskiego (Archegonium), jako rodzącego, przyjąłóćm nazwę rodnia utworzoną przez mego przyjaciela Dra Janczewskiego, zamiast już tćóż prawdziwie niedorzecznego przewodu. Nie tu miejsce rozwodzić się dalćj nad naszą terminologią botaniczną, powiem tylko, że potrzebuje ona gruntownćj reformy, i jeżeli mi czas pozwoli, to zamierzam w przyszłości ogłosić w Pamiętniku Nauk Ścisłych swoje usiłowania na tóm wdzięcznóm ale mozolnóm polu.
Oprócz pojedyńczych zarodni, znajdują się w śluzowcach zarodnie w rozmaity sposób z sobą zrosłe, których praw- dziwą naturę odkrył de Bary i nazwal je Fruchtkórper-Carpoma ; nazwę tę zmieniłem na £thaliun i oddalem ją na polski przez zrosłozarodma.
Stipes, trzoneczek zamiast słupuś, ztąd trzoneczkowaty dla stipitatus.
Substrat, podłoże, wyraz oznaczający miejsce na któróm się coś rozwija lub znajduje, nie był dotąd tłomaczony . Przeze mnie tu podane podłoże jest wzięte z praktycznego życia; podłożem nazywają rolnicy glebę ziemi znajdującą się pod urodzajną i uprawną warstwą ziemi.
Vacwola, wodniczek. Jedną z najważniejszych podstawowych własności pierwoszcza jest ta, że ma on zdolność pochłaniania wody aż do pewnych granic. Jeżeli granica ta zostanie przekroczoną, to pierwoszcze zbyteczną ilość pochłoniętćj wody albo wydaje na zewnątrz albo zgromadza ją w pewien punkt swego ciała, gdzie zebrana woda przyjmuje naturalnie kształt kulisty. Otóż to kuliste zebranie wody, inaczćj łamiące światło od otaczającego ga równie przezroczystego pierwoszeza, i dlatego pod drobnowidzóm widzialne, sądząc je być miejscćm próżnóm nazwano vacuola. Nierychło dopiero spostrzeżono się w tym błędzie, lecz nazwa łacińska naturalnie już pozostała,
m 1
ŚLUZOWCE.
tłomaczyć jednak dziś to na próźniczek jest błędem nie do darowania. Contractile vacuo:en oddaję przez wodniczki kurczliwe.
Zoospora, pływka. Na oznaczenie zarodników, roslin skrytopłciowych posiadających rzęsy (ciliaj i mogących się za ich pomocą poruszać w wodzie, używano dotąd w polskim języku wyrażenia zwierzozarodnik. Jestto dosłowne tłomaczenie łacińskiego wyrazu zoospora, malującego nie rzecz samą ale błędne, jak to dziś wiemy, pojęcie, jakie o nićj mieli jej odkrywcy. Słysząc wymawiany zwierzozarodnik, sądzić należy, że tu jest mowa o zarodnikach zwierząt a nie roślin. Musiałem go zmienić i utworzyłem pływkę, nie powiem żeby to był wyraz zbyt szczęśliwy, maluje on tylko jednę funkcyę właściwą tym ustrojom, to jest ruch, w każdym razie sądzę, że jest lepszym od dawnego. Możnaby się zadowolnić dwoma wyrazami zarodnik ruchliwy gdyby nie ta okoliczność, że pływkami (zoosporami) nazywają się w botanice także podobnie zbudowane i ruchliwe upłodniki roślin skrytopłciowych.
M. oznacza wszędzie milimetry, mm. mikromilimetry czyli tysiączne części milimetra.
Wreszcie podaję spis rodzajów wszystkich śluzowców, jużto dawnych, już przeze mnie utworzonych, również i polskie nazwy jakie im nadałem. Te przy których jest dodane Junł., były już utworzone przez Jundziłła w jego Florze litew- skićj z roku 1831. Inne zaś, po których stoi : Alx., zostały mi podane przez profesora Alexandrowicza, a jako nader
trafne z wdzięcznością je przyjąłem. Amaurochete, nb. — Smetosz. Arcyria, Hill. — Strzępek. Badhamia, Berk.
Brefeldia ub. — Rodzaj ten poświęciłem pamięci mego przyjaciela Dra Brefelda, powszechnie znanego nauko- wemu światu z rozlicznych prac mykologicznych.
Calcarece, nb. — Wapniaki. Calonemee, nb. —Pyszniakt. Ceratium, Lk. — Śluzek.. Chondrioderma, nb. —Szaroń.
Cienkowskia, nb. — Rodzaj ten poświęciłem pamięci pro- fesora Cienkowskiego naszego ziomka, zasłużonego ba- dacza na polu najniższych ustrojów.
Clatroptychium, nb. — Deblik. Comatricha, Preuss. — Czuprynka
Cornwia, nb. — Rodzaj ten poświęciłem pamięci mego
> J i ę I ej przyjaciela Maksymiliana Cornu, którego prace rzuciły niezwykłe światło na pewne kwestye mykologiczne.
Crateriachea, nb. — Małowój. Craterium, Trent. — Kubeczek, Alx. Cribraria, Schrad. — Przetaczek, Alx. Diachea, Fr. — Żałobnia. Dictyostelium, Bref. — Siecionóg. Dictydium, Schrad. — Żebrowiec, Alx. Didymium, Schrad. — Makulec, Alx. Echinostelium, de Bary. — Kolconój.
Enrthenema, Bow. — Mrzyk.
Entheridiee, nb. — Wnętrzniki. Enteridium, Ehren. — Mylnik. Fuligo, Hall. — Wykwit, Alx. Hemitrichia, nb. — Zapletka. Heierodermee, nb. — Różnobłony. Heterodictyon, nb. — Pośrodek. Lachnobolus, Fr. — Statecznia, Alx. Lamproderma, nb. — Błyszczak. Leocarpus, Lk. — Gładysz, Alx. Lepidoderma, de Bary. — Łuskowiec. Licea, Schrad. — Bezkosmek, Junł. Lindbladia, Fr.
Lycogala, Mich. — Rulik. Oligonema, nb. — Matłoć. Perichena, Fr. — Dorzutka, Alx. Physarum, Pers. — Maworck, Alx. Protoderma, nb. — Pierwobton. Reticularia, Bull. — Samotek. Reticulariee, nb. — Pylankti. Scyphium, nb. — Kielisznik. Spumarta, Pers — Pianka. Stemonitis, Gled. — Paździorek, Junl. Tilmadoche, Fr. — Wiazak. Trichamphora, Jung. — Wtotek. Trichia, Hall. — Kedziorek, Junł.
Tubulina, Pers. — Zlepniczek.
głz yf _ adaolsab 0li- 2 OEG (FO GŁ2NĘ „404 (i i i RSS aa i - :
Bar U 5
-
s.
„f.
MI) e i 44 RUsOF IA 4 ; " zał i 4 i ż 4 c 2 29 ę h 310
, Y - I tyg 241 DOLU 4 y mn, 2, ŁU | ..! 24 ' 4 E - » y = ii = i A ix i Ta 4%: , LD = RAŻŁU y u Ę h ż . * sj za 4 y ' © 3 ; = z A + M. M ih F 4 „AG , » = - i 3 LU] owy Git i ż: PL (i ma „103308 i Ę ; z E ax7 - r ś — eb$ EE pz - te FL (r 4114 ..A F 4 = | 4 F r t ni ff AA 13 = u i 1076 4 . % r 4% ry a. ŁF 43 = rę ż mAf53 ) ł 5 1 ś P p
ewowe oltozatawi „ninswotch ul a melgid J4sj dasoiaśćną an wl żish daaboj WAY
„r swiłpaa | soewobndz siadsiaq> stali sotanłó W gia SicYEE
5 K/ z a i z | 2d . « U KJ o D e ; ń TPA KONAD
j ś „smi
u
wniądi wlu [o dode og wode „uł "1 niię e 40 ud Anorjomzu utęt gesżale goaugt gadał uśfet asdwwż imsastęw cąteeh Mmiowohau gia vianielk
ODA
. ź . fa e p ua | h ; HAN LTAMACUNIMWATM „MOE „TH ulnn oitbąa st BRTKSNO M roty zieqe gashwq aska 1319 67. mtolobe at sfAdg4 TRZBÓ : Ko cladz dbowid aq zó% and „IRA nawę s dwAz th a. eowuwoaahw s si „RB [4 pó
«OdsKE — „da WMWWONEM . SWĄSZWA >= MU „nws m '
m” 2 o idalt „oówejdiu$
|" mot fusbośl —- „due webótwwk ża: | | cj, „ddd ef glęiagj twą a 4 ANR | + (bunt A SOG JAW . M ej ł RVR , PWĘ SER > z t= o R A ABSKAWY — „AH SWDWÓWY = CA 5 j ś ł £ AW SP o KNIES „JA vd— da mamewÓgi i . i R , 2 A „zy OSZEAA rj zk © AZ o R ŻYWE = W h i M K I fi Ff ; "u t -Alogvaótw Mzwódnać! mnesż ztmpww okóg gy świał | k | i a z Ę * ko Ogeii 1 e I . s z 4 | E
R. = i zE - ="
byl „ważlatow
kJ ź + . j ' W — „bandu wawy p G ate „Gait zo AA a KY, WYM 2 ŻE „pmapódi wł 3 Ą =]; - £ >
1. — RZUT OKA NA DOTYCHCZASOWE PRACE
NAD SLUZOWCAMI.
CZĘŚĆ PIERWSZA TYCZĄCA SIĘ SYSTEMATYKI.
Pewne, choć bardzo powierzchowne podobieństwo śluzowców z niektórymi grzybami, a zarazem i wspólne nieraz znajdowanie się z nimi było zapewne powodem, że je do najnowszych czasów uważano za grzyby. Pragnąc więc badać postęp wiadomości naszych o śluzowcach, zmuszeni je- steśmy śledzić krok w krok za rozwojem mykologii.
Zazwyczaj autorowie zaczynają historyczny wstęp do monografii od pism Arystotelesa lub co najda- 1ćj Pliniusza i Arabów X i XI wieku. Tym razem jesteśmy uwolnieni od tak smutnego obowiązku, pierwsze bowiem wzmianki o śluzowcach znajdujemy dopiero w początkach XVHI wieku, a miano- wicie u pierwszych florystów jako to: Leeseliusa (4), Dilleniusa (2), Ruppiusa (3)i Buxbauma (4), któ- rzy wspominają Zycogoła epidendrum i Stemonitis fusca pod nazwą Fungus, Bovista i Łycoperdon.
Również i ów szczególny stan w rozwoju każdego śluzowca, który teraz nazywamy pierwoszcznią nie uszedł badawczego oka autorów mykologii. Marsilius w swćj « Dissertatio de generatione fungo- rum (5) » uważa je na równi z innymi grzybami za chorobliwe soki drzew. Marchand (6) zaś uznaje je za ustroje samodzielne, pokrewne gabkom.
Pierwszą jednak pracę zasługującą na głębszy rozbiór zawdzięczamy dopiero sławnemu florenczy- kowi Antoniemu Micheli. W roku 4729 ogłosił on dzieło (7), którćm położył kamień węgielny całćj mykologii a sobie zyskał nieśmiertelność. On to pierwszy wypowiedział jasno i śmiało zdanie, że grzyby są samodzielnymi ustrojami, rozmnażającymi się przez właściwy sobie « proszek nasienny ». Zdanie starsze blizko o wiek cały od epoki, w którćj było wypowiedziane, bo jeszcze za czasów Linnego a nawet i późnićj nie przyjmowane przez wszystkich uczonych (8).
Z trzydziestu rodzai, na które rozdzielił wszystkie grzyby, cztery sa nadane wyłącznie śluzowcom. Jego Cłathrotdes tak zupełnie odpowiada Arcyrii według naszych już pojęć, jak jego Clatkrotdastrum
(1) Leeselius. Flora prussica. Regiomontani. 1703, str. 96. (2) Dillenins. Catalogus plantarum c. Gissam nascentium. 1719, str. 197. (3) Ruppius. Flora Jenensis. Lipsie, 4718, str. 304 i 356. (4) Buxbaum. Enumeratio plantarum in agro Hallensi cres. 1724, p. 203. (5) Rome. 1714, str. 36, tb. XXVII. (6) « Sur une vógótation particuliere qui vient sur le Tan », w Histoire de Facadómie royal des sciences. Paris, 4727, str. 40. (7) Nova plantarum genera. Florentiee, 1729, str. 205 1 dalsze. (8) Porównaj dzieła Neckera i Trattinicka i liczne pisma Haliera z xm wieku, ART. 1V. 2
40 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
odpowiada dzisiejszemu Stemonilis. Pod nazwiskiem Zycogoła opisuje on gatunki które dziś zamie- szczamy pod Lycogola, Reticularia i Trichia. Czwarty, najbogatszy w gatunki rodzaj Mucilago, zawiera przedewszystkićm pierwoszcznie różnych śluzowców i niektóre formy opisane teraz jako : Fuligo, Spumaria lub Physarum. Wreszcie należy nam jeszcze wspomnieć, że trzy gatunki Graterium, ze względu na ich podobieństwo z niektórymi Pezizami, połączył z nimi w jeden rodzaj /ungotdes, to po- łączenie jednak uwzględnił najzupełnićj w diagnozie Pezizy.
Postępując dalćj w chronologicznym porządku, natrafiamy na dzieło Hallera (9), pod względem syste- matyki ze wszech miar godne uwagi. Przyjmujeon trzy rodzaje Michelego, t. j. Mucilago, Clathrotdes i Lycogola, zmieniwszy jednak ich znaczenie ; pod pierwszćm nazwiskiem bowiem opisuje same prawie właściwe grzybki, pod drugićm do Arcyrii dołącza także kilka Trichii, a wreszcie pod trzecićm opi- suje same tylko jądrzaki (Gasteromycetes). Lycogola epidendrum jest wspomniana pod Lycoperdon, a dla pomieszczenia reszty przez siebie poznanych śluzowców, utworzył Haller dwa nowe rodzaje H'mho- lus i Sphorocephalos. W pierwszym umieścił zupełnie jeszcze niedojrzałe Stemonitis i Trichie, drugi zaś ustanowił dla dzisiejszych Physarum i Didymium.
Clathroidastrum więc Michelego zostało mocno przez Hallera pokrzywdzone, nie znalazłszy w jego pismach pomieszczenia dla siebie; dopióro Gleditsch (10) załagodził tę sprawę, łącząc ten rodzaj wraz z drugim Michelego, mianowicie z Clathroides pod nazwą Stemonitis. Połączenie to było je- dnak tak nienaturalne, że juź w pięć lat potóm Hill (( 4) oddzielił od Stemonitis Gleditscha Glathroides Michelego, nadając mu nową, dziś używaną nazwę, Arcyrża. W trzy dziesiątki lat więc po ukazaniu się pracy Michelego, cały postęp w dziedzinie śluzowców polegał na zmianie nazw przez niego danych Glathroides i Glathroidastrum na Stemonitis i Arcyria.
Wymienimy teraz z tytułu tylko dzieła Schaeffera (12) i Scopolego (13), które nie budzą żywotnego interesu dla naszćj kwestyi, a powrócimy znów do Hellera (14), aby się przekonać jakie zmiany zapro- wadził w trzecićm wydaniu swój sławaćj historyi roślin szwajcarskich. 0) Mucilago, Embolus i Lyco- gola nie potrzebujemy zmieniać powyżćj umieszczonego zdania. Uderza nas za to zniknięcie utworzonego w pierszćóm wydaniu rodzaju Spheerocephalos, którego gatunki pomieścił Haller wraz z wieloma innymi tworami jako to : z niektórymi śluzowcami, które dziś pod Trichia opisujemy, z innymi które Gleditsch nazwał Stemonitis i z tymi dla których Hill Arcyria utworzył, wreszcie z niektórymi poro- stami, pod nowo utworzonćm przez siebie nazwiskiem : 7richta. Inny tóż jeszcze rodzaj zyskuje tu po raz pierwszy prawo obywatelstwa, jest to Fuligo, którego trzy różne tu opisane galunki, są tylko róż- nym stanem rozwoju tego tak pospolitego śluzowca. Pogląd więc ogólny Hallera na grupę nowych ustrojów był daleko słabszy jak Michelego, domięszał on do nich różne grzyby i porosty, rozdzielił je nienaturalnie, pomimo to był to bardzo sumienny i drobiazgowy badacz; on to odkrył podwójną ściankę u Łycogola i już w roku 1735 obserwował szczególny ruch włośni u Trichia. Jego niektóre rysunki nie pozostawiają nie do życzenia i przewyższają, pod względem uchwycenia prawdy w pokroju, wiele od
tworzonych nawet w ostatnich czasach.
m
9) Ennumeratio.. .. stirpium Helvetie indigenarum. Geltinge, 1747. ) Methodus fungorum. Berolini, 1753.
) An account of a stone, which on being watered, produce moshrooms. London, 1758,
2) Fungorum qui in Bavaria..... nascuntur icones. Ratisbone, 1762-1774.
3) Flora carniolica. Vienne, 1760-1772. .
4) Halier A. V. Historia stirpiam indigenarum Helvetie. Editia tercia. Bernie, 1768, vol. HE.
(9) (10 (11 (i ( (i
ŚLUZOWCE. 11
Jeżeliśmy w dotychczasowym przegladzie zupełnie pominęli Linnego, to mamy na to najzupełnićj usprawiedliwiajace powody. Sławny ten bowiem twórca szlucznego systemu klasyfikacyi, zajmował się przedewszystkićm tylko świetnemi barwami kwiatów. Wszystkie inne tak rozliczne typy roślin po- mieścił w jednćj tylko klasie, a i w nićj grzyby bardzo poślednie zajmowały miejsce ; nawet w swoich « Fragmenta methodi naturalis » trzydzieści rodzai Michelego redukuje do jedenastu, a o biednych ślu- zowcach wspomina tylko niekiedy i to zaledwie z nazwiska pod Clathrus, Lycoperdon i Mucor. Nie mamy więc znim co dalćj robić. Puszczając się w dalszą drogę, natrafiamy na słabćj głowy a wielkićj cierpliwości Batscha (13). Jestto krótka ale bardzo charakterystyczna ocena, system bowiem, a zatóm ogólny pogląd na rzecz całą lichy, zato opisy w wielu razach na owe czasy nieporównane. Większą część śluzowców opisuje on pod nazwizkiem Zycoperdon a niektóre tylko pod Mucor. Gatunki należące do Arcyria Hill, umieścił pod « C/athrus, sec. Il sieci», a do Stemonitis Gleditscha pod A'mbalus Hal- lera. Ma i on wprawdzie rodzaj Stemontis, ale jedyny wspomniany gatunek Stemonitis ferruginosa nie tu ale do dzisiejszćj Tubulina odnieść należy,
To użycie rodzajowego nazwiska Gleditscha do oznaczenia zupełnie innego typu, sprowadziło nie- raz zamięszanie ; tak np. wspomnę że Levcillć (16) w objaśnieniu dzieła Pauleta (17) oznacza Tubulina terruginosa tegoż (18) za Stemonitis ferruginea Emb., który znią nie ma najmniejszego podobieństwa.
Wracając się do Batscha, nie możemy powiedzieć o jego opisach że są doskonałe, ale nieraz drobny jakiś szczegółek spostrzeżony i podany, daje nam niewątpliwa pewność, że mamy do czynienia z gatun- kiem, który w późniejszym czasie został powtórnie pod innóm nazwiskiem opisany. Tak np. jego Ly- coperdon complanatum (19) jest bez watpien'a Didymium serpula Friesa, a to co dziś zazwyczaj nazy- wają Frichia rubiformis jest tam opisane jako Lycoperdon vesparium (20). Przy tym ostatnim robi on, z pomocą szkła powiększającego następujące spostrzeżenie : «Die Wolle vereinigt sich zu einer zusammenhadngenden Masse », fakt który jednakże Wigand (21) w roku 1863, mimo drobnowidzonych badań przeoczył.
Nie będziemy bliżćj się zastanawiać nad dziełami Jaequin'a (22), Villarsa (23), Hoffmana (24) i Fo- dego (25), zawierają one bowiem tylko małoważne lub bardzo niejasne wzmianki o śluzowcach, a przejdziemy do rozpatrzenia się w klasycznóm dziele Bulliarda (26). Wszystkie grzyby rozdziela on na- kilka rzędów. Do pierwszego należą takie, których nasiona tworzą się wewnątrz ich ciała, a zatóm oprócz niektórych prawdziwych grzybów, jak np. Tuber, Mucor, Lycoperdon i wielu innych, którymi
(15) Elechuus fungorum cum cont pr. et sec, 1783, 86 et 1789.
(16) Teonographie des champignons de Paulet. Paris, 1855.
(17) Traitćs des champignons. Paris, 1793.
(18) L. e., str. 45; tb. CCIV, fig. 6.
(19) L. e., str. 251, tb. XXX, fig. 170.
(20) L. c.; str. 253, tb. XXX, fig. 172.
(2!) Zur Morphologie und Systematik von Trichia und Arcyria in: Pringsheim Jahrbiicher fiir wissenschaftliche Bo- tanik. 1863, t. II, str. 1 et seq.
(22) Miscellanea austriaca ad botanicam, ete., Vindobone, 1778, t. I. str. 135-138 i 144, jakotóż Collectanea ad botanicam, ete., Vindobone, 1786, str. 348.
(23) Histoire de plantes de Dauphinć, t. III, Grenoble, £789, str. 105411060. Opisy wyborne.
(24) Vegetabilia cryptogama, 1790, str. 1, nader liche ; jako tóż Botanisches Tanhenbuch fiir das Jahr 1793. Crypto- gamie; tab. VI, IX i XXII, lepsze jak poprzednie.
(25) Fungi mecklenburgenses sclecti. Luneburgi, 1790, str. 7, fig. 12. Pierwoszcznie opisane pod nazwą rodzajową Mensenterica. Wedlug Friesa niektóre gatunki z Vermicularia mają przedstawiać śiuzowce, na co się zgodzie nie mogę.
(26) Histoire des champignons de la France. Paris, 1791-1798, str. 68, 83 1 dalsze.
12 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
się naturalnie nie będziemy zajmować, i wszystkie śluzowce. Podział tych ostatnich jest lu zupełnie odmienny jak we wszystkich dotychczas rozbieranych pismach. Bulliard przyjmuje Trichię Hallera, a na pomieszczenie reszty znanych sobie śluzowców, tworzy dwa nowe rodzaje /łelticulara i Spaero- carpus, Lycogola epidendrum jest tu pomieszczone, również jak u Batsch'a pod Lycoperdon.
Śluzowce większych rozmiarów, kształtów nieregularnych, lub tóż o ścianie skorupiastćj albo po- dwójnćj, stanowią rodzaj Reticularia, tu więc są pomieszczone Fuligo, Spumaria, Diderma, Physarum, Reticularia i kilka właściwych grzybów. Pod Trichią są opisane formy, których trwała włośnia two- rzy wyraźną sieć, a zatóćm Stemonitis, Arcyria i Diachea; jestto więc rodzaj odpowiadający zupełnie Stemonits Gleditscha, ale zupełnie różny od Trichii Hallera. Trzeci najbogatszy w gatunki rodzaj Spae- rocarpus zawiera resztę znanych Bulliardowi śluzowców o kształtach regularnych ; znaczną ich część opisał już Batsch pod rodzajami Stemonitis i Mucor, i Haller pod Trichią, zresztą są to powiększćj czę- ści Physarea i niektóre prawdziwe grzyby.
Ten nowy i samowolny podział sprowadził wielkie zamięszanie w systematyce śluzowców, jestto jedyny zresztą zarzut, jakiemu dzieło Bulliarda podledz może. Genialny ten francuz do doskonałych rysunków podał opisy, które na owe czasy i współczesne środki badania są nieporównane. Do swych poszukiwań używał on już drobnowidza i to z należną wprawąi ostrożnością. Ta troskliwość w wyszu- kiwaniu prawdy, ustrzegła go tóż w wielu razach od błędów popełnionych już przez nowoczesnych badaczy. Zacytuję tu bardzo mówiący przykład : w roku 1854 oddzielił Berkeley (27) niektóre Phy- sara Friesa pod nazwą Badhamia. Rodzaj ten ma według niego posiadać zarodniki zamknięte po kilka w osobnych pęcherzykach, biorących początek z włośni. Faktem jest, że niektóre gatunki tego i przeze mnie przyjętego rodzaju, posiadają zarodniki poskupiane w maleńkie grudki, o powstawaniu ich jednak w osobnych pęcherzykach, biorących niby poczatek z włośni, nie ma jednak w naturzei mowy.
Bulliard, opisując dwa tu należące gatunki swego Spheerocarpus, tak się o ich zarodnikach wyraża przy Stemonitis utricularis (20) : « J'ai vu qu'elles (les spores) n'ćtaient point entourćes d'une enve- loppe, mais seulement fortement agglutinćes les unes aux autres » ; dalćj przy Stemonitis capsulifer : « Sessemences sont... agglutinćes par grumeaux, de maniere que si lon les observe plongóes dans un fluide sous la lentille mieroscopique, on les voit se sćparer les unes des autres comme dans la figure5, et Pon crotraić q'uelles sortent d'une capsule ».
Po Bulliardzie Withering (30), Adanson (31), Paulet (16) i Trentepohl (32) opisywali śluzowce, tylko o tym ostatnim powiemy kilka słów. Jego Stemonitis, jest w duchu Gleditscha odtworzony, a zatóm odpowiada Trichii Bulliarda. Gatunki Trichii Hallera są opisane pod Lycoperdon a jego Tri- chia zawiera gatunki Sphaerocarpus Bulliarda. Oprócz tego utworzył on nowy, i przez nas przyjęty, rodzaj Craterium (33). Opisy nie są zbyt krótkie, ale powierzchowne i bez rycin, w wielu więc razach dziś bardzo wątpliwe. Prace poprzedników uwzględniał on w wieln razach, wyjąwszy Bulliarda, któ, rego najwidocznićj nie znał, bo opisuje niby nowe gatunki tam już pomieszczone.
,
(27) W «The Transactions ot the Linnean Society of London, t. XXI, 1852, str. 149. (28) L. e., str. 128.
(29) L. c., str. 139.
(50) A Botanical arangement of British plants. London, 1792.
(31) Adanson. Famille des plantes. Paris, 1793.
(32) W Rotha : Catalecta botanica, fascicu!us I. Lipsie, 1797, str. 219 i dalsze. (33) L. c. str. 224.
ŚLUZOWCE. 13
Z dotychczasowego przeglądu wyraźnóm jest jakie zamięszanie panowało w-systematyce śluzowców, gdy każdy z autorów inaczćj odgraniczał rodzaje, nie podając nawet w wielu razach cech mających je odróżniać. Toż samo było i w mykologii ; i tu widzimisię autora było główną zasadą podziału na rodzaje, główną podstawą systemów, jeżeli tak się godzi nazwać, do ówczas przedstawione nieudolne próby na tćm polu. Ogólnie dawała się czuć potrzeba uporządkowania tak bogato już nagromadzo- nych materyałów i ujęcia ich w ramy systemu spoczywającego na naukowych podwalinach. Wydała tóż epoka męża mającego godnie odpowiedzieć temu olbrzymiemu zadaniu ; znalazł się znakomity ge- niusz na polu naukowćj systematyki, znalazł się uczony, brzemienny polotem myśli, zdrowym sądem rzeczy, głęboką erudycyą. Rok 1797, w którym Henryk Persoon ogłosił swój « Tentamen disposi- tionis methodicae fungorum (Lipsiee, accedunt tabulac IV «enenc) », będzie zawsze stanowić w myko- logii początek nowćj epoki odrodzenia, epoki którą twórca w rozlicznych swych pismach (34) godnie w następnych czasach utrwalał. Związani będąc leżącóm przed nami zadaniem, nie możemy się zapu- szczać w krytyczny rozbiór tćj znakomitćj pracy; musimy się znów ograniczyć na śluzowcach. Przy- jał Persoon rodzaje Hallera : Lycogola, Fuligo i Trichia, ale tylko z nazwiska, tak samo jak Stemo- nitis od Gleditscha, Arcyrię od Hilla, Gribrarię od Gmelina; utworzył zaś nowe : Spumarua, Physarum, Diderma i Tubulina. Wszystkie krótko lecz treściwie opisał i odróżnił tak, że następcy mogli już bez żadnój wątpliwości rozmieszczać nowe, przez siebie odkryte gatunki między te rodzaje. W swoim czasie nie zyskał Persoon zasłużonego uznania dlatego, że był wyższym zapewne nad wiek który go wydał, i dziś jeszcze mało znajduje się mykologów którzyby go słusznie oceniali. Gdyby jednak tylko przejrzeli literaturę mykologiczną przed i po Persoonie i ocenili postęp jaki on stworzył, przyznają mi zapewne, że w pochwałach przeze mnie mu oddawanych nie popełniłem żadnćj: przesady. Jedno- cześnie z dopiero co rozbieraną pracą Persoona ukazało się dzieło Schradera (35), traktujące wyłą- cznie o śluzowcach. Ma ono dla tćj grupy tworów ustrojowych takież znaczenie jak utwór Persoona dla całćj Mykologii. Jego autor był pierwszym i jedynym botanikiem do czasów de Barego, który wypo- powiedział jasno i śmiało, że śluzowce nie mają nic wspólnego z grzybami, jak to wyraźnie widać z następującego wyjątku jego przedmowy (36) : «Agaricivero ... et plurime affines sub fungorum ordine comprehense stirpes, superfficie externa fruetificante, germinatione (!) substantia acque ac habitu adeo distinguuntur, ut neque in artificiali, neque in naturali plantarum divisione, simul cum prioribus sub uno ordine vel familia comprehendi possint ».
Dalćj zaś mówi że cztery nowe, przez niego utworzone rodzaje śluzowców, a mianowicie Crtbraria, Dictydium, Licea i Didymium wraz z innymi przez Persoona określonymi zasługują, zacytuję tu jego własne słowa (37): « propriam et a reliquis... fungis diversissimam familiam naturałem consti- lUELEN 55
Ileżby to błędów mnićj popełniono, gdyby posłuchano tych jasnych i przekonywających poglą- dów ? Nic jednak dziwnego, że wówczas był to głos wołającego na puszczy, kiedy nawet dziś, gdy badania de Barego tyczące się rozwoju śluzowców dowiodły tego, przez Schradera w części proroczo
(34) Icones et descriptiones fungorum minus cognitorum. Lipsiie, 1798-1800. Comentarius Doctoris Jacobi Sch.efier fungorum Bovarie icones illustrans, Erlange, 1800. Synopsis methodica fungorum, Gettinga; 1801-1808. lcones picte rariorum fungorum, Parisiis, 1803-4806 i pierwsza jego praca : Observationes mycologice, pars I, Lipsie, 1796; pars II, Lipsie et Lucerne, 1799.
(35) Nova plantarum genera cum tab. VI, Lipsie, 1797.
(S0JLSC. si vr.
(37)/L. €., str. vit.
It PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻĆ. — TOM V.
tylko wypowiedzianego zdania, znajdują się jeszcze dość tępe umysły niemogące tój tak jaśnćj rze- czy zrozumieć.
W dalszym ciągu przedmowy wspomina jeszcze autor, że gruntowne śledzenie historyi rozwoju w mowie będących tworów doprowadziło go do przekonania, że nie daje się tu znaleźć coś coby można uznać za narzędzia męzkie lub żeńskie. Ztąd tóż bardzo słuszny wyprowadza wniosek, że ziarna wypełniające zarodnie a służące do rozmnażania, nie nasionami (semina) lecz zarodnikami (pulvis seminalis) nazywać należy.
Co zaś się tyczy samego dzieła, to dość będzie powiedzieć, że dokładne opisy są uprzytomnione do- skonałemi rycinami; jednóm słowem, w całym dalszym przeglądzie nie znajdziemy pracy, któraby mogła walczyć z dziełem Schradera o palmę pierwszeństwa.
Po pracach Persoona, tworzących silne rusztowauie eałćj mykologii, znalazł się wkrótce cały zastęp pilnych pracowników, którzy z mniejszćm lub większćm powodzenióm prowadzili dalćj budowę gmachu przez mistrza rozpoczętą. W chronologicznym porządku natrafiamy najprzód na dzieło Alber- tiniego i Schweinitza (38). Pomiędzy innymi grzybami, opisywali oni nowe gatunki śluzowców za- zwyczaj z drobiazgową dokładnością. Ryciny niekiedy załączane są zazwyczaj bardzo poprawne. Przy tćj sposobności najwłaściwićj będzie wspomnieć, że jeden z tych dwóch współpracowników, miano- wicie Schweinitz, marząc tylko o opisywaniu nowych grzybów, idąc za tym popędem, pojechał do Ameryki i tam w północnćj Karolinie pracował na tćóm polu lat kilka. Owoc tych usiłowań już po śmierci autora, zawcześnie dla nauki zmarłego, został drukowany w pismach lipskiego towarzystwa
jadaczów przyrody (39).
W czasach gdy opisywanie różnych form roślinnych nazywano botanika, gdy to było marzeniem i naj- szczytniejszym celem jój adoptów, w tym tóż kierunku panowało prawdziwie gorączkowe usposobienie, a rezultatem tego był w krótkim czasie chaos w systematyce. Jedna forma bywała opisywaną w tym samym czasie przez kilku tych sianożerców, a w kilka lat polóm, w nowóm wydaniu « Species plan- tarum », Linnego, curante Wildenow, Sprengel, czy jak się tam, stosownie do czasu, nazywał, wszy- stkie te nazwiska jednój rośliny były jaknajsumiennićj podane, jako należące do oddzielnych gatun- ków. Lecz w roślinach jawnopłciowych, jako przechowywanych w zielnikach i większych takie rzeczy łatwićj dawały się sprostować. Zato w skrytopłciowych, a szczególnićj w grzybach i porostach, pole działania było dla tych panów daleko szersze i swobodniesze. Z jednego i tego samego ustroju można było utworzyć i cztery gatunki: raz opisywało się go w młodym -stanie, potóm w niezupełnie dojrzałym, potóm już zasuszony ; wreszcie po latach kilku, zjedzonego w części przez owady, jak dobrze poszło, podawało się za nowy gatunek, niekiedy i za nowy rodzaj. Taki tóż los spotkał wów-- czas i śluzowce; gruntowne usiłowania dwóch sławnych botaników zdołały ich systematykę w taki wprawić chaos, że tylko genialny umysł Friesa zdołał w przyszłości rozciąć ten przez nich utwo- rzony prawdziwie gordyjski węzeł.
Jeden z nich H. Link (40) zajął się przedewszystkićm Physaraceami. Najsumienniejszy sąd o jego pracach będzie ten, jaki w późniejszym znacznie czasie ten sam autor o innym botaniku wy-
(38) De Albertini et de Schwelnitz. Conspectus fangorum in Łusatie crescentium.
(39) L. e., 1872, str. 20. Synopsis fungorum Caroline Superioris.
(40) W Neues Journal fiir Botanik Schrader's. Erfurt, 1809. Drittes Bandes 1 und 2 Ssiiek, str. 17. W Magazin der naturforschender Freunde zu Berlin, 1809 : Dissertatio prima, t. III, str. 3, Dissertalio secunat. HF, str.37,iz I8tór. Obserwacya HI, str. 41.
ŚLUZOWCE. 15
rzekł; ten tóż jako wystarczający zacytuję : « Acharius (41), mówi on, hatte die Kunde der Lichenen in eine grosse Verwirrung gebracht, dadurch dass er jedes, man móchte sagen blindlings aufgeraffte kKxemplar seiner Sammlung als eine eigene Art beschrieb ». Link pracował jednak usilnićj jak Acha- rius, bo Didymium farinaceum znalazłem w jego zielniku opisane pod dziesięcioma gatunkami, rozmie- szczonymi we dwóch rodzajach !
Rodzaje sypały się równie jak gatunki, jak z rękawa, tak bezzasadnie tworzone jak pierwsze, oto ich liczba : Cionium, Cupularia, Dermatium, Gontospora, Leangium, Leocarpus, Lignidium i Strongylium.
Pod względem niedokładności poszukiwań przewyższył jeszcze Linka Schumacher (42), z tą różnicą, że się głównie zajmował Trichiaceami, i rozmieszczał gatunki zupełnie bezzasadnie między różne ro- dzaje. Większość form przez niego utworzonych, w wielu razach nie da się zupełnie zdeterminować ; najczęścićj bowiem opisywał śluzowee jeszcze niedojrzałe, to tćż najczęścićj brak włośni w jego ga- tunkach jest głównym charakterem.
De Candolle (43) w swojćj florze francuzkićj nie przyjął rodzajów Persoona, ale trzymał się starego Bulliarda, za to opisy są zazwyczaj dość staranne i dokładne.
Opuszczając maleńki przyczynek Achariusa (44), wspomnimy o amatorskićj pracy Ditmara (45). Pra- wnik ten wolne chwile poświęcał mykologii ; jego rysunki są zazwyczaj bardzo poprawne i opisy nie- złe, bez licznych błędów i tu się nie obyło, lecz te, jako niefachowemu, łatwo przychodzi wybaczyć.
Z przykrością wypada nam teraz wspomnieć dzieło Necsa (46) « System grzybów », jest to bez- względna kompilacya; wszystkie rysunki, z kilkoma zaledwie wyjątkami, są kopiami z różnych auto- rów, choć o tćm w całćj księdze nie ma ani słowa wzmianki. Tekst zaś pisany jest w języku niezrozu- miałym dla zwyczajnych śmiertelników, aby żo pojać trzeba było słachać naówczas filozofii w Niem- czech. Najciekawsze są spekulacye o pokrewieństwie rodzai, zdolne są one pobudzić do śmiechu nawet najcięższego hypokondryka.
Wymienimy teraz tylko z tytułu mnićj ważne przyczynki : Ehrenberga (47), gdzie jest opisany nowy rodzaj bnteridium, T. Neesa (48), brondeau (49) i Sommerfelda (50), aby wspomnieć że Gre- ville (5$ł) w swojćj szkockićj florze, cały szereg śluzowców nieźle opisał i opatrzył wybornymi rysun- kami pokroju.
Zkądinąd dla mykologii ważna praca Brognarta, nie budzi dla nas żywotnego interesu. Załą- czone rysunki kilku śluzowców są poprawne.
) Flore franqaise, t. Il i VI. Paris, 1815.
) De fungis suecicis, w Acta holm., 1815, str. 266.
(45) W Deutschland's Flora von Sturm, Il Abtheilung. Die Pilze bearbvitet von Dilmar. Erster Band mii vier- -seciizig Tafeln. Niiremberg, 1817.
jar
un
( ( (48) T. F. E. Nees von Esenbeck. Nova fungorum Pemptas w Kunze i Schmidt Mycologische Hefte, 1823, t. I, str. 61. (49) W Mómoire de la socićtć Linnćenne de Paris, t. II, str. 74.
(50) Supplementum flore Lapponice. Chrisliania, 1826.
(51) Scotish criptogamie flora. Edimbourg, 1823-1828, t. I-VI.
(52) Brognart. P'essai d'une classification naturelle des champignons. Paris, 1825.
.
16 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NALK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
W trzydzieści lat po ukazaniu się pierwszćj pracy Persoona, wystawiony przez niego gmach myko- logii, przez liczne przeróbki i dostawki został do tego stopnia przekształcony, że nie można się już w nim było z łatwością oryentować. Dawała się czuć potrzeba wzniesienia nowego, brakło jednak tak biegłego i śmiałego budowniczego, któryby się odważył podjąć tćj mozolnćj pracy. O przeróbce nie podobna było myśleć, za odjęciem bowiem cząstki, reszta budynku rozsypywała się w nieodwikłany chaos I w tćm leżała główna trudność, że trzeba było przedewszystkićm nowych, daleko szerszych podwalin, a na ich utworzenie tylko genialny mistrz mógł się zdobyć. Północna kraina miała go tym razćóm wydać : w Szwecyi, klasycznój ziemi botaników, już od roku 1811 zwracał na siebie uwagę młody Eliasz Fries, całym szeregiem prac (53) przygotowując świat naukowy do nowćj i gruntownój reformacyi w mykologii. Najwłaściwićj podobno będzie przyjąć jćj początek z rokiem 1821, w którym to roku ukazał się tom pierwszy jego wiekopomnego dzieła : « Systema mycologicum (54) ». Praca ta dająca początek nowćj epoce, ma tę wyższość nad podobną Persooma z roku 1797, że system tu podany zostaje zaraz wprowadzonym w życie i zastosowanym do wszystkich wówczas znanych grzybów. I znów musimy pozostać na właściwóm sobie polu i zwrócić uwagę jedynie na los jaki tu spotkał śluzowce. Z pomiędzy sześciu rzędów, na które Fries dzieli wszystkie grzyby, jeden z nich Tricho- spermae ma dwa podrzędy : Trichogastres i Myxogastres. Pierwszy z nich zawiera grzyby, które dziś nazywamy Gasteromycetes, a drugi poświęcony jest wyłącznie śluzowcom. Są one skupione w cztery grapy, do charakterystyki których użyto nie tylko cech owocowych ale także sposobu roz- wijania się tychże z pierwoszczni. Do pierwszój AEthalini należą te formy, których cała pierwo- szcznia zamienia się w jeden owoc, a zatćm : Lycogola, Reticularia, Atthalium i Spumaria; wszystko typy, które po bliszszćm badaniu okazały się być nie pojedyńczemi zarodniami ale zrosłozarodniami i wskutek tego musiały być przeze mnie rozdzielone między inne grupy. Drugi oddział Phy- sarei, zawiera rodzaje : Didymium, Diderma, Physarum i Craterium, któreśmy także w jeden rząd połączyli. Trzeci : Stemonitei, bardzo niejasno określony, zawiera bardzo różne towarzystwo, tu bowiem należą: Diachea, Stemonitis, Gribraria i Dictydium niemające chyba nie wspólnego. Arcyria, Trichia, Perichena czyli nasze Calonemea i Licea tworzą ostatnią grupę Trichiacei.
Opisał tu Fries sto dziewięćdziesiąt dwa gatunki; opisy są w wielu razach wyborne, mianowicie wtedy gdy o nowych formach jest mowa, obejmują one zazwyczaj nie tylko dokładną charakterystykę dojrzałych już śluzoweów, ale nawet i zmiany jakim ulegają ich pierwoszcznie zanim dojrzeją. Do- danie jednak opisów różnych gatunków podanych przez dawnych autorów, najczęścićj bardzo niedo- kładnych, wcale się do zrozumienia całości nie przyczynia, owszćm, z tego głównie powodu determi- nowanie śluzowców według tego podręcznika jest niekiedy bardzo trudne, w wielu razach niemo- żebne.
W kilka lat po ukazaniu się tćj pracy Friesa, wydał Wallroth (50) swoję « Flora cryptogamica ger- manica», w którćj podał nie tylko prawie wszystkie tam zamieszczone Śluzowce, ale nawet opisał w nićj kilka nowych gatunków. Zmienił on tu nazwę Friesa Trichogastres na Mywomycetes i dzieli ten rząd na trzy działy, a mianowicie na Placogastres (Athalini Friesa), Angiogastres (inne śluzowce) i Sphae- rogastres (Lycogola i wszystkie purebatnice). Zmiana ta niczóm nie jest usprawiedliwioną, a przytómi
(53) Novitie (lore Suecice. Lunde, 1814-1823. — Observationes mycologice, Havnie, 1815-1818. — Specimen systiematis mycologici. Łunde, 1817. — Symbole gasteromycorum ad illustrandum Floram suecicam, Lunde, 1817 i 1818. — Om Brand och Roct poa, Vaxter-Lunde, 1521.
(54) E. Fries. Systema mycologicum, sislens fungorum ordines, genera et species hucusque cognitas. Gryphiswal- die, 1821 1832 i Elechnus fungorum, sistens commentariam in systema mycólogicum. Gryphiie, 1828.
(55) Flora cryptogamica germanie, 1333,
ŚLUZOWUE. t7
błędną, bo tym sposobem Lycogola należąca do śluzowców, została najniesłuszni: j pomieszczona z prawdziwymi grzybami. Jestto w ogóle kompilacya ; przeglądając zielnik Wallrotha przekonałem się, że bardzo wielu gatunków które opisywał i o których podaje, że je w Turyngii znalazł, nigdy nie wi- dział, a co gorsza, sam nie umiał ich zdeterminować; tak np. opisuje Physarum kyalinum Persoona. a w innćm miejscu ten sam gatunek podaje jako nowy pod nazwą Diderma papeverinum. Takich przykładów .mógłbym jeszcze więcćj przytoczyć, poprzestanę jednak na tym jednym, dodam tylko, że Wallroth nie przyjmuje rodzaju Perichaena Friesa i gatunki do nićj należące opisuje pod Lieca najzu- pełnićj bezzasadnie. W « Premissa in floram Cryp. Java (Batavia, 1838) opisał Jounghun nowy ro- dzaj Trichamphora. Cała praca bardzo dobra.
Wychodząc z dobrćj zasady, że podział grzybów oparty na ich powierzchownóm badaniu musi być nader błędnym, zaczął Corda (56) w roku 1837, wydawać opisy wszystkich dotad znanych grzybów, z załączeniem rycin przedstawiajacych ich pokrój i analizę ich wewnętrznćj budowy. Olbrzymie to za- danie mogłoby wydać jak najświetniejsze rezultaty, gdyby ten który się go podjął, posiadał odpowie- dmią szkołę i biologiczne ukształcenie. Brak Jednak tych rzeczy u Gordy zdaje się spostrzegać na każdćj prawie stronicy jego pracy, choć przyznać należy, że z postępem czasu wiele braków zdołał on sobie po części uzupełnić. Dalsze zeszyty są bez porównania lepsze od pierwszego, wszystkie jednak nie bez wielkiego ale. Jeden tylko powód może być podany na usprawiedliwienie jego licznych błę- dów, mianowicie to, że on pierwszy musiał torować tę nową drogę w mykologii, między prawdziwie lodowemi masami przeszkód, 'co zawsze jest nader trudnóm zadaniem. Pomimo to, zmuszeni jesteśmy powiedzieć o Cordzie, że przy najlepszćj woli, była to słaba głowa. Dowodzi tego najlepićj jego po- dział grzybów, w którym zamiast sprostować błędy popełnione przez Friesa, stworzył raczćj tyle nowych ile w nim poprawek i zmian zaprowadził. Tak naprzykład, postępując na właściwóm sobie polu powiemy, że jego Myelomycetes zawierają nie tylko śluzowce, ale i mnóstwo innych, i to najrozmaitszych grzybów, głównie kulnie. Nie pojmując co to jest śluzowiec, opisywał niekiedy formy najzupełnićj niedojrzałe, jak to czynili autorowie zeszłego wieku, i dziwił się jeszcze, że nie może w nich odnaleźć szczegółów przez Friesa podanych. Zamiast dojść, przy pomocy drobnowi- dzowych badań do przekonania, że śluzowce nie są grzybami, i tćm samćm nie posiadają grzybni, owszćm, on wszędzie jój szuka i znajduje ja tam gdzie jćj nie ma. Tak naprzykład, opisując pewne Di- dymium (57) dowodzi, że (zacytuję tu jego właściwe słowa) : « die ausseren Schiippchen (kryształy !) der Peridie, excernirste Zellen derselben und dass das Gapillitium verlengerte und spiter verestellte Zellen der Peridienhaut seien ». Co wszystko jest najzupełnćj bezzasadnćm. W tych swoich Icones opisał Qorda liczne nowe lub tylko dla niego nowe gatunki i cztery nowe rodzaje : Polyschismium, Ste- gasma, Tripotrichia i Hyporhamma ; załączone analizy są często błędne, zaj to rysunki pokrojów naj- częścićj bardzo dobre.
W roku 1844 zaczął Robenhorst wydawać swoją florę skrytopłciową Niemiee (58); w pierwszym to- mie znajdują się jedynie nas obchodzące grzyby. Jestto poprostu tłomaczenie dzieła Wallrotha, z ta różnicą, że system nie od tegoż ale od Friesa jest wzięty. Zresztążsą tu uwzględnione wszystkie później- sze prace, a szczególnićj Cordy. Całość więc nie zasługuje najzupełnićj na uwagę, jako nie samodziel- nego niezawierająca.
Z kolei rzeczy należy nam teraz wspomnieć o poglądach Bonordena na grupę obchodzących nas
(56) Tcones fungorum hucusque cognitorum. Prage, 1837-1842, t. I-V. (57) Corda. L. e., t. III, str. 35. (58) Rabenhorst. Dentsclilands Kryptogamen Flora, Leipzig, 1844. ART. LV. 3
18 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYGH W PARVŻU. — TOM V.
ustrojów, podanych w jego « Podręezniku mykologii (59)». Dowodzi on tam, że zarodniki śluzowców kiełkują najzupełnićj tak samo jak zarodniki innych grzybów, musi się więc znajdować gdzieś grzyb- nia dająca początek « gelaretowatćj masie (pierwoszczni) ». Ta masa składa się z płynu zawierającego liczne okrągłe drobinki (Moleciile). Z jednoczenia się tych drobinek powstają zarodniki śluzowców i jednocześnie i włókna grzybni (włośnia)! Opisuje on także historyę rozwoju Spumarii, jak się sam wyraża, a właściwie sposób w jaki jćj pierwoszcznia wędruje między zgniłymi liśćmii na gałązkach krzaków, zanim się formuje w zarodnie. Dowodzi dalćj;, że tylko drobnowidzowe spostrzeżenia mogą służyć za podstawę systemu, i tworzy przy pomocy tćj metody nowy system podziału śluzowców. W szczegóły tegoż nie będziemy się wdawać, jestto bowiem chaotyczne pomięszanie źle zrozumianych i najczęściej fałszywych spostrzeżeń. Jestto drugi Corda, ale w daleko gorszćm wydaniu. Słusznóćm tylko jest spostrzeżenie, że ścianka zarodni u śluzowców nie posiada komórkowatćj budowy, ale tylko w większćj części razów. Wreszcie przypuszcza on, że zarodniki śluzowów nie biorą początku z włośni bo u Licei, która tćjże nie posiada, zarodniki mimo to znajdują się bardzo obficie.
Po roku 1850 znaczną ilość nowych słuzowców opisali ;: Montagne (60), Leveillć (61), a szczególnićj Berkeley (62). O tym ostatnim była już powyżćj przy Bulliardzie mowa, podobne fałszywe wiadomo- ści nie są u tego badacza wcale rzadkością. Z pomiędzy licznych przez niego opisanych gatunków, przynajmnićj połowa była już opisaną w Systema Mycologicum Friesa, wprawdzie pod innemi nazwi- skami.
Wreszcie przychodzi nam się rozpatrzeć w pracy Wiganda « Zur Systematik der Gattungen Trichia und Arcyria(63)». Co się tyczy najprzód systematyki, to część ta, obrobiona przy pomocy drobnowi- dza, pozostawia jeszcze wiele do życzenia. Nie tylko granice pomiędzy gatunkami opisanymi nie są dość starannie wyszukane, ale znajduje się spora doza błędów. Tak np. jego Trichia elavata jest niedoj- rzała Trichia fallax, a Trichia clavata opisana jest jako nowy gatunek, nazwany Trichia obtusata. Trichia nigripes, turbinata i varia według opisów niezćm się nie różnią, chociaż można je doskonale zcharakteryzować. Pod Trichia chrysosperma, połączył on pięć gatunków, które przy słabych powięk- szeniach drobnowidzowych niedoświadczony nawet badacz odróźnić potrafi. Arcyria punicea ma się różnić od incorneta tylko barwą zarodni i względną długością trzonka, wreszcie jego Arcyria ramulosa nie jest wcale śluzowcem ale porostem(!) opisanym przez Montagna jako Chrysotrix nolilangere. W części morfologicznćj znajdujesię wprawdzie wiele nowych faktów, ale niektóre, i to ze wszech miar godne uwagi a dla systematyki nader ważne, nie zostały wyszukane. Za to wszystkie anomalia są tu najstarannićj zebrane, chociaż ich znaczenie w rzadkich tylko razach zostało właściwie wytłomaczo- nóm.
Część tę naszego krytycznego przeglądu zamkniemy wreszcie wzmianką o kompilacyjnćj pracy Rou- meguera (64), wypublikawanćj zaledwie przed kilku laty. Jestlo czysty księgarsko-spekulacyjny fabrykat, wykonany z przerażającą niedbałością. Dość będzie powiedzieć, że w dziele mającćm służyć jako przewodnik do poznania grup i rodzajów grzybów, jeden i ten sam gatunek zamieszczony jest
(59) Bonorden, Handbuch der Algemeinen Mycologi. Stuttgart, 1851.
(60) Sylloge generum specierumque cryptogamarum, Parisiis, 1856. Opisy krótkie, w wielu razach niedokładne lub nawet zupelnie fałszywe.
(61) W Annales des sciences naturelles. Botanique, Paris, 1844, str. 166 : « Champignons du musćum », par Le- veillć. Opisy dobre. |
(62) Britisch fungi w « Shmith english Flora », t. V, str, vn i liczne artykuly w angielskich « Ann. of nat. hist. i Hooker's jour ».
(63) W « Pringsheim's Jahrbiicher, 1863, t. III. sir. 4 i dalsze.
(64%) Roumegućre. Cryptogamie illustrće. Famille des Champignons. Paris, 1570.
ŚLUŁOWCE. 19
w rysunkach trzy razy, pod trzema różnemi nazwiskami (65) w dwóch rodzajach! i to na dwadzieścia dwa tylko tutaj ilustrowanych śluzowców.
CZĘŚĆ II TYCZĄCA SIĘ HISTORYI ROZWOJU.
Do najnowszych prawie czasów historya rozwoju śluzowców należała do rzeczy zupełnie niezna- nych. Wprawdzie ich stan pierwotny, który dziś nazywamy pierwoszcznią (Plasmodium), a spotykany w naturze, już pod postacią grubego bezkształnego ślazu pokrywającego podłoże, już pod postacią roz- widlających się i w sieci poplątanych żył, czołgających się po nim, nie uszedł oka bystrych dawniej- szych autorów mykologii. Owszóm; opisywali oni ten stan szczególny pod różnymi gatunkami. Ta- kimi są: Zycogoła Michelego i Hallera, Muciłago Michelego (lecz nie Haliera), Mesenterica Todego, Phle- bomorpha Persoona, A'mbolus Hallera i Hoffmana, Mensenterica Chevaliego, niektóre 7remelle Wilde- nowa, niektóre Merulie i Tremella dubia Sprengla ; wreszcie rozliczne gatunki Mucorv różnych autorów, szezególnićj Michelego, Hallera, Linnego i flory duńskićj.
Zmiany jakim ulega te « Mucilago » śluzowców, zanim się z niego utworzy dojrzały owoc, dają się niekiedy badać z wszelką łatwością nieuzbrojonćm nawet okiem. To tćż były one już od dawna opi- sywane. Tak np. skreśla te zmiany dla Stemonitis fusca Nees jeune (66), i objaśnia je dobrym rysun- kiem już w roku 1821. W pięć lat później opisuje ten przebieg Sommerfelt (67) dla Badhamia utricu- laris bardzo dokładnie. Cały szereg tego rodzaju spostrzeżeń, opisanych z prawdziwym artyzmem i wielką skrupulatnością, znajdujemy we Friesa « Systema Mycologicum » w roku 1829. Późniejsi au- torowie, jako to : Corda (68), Schmitz (69) i Bonorden (70), podawali także próbki tego rodzaju, pod względem jednak jasności wysłowienia i uchwycenia prawdy w obserwacyi, nie mogą zazwyczaj ry- walizować z Friesem, a wreszcie nic nowego nie wygłosili.
Z tćm wszystkićm jednak można powiedzieć, że historya rozwoju śluzowców, była to zupełnie « terra incognita » . Przyjmowano powszechnie, że zarodniki śluzowców, podobnie jak i grzybów, kiełkują strzępką (Hypha). Jak jednak z tój strzępki powstaje owa przypuszczalna grzybnia (mycelium) ślu- zowców, jak ona rośnie, jak jest zbudowaną, jak się odżywia i w jaki sposób wreszcie wydaje tak często napotykane « Mucilago » ? były to wszystko pytania, na odpowiedzenie których czekano lata całe bezskutecznie.
Dopiero w roku 1858 przyjemnie zadziwił de Bary zebranie naturalistów niemieckich w Carlsruhe, rozwiązaniem tój zagadki. Umieścił on najprzód tymczasowa wzmiankę o tćm w Gazecie Botanicz- nćj (FL), a następnie pod tytułem « Die Mycetozen (72), ogłosił obszerniejszą pracę, w którćj podał budowę i historyę rozwoju śluzowców w taki sposób, że praca ta na zawsze pozostanie pod tym wzglę- dem fundamentalna.
(65) L. e., lig. 423 Diachea elegans ; fig. 425 Stemonitis leucostyla i fig. 428 Diactea leucopoda.
(66) Ch. G. Nees von Esenbeck : « De plantis nonnullis e mycetoidearum regno »; w Nova acla Nat. cur., t. IX str. 227.
(67) L. c., str. 216.
(68) L. e „t.II, str. 22.
(69) W Linnea, t. XVI (1842), str. 188,
(70) W Botanische Zeitung, 1848, str. 617.
(71) W Botanische Zeitung, 1858, str. 357. O pierwszych stadyach kielkowania śluzowców wspominał już de Bary w roku 4854 na zebraniu naturalistów w Getyndze, o czóm referat znajduje się we « Florze » zr. 1854, str. 648.
(72) W Siebbold i Kólliker Zeitschrift fiir wissenschefiiche Zoologi. 1859, t. X, str. 88.
2
20 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM Y.
Rezultaty otrzymane przez niego w tćj pracy są bowićm trojakiego rodzaju : najprzód dotyczą sy- stematyki śluzowców, dalćj historyi ich rozwoju, wreszcie ich pomieszczenia w łańcuchu jestestw
ustrojowych.
Co się tyczy pierwszego, wynalazł on przy pomocy drobnowidzowych badań, dla rodzai Friesa nowe charaktery, zarazem położył podwaliny nowego systemu. Dalćj dowiódł, że niektóre śluzowce z grupy /Ethalini Friesa, nie są pojedynczemi zarodniami ale zrosłozarodniami, powstałemi z zespole- nia i powikłania licznych pojedyńczych zarodni.
Co do drugiego punktu, otrzymał on rezultaty, które postaramy się tu podać w krótkości. Zarodnik Śluzowca kiełkuje w ten sposób, że jego zawartość wychodzi pod postacią kropelki śluzu, która w krót- kim czasie zamienia się na pływkę (zoospora), opatrzoną jądrem, kurczliwym wodniczkiem (vacuola) i rzęsą. Te ruchliwe pływki rosną w krótkim przeciągu czasu i mogą się rozmnażać przez dzielenia na dwie podobnie zbudowane. W dalszym ciągu hodowli spostrzegł on, że pływki te zniknęły a na ich miejsce ukazały się liczne pełzaki. Pełzaki te nie posiadają rzęs, są dość wielkiei poruszają się za po- mocą licznych ezułkowatych wypuklinek ich pierwoszczowatego ciała.
Wreszcie, przy pomocy «engros» robionych hodowli, doszedł do wniosku, że włókna sarkody [(pierwoszcza), tak wówczas de Bary nazywał pierwoszcznie], powstają przez zespolenie się i zlanie miljardów tego rodzaju pełzaków. Są one otoczone na zewnątrz niewyraźnie się rysujacą śluzowatą, miękką, bezbarwną oponą (Hit'rhaut). Ich istota składa się z bezkształtnćj, bezbarwnćj, przezroczy- stćj, wpółpłynnćj podstawowćj massy (Grundsubstanz), zamąconćj nieskończoną ilościa nader dro- bnych ziarnek. Te są w części ziarnami materyi białkowych, w części składają się z GO,Ca.
We włóknach sarkody, ukazujących nader dziwne i rozmaite ruchy, znajdują się kurczliwe wodni- czki. Dalćj, daje się w nich spostrzegać postępowy ruch ich zawartości, zmieniający często kierunek. % brzegu tych włókien, biorą początek liczne, drobnowidzowo-malenkie, czułkowate wypuklinki, mogące być napowrót w massę ciała wciągnięte. W tym ruchu ziarna nie biorą udziału. Ale z ciała tych włókien powstają także i większe wypukliny, w które masa ziarn wpływa. Te ramiona (wypu- kliny) zlewają się z sobą, rozgałęziają się w najrozmaitszy sposób, aby się znów rozłączyć lub wpłynąć napowrót do głównego źródła i taka gra ruchów powtarza się do nieskończoności, w najrozmaitszy sposób. Jeżeli ruch ten będzie się ciągle powtarzał w jednym tylko kierunku, to rezultatem tego bę- dzie zmiana miejsca w przestrzeni, przy czćm droga przebieżona na podłeżu (Substrat) zostanie po- znaczoną pozostającymi śladami opony. Włókna sarkody, pełzając po podłożu, mogą także pochłaniać napotkane tam drobinki materyi ustrojowych i po przetrawieniu napowrót je wyrzucić na zewnątrz, w podobny sposób jak Lo czynią różne zwierzęce pełzaki.
Zarodnie wszystkich śluzowców powstają z takich włókien sarkody, w ten sbosób, że niektóre z nich grubieją i wciągają w siebie wszystkie mniejsze rozgałęzienia. Następnie ulegają one zmianom właści- wym dla każdego galunku. Tego rodzaju przekształcenia opisał de Bary dla kilkunastu gatunków bar- dzo detalieznie, lecz w szczegóły te, dla braku miejsca, nie możemy się dalćj zapuszczać. Zarodnie w młodości posiadają zawsze oponę niemającą właściwćj budowy, i wyjawszy zarodników, powstaja- cych przez wolne powstawanie komórek, nie posiadają budowy komórkowatćj.
Włośnia powstaje naraz jednocześnie z zarodnikami, z którymi jednak nie ma żadnćj styczności.
W razie nieprzyjaznych warunków, w chwili rozwoju włkien sarkody, mogą one przejść w «szcze-
gólny stan spoczynku», w którym to razie tworzą wielokomórkową tkankę. Tak samo zachowują się i pełzaki, z tą różnicą, że nie rozpadają się na znaczną ilość komórek, ale treść ich zaokrągła się i
ŚLUZOWCE. 21
otacza się właściwą grubą oponą. W tym stanie mogą one nader długi czas spoczywać, aby z chwilą nadejścia przyjaznych warunków, znów się zamienić na włókna sarkody lub pełzaki.
Te stany spoczynku były już znane bardzo dawnym mykologom; opisuje je Persoon pod oddzielnym rodzajem Phlebomorpha. Także Leveillć (73) odkrył ten zadziwiający fakt, że kawałek grzybni śluzowca (tak nazywał on ten stan spoczynku), chociaż długo przechowywany w zielniku, jednak umieszczony w wodzie przechodzi znów w « Mucilago ». Ten więc uczony był na drodze wielkiego odkrycia, ale stara szkoła mykologiczna, do którćj dzielny ten badacz należał, nie pozwoliła mu odsłonić całćj taje- mnicy życia śluzowców
Praca ta de Barego rzuciła lak nowe światło na grupę nowych ustrojów, zaprowadziła taki przewrót w ich systemacie, że większość naturalistów, niedowierzając tym odkryciom, rzuciła się do ich spra- wdzenia. Takimi są artykuły : Hoffmana w Botaniche Zeitung, 1859, str. 212; Baila w Verhand- lungen der Zoologisch-botanicher Gesellschaft im Wet, 1859, str. 51; Gurreya w Natural history review, z 1862 r.; Schultzego w Wiegmanna Archiv, 1860, str. 301 i Cartera w Annal and Magaz. of natural history, t. XII, 1863, str. 30. Zawierają one albo potwierdzenie faktów podanych przez de Barego, albo nieracyonalne lub fałszywe zarzuty, które de Bary zbił najdowodnićj we Florze z roku 1862, str. 269.
Wreszcie wszeregu podobnych powyższym usiłowań zaznaczyć muszę pracę Lindemanna, ogłoszoną w Bulltm de la socićtć impórtale des naturalistes de Moscou z roku 1868, str. 398, pod tytułem : «Bau und Entwickelungsgeschichte der Mycetozeen ». Czy ją przypisać nieuctwu autora, czy też złym jego chę- ciom, nie wiadomo ; w całćj tój bowiem pracy o śluzowcach, oprócz tytułu, nie ma najmniejszćj wzmianki. O ile z niedokładnych rysunków autora wnosić można, opisuje on dwa grzyby należące do rodzai : Exidia i Peziza, nazywa pierwszy Trichią, a drugi Arcyrją i dziwi się, że budowa ich nie zgadza się z podawanemi dotychczas cechami tych śluzowców. W hodowli które z nimi prowadził, obserwował kiełkowanie zarodników Exidii (a zatóm jego Trichii), znane już zresztą oddawna nauko- wemu światu przez pracę Tulasna. W hodowli tćj nieporządnie prowadzonćj i nieczysto utrzymywa- nój, zalęgły się masy pełzaków i różnych wymoczków, które autor, bez żadnćj racyi do rozwoju Exidii pociaga. Jednóćm słowem, dla człowieka myślącego jestto praca ze wszech miar zasługująca na za- stanowienie się. :
W cztery lata po ukazaniu się pracy de Barego, wypublikował Cienkowski, znakomity badacz na polu niższych ustrojów, dwie prace, mianowicie : « Zur entwickelungsgeschichte der Myxomyce- ten (74)», i «Das Plasmodium (73)», które poszukiwania de Barego w niektórych punktach objaśniają lub prostują. Udało mu się bezpośrednio pod drobnowidzem dostrzedz zespalanie się pływek w pełzaki i zlewanie się tych ostatnich między sobą i z pływkami w ustrój pierwoszezni, którą nazwał Plasmo- dium. Dalćj odkrył fakt, że pływki w razie nieprzyjaznych okoliczności, podobnie jak pierwoszcznie, przechodzą w stan spoczynku, nazwany przez niego, dła odróżnienia od innych Microcyste. Rozwój stanu spoczynku pełzaków obserwował szczegółowićj i nazwał go « derbwandige Cysten », powstaje on w młodych pierwoszczniach w ten sposób, że jego pierwoszcznie dzielą się na pojedyncze części, które się zaokrąglają i pokrywają właściwą oponą. Z doświadczeń przez niego czynionych pewnóm jest, że pierwoszcznie dwóch śluzowców, należących do odrębnych gatunków nie łączą się z soba.
Wreszcie dowodzi on, że pierwoszcznie nie posiadają opisywanój przez de Barego opony i składają zc P Ar TR NOO OZ WREN ZNA (73) Według Payera. Bolaniqne cryptogainique. Paris, 1850, str. 57.
(14) W Pringsheims Jahrbitcher, 1863, t. IF, str. 325. (75) Tamże, str. 410,
22 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V. się z dwóch substancyj: jednćj bezbarwnćj, nadzwyczaj ciągliwćj i kurczliwćj i drugićj ziarnislo płynnćj.
Przeciw temu zapatrywaniu się Cienkowskiego na budowę pierwoszczni występuje de Bary z zu- pełnie przeciwnóm zdaniem w drugićm wydaniu swoich śluzowców (76). Dokładne śledzenie ruchu pierwoszczni i usiłowania wytłomaczenia tegoż, doprowadziły go do wprost przeciwnego rezultatu, mianowicie, że pierwoszcznia jest tworem jednćj tylko substancyi, posiadającćj tylko w różnych miejscach różne i zmienne siły przyciągania i ruchliwości.
Zresztą, w tóćm drugićm wydaniu śluzowców de Barego, prawie na każdym kroku napotykają się nowe spostrzeżenia. Pozwolę sobie niektóre z nich przytoczyć. Zrobił to ważne odkrycie, że w nie- których razach pływki śluzowców posiadają podobną delikatną i bezkształtną oponę jak ich pierwo- szcznie. Dalćj, z bardzo licznych przytoczonych sposobów rozwoju zarodni z pierwoszczni, można wyprowadzić ogólne prawo, że ten lub ów sposób jest właściwy każdemu zosobna gatunkowi, a nie pewnemu rodzajowi albo też ich grupie. Ale że nie ma reguły bez wyjątku, więc lóż i tutaj Stemoniteae odstępują od ogólnćj reguły, rozwijając się wszystkie w jeden i ten sam sposób,
W roku 1869 opisał Brefeld (77) nowy śluzowiec : Dictyostelium. Od typowych śluzowców różni się ten rodzaj w historyi rozwoju następnymi szczegółami. Z zarodników powstają bezpośrednio bez- rzęsowe pełzaki, a zatóm stan pływek jest tu najzupełnićj pominiętym. Jego pierwoszcznie nie posia- dają żadnćj samodzielności, w chwili kiedy powstały ze zlania się licznych pełzaków, zaraz dają po- czątek licznym zarodniom. Wreszcie trzonek zarodni tego śluzowca jest wielokomórkowy. Jego ko- mórki tworzą się przez wolne powstawanie komórek, które następnie przez wzajemne ciśnienie łączą się w tworzącą go tkankę.
W zeszłym roku zaznajomili nas Woronin i Famintzin (78) z dwoma śluzowcami jeszcze bar- dzićj ciekawymi. Różnice w budowie i rozwoju Ceratium są następujące : zawartość zarodnika w czasie kiełkowania przechodzi w stan bezrzęsowy pełzaka, który w krótkim czasie, przez po- wtarzające się dzielenia na dwa, daje początek ośmiu pływkom. Z ich zlania się powstała pierwo- szcznia jest złożona z dwóch najzupełnićj różnych substancyi. Składa się ona z jednej szklisto-przej- rzystćj, w wodzie rozpuszczającćj się substancyi, przeniknionćj w kształcie wszechstronnych sieci przez drugą ziarnista. Obydwie nie tylko przedstawiają się różnie optycznie, ale nawet zachowują się najzupełnićj rozmaicie w czasie owocowania. Jedna, a mianowicie owa przezroczysta, tworzy szkielet zrosłozarodni i daje kształt właściwy gatunkowi. Druga zaś, mianowicie ziarnista, daje sama jedynie początek zarodnikom. W razie dojrzewania bowiem, występuje na powierzchnię przezroczystego szkieletu, rozdziela się tu na pojedyncze cząstki, które zaokrąglając się i będąc wyniesione przez trzonki utworzone z substancyi szkieletu nad jego powierzchnie, zamieniają się na zarodniki. W tych więc śluzowcach zarodniki powstają nie przez wolne powstawanie komórek, lecz przez dzielenie się.
Wreszcie, przed bardzo niedawnym czasem opuściła księgarską prasę praca Alexandrowicza (79), tycząca się budowy i historyi rozwoju zarodni śluzowców. Oprócz bardzo licznych drobiazgowych spostrzeżeń, tyczących się różnych śluzowców, już przez de Barego pod tymi względami badanych, znajdujemy tu dokładne wiadomości o Diachei i Spumarii, nie tylko ciekawych pod względem histo- ryi rozwoju ale także co do budowy. Piękne fotodrukowane ryciny dopełniają harmonijnie reszty.
(76) De Bary. Die Mycetozoen. Leipzig, 1864.
(77) O. Brefeld. Dictyostelium mucoroides. Leipzig, 1864.
(18) W Botanische Zeitung, 1872, str. 614.
(75) Alexandrowicz. Strojenie i rozwitie sporowmiestiliszcz miksomicetow. Warszawa, 1372.
Il. — PORÓWNAWCZE KSZTAŁTOWNICTWO ŚLUZOWCÓW
Pokrój śluzowców w dojrzałym już stanie bywa bardzo rozmaity, stosownie do tego, czy one przed- stawiają się jako zrosłozarodnie, czy tóż tylko jako zarodnie, i czy te ostatnie mają kształty regularne czy tóż nieregularne. Zarodnie bywają niekiedy zaledwie wielkości ziarnka maku np. u szaronia zmiennego (Chondrioderma spumarioides), lub małoci błyszczącćj (Oligonema nitens). W innych ra- zach dochodzą wysokości 11 nawet milimetrów, np. u paździorka ciemnego (Stemonitis fusca). Zrosłozarodnie zaś bywają zazwyczaj okazałych rozmiarów, tak np. Lindbladia dochodzi 6 decime- trów długości przy 1 decimetrze szerokości; znajdują się jednak i niewielkie, np. rulik graniasty (Ly- eogola epidendrum) bywa niekiedy zaledwie tak. wielkim jak ziarno grochu. Zajmiemy się najprzó pojedynczemi zarodniami.
ZARODNIE.
W większćj części wypadków mają one kształty regularne, zdarzają się także i nieforemne. Te osta- tnie powstaja znów w dwojaki sposób. Albo pierwoszcznie mające je wydać bez przechodzenia dal- szych zmian, pokrywają się tylko błoną ; naówczas otrzymujemy formę zwaną mesenterica, t. j. zarodnie połaczone w sieć nieregularna, np. szaroń sieciowaty (Chondrioderma reticulata), zapletka czołgaczek (Hemitrichia serpula). Albo tóż pierwoszcznia przed dojrzeniem wciąga cieńsze swe rozgałęzienia w główną masę ciała i następnie rozdziela się na liczne nieforemne części, z których każda powleka się właściwą sobie błoną i daje poczatek jednój zarodni. Możemy odróżnić kilka odrębnych typów takiego tworzenia się. Mianowicie mówimy o zarodniach spłaszczonych (80), jeżeli te przedsta- wiają się na podłożu, jako plamy zupełnie płaskie o zarysach nieregularnych, np. makulec spłaszczony (Didymium complanatum), mylnik oliwkowy (Licethalium olivaceum). Jeżeli te plamy sa wypukłe i mnićj lub więcćj podłużne, to nazywamy takie zarodnie rozpierzchłemi (81), np. makulec watpliwy (Didymium dubium), łuskowiec Carestiego (Lepidoderma CGarestiana). Niekiedy rozpadłe części pier- woszcza przybierają po dojrzeniu kształty różnie pokręconych żył, pierścionków i gzygzaków, czołga- jacych się po podłożu; zarodnie takich form nazywamy wydłużonema (82), pogiętemi (83), lub żyłowa- temi (84), np. maworek wydłużony (Physarum sinuosum), zapletka czołgaczek (Hemitrichia serpula), maworek pogięty (Physarum muscorum), maworek poplątany (Physarum contextum), cienkowskia żyło- wata (Cienkowskia reticulata). W innych jeszcze wypadkach części, na które pierwoszcznia się dzieli, mają kształty zupełnie nieokreślone, a ztąd powstałe zarodnie nazywamy zmiennemi (85) lub niekształ- tnemi (86), np. szaroń niekształtny (Chondrioderma difforme). Nareszcie nieregularne formy moga powstawać przez zlewanie się foremnych zarodni i takie nazywamy z/ewajacemi się (81), np. kędziorek zmienny (Trichia varia), makulec zlewający (Didymium confluens).
(80) Splaszczony, applanatus. — (81) Rozpierzchły, effusus. — (52) Wydłużony, elongatus. — (83) Pogięty, flexu- osus. — (84) Żyłowaty, venulosus — (8%) Zmienny, variabilis. — (88) Niekształtny, difformis. — (87) Zlewający się, confluens.
24 PANIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. -— TOM V.
Formy regularne zarodni powstają w większćj części razów przez rozpadanie się pierwoszczni na liczne części, niekiedy jednak i bez tego, np. zlepniczek (Tubulina), dęblik (Clathroptychium), małoć (Oligonema), siatecznia (Lachnobolus).
Kształty zaś regularne powstające w pierwszy sposób, dadzą się do następujących głównych typów sprowadzić. Są one : krażkowate (88), np. u makulca krążkowatego (Didymium discoideum) i szaronia Michelego (Ghrondrioderma depressum); soczewkowate (89), półkuliste (90) i kuliste (91) przeważnie w rzę- dzie wapniaków (Caliare:e) ; elzpsotdalne (92) np. u maworka dziwnego (Physarum didermoides); jajo- wate(93) np. u strzępka pięknego (Arcyria punieca) ; przewrotnie.jajowate (94) np. u gładysza (Leocarpus), maczugowate (95) i gruszkowate (96), przeważnie u przetaczków (Gribraria), kubeczków (Craterium) i kędziorków (Trichia); wartołkowate (97 np. u kubeczka białoczubka (Craterium lemocephalum) i kę- dziorka błędnego (Trichia fallax); walcowate (98) np. u zlepniczka (Tabulina) i paździorka ciemnego (Stemonilisfusca); jabłkowate (99) u niektórych maworków i czuprynek; nerkowate (100) np. u maworka nerkowatego (Phyrarum nephroideum), u kędziorka zmiennego (Trichia varia); kieliszkowate (101) np. u kubeczka połyskującego (Graterium pedunculatum), kubkowate (102) np. u kubeczka mylnika (Grate- rium confusum). Dalćj mogą przedstawiać kształty powstałe z przemian tych pierwotnych, np. moga być jajowato-walcowate (103) u strzępka szarego (Arcyria cinerea), wartołkowato-kteliszkowate (104) np. u zapletki maliny (Hemitrichia fragilis) i. t. d. Dodać jeszcze należy, że jeżeli jeden i ten sam gatunek ma wprawdzie zarodnie bez kształtów regularnych, ale bardzo zmiennych, to mówimy o nim że jest różnokształćtny (105), np. kędziorek czarnonóżka (Trichia nigripes), czuprynka Friesa (Coma- twichia Friesiana). Wszystkie te formy mogą tóż być w wierzchołku źgpe (106) np. u czuprynki zbitćj (omatricha typhoides); uczęte (108) np. w kubeczkach; maćkowate np. w mrzyku. Pod spodem żaś
,
mogą być : płaskie (109), wklęsłe (110) i pępkowate (111).
Powierzchnia zarodni bywa: wygładzona (112) w różnobłonach i pyszniakach (Heterodermee et Calonemese) ; nierówna (115) w wapniakach (Galcaree); garbata (11%), np. u makulca garbatego (Didymium physaroides); chropowata (115) w wapniakach (Calcare:e); pomarszczona (116) w bły- szczakach (Lamproderma); żebrowato-pomarszczona (117) np. u maworka szkarłatnego (Physarum fulvum); pofałdowana (118), np. u kędziorka (Trichia), strzępka (Arcyria) i kubeczka (Grateriam) (119) np. u strzępka pięknego (Arcyria punieea) i gładysza (Leocarpus); migająca (120), np. u błyszczaka śniadego (Lamproderma violacea); połyskująca (121), np. u kubeczka połyskujacego (Qraterium pedunculatum); /śnząca (122) u badhamii Iśniącćj (Badhamia utricularis); metalowo błyszcząca (123)
(83) Krążkowaty, diseoideus. — (89) Soczewkowaty, lenticularis. — (90) Półkulisty, hemisphericus. — (91) Kuli- sty, globosus vel sphericus. — (92) Elipseidalny, elipsoideus. — (93) Jajowaty, t. j. cieńszym końcem zwrócony ku górze, ovatus. — (94) Przewrotnie-jajowaty, obovatus. — (95) Maczugowaty, clavatus. — (96) Gruszkowaty, pirifor- mis. — (97) Wartołkowaty, turbinatus. — (98) Waleowaty, cylindrieus, — (99) Jabłkowaty, pomiformis. — (100) Nćr- kowaty, nephroideus. — (101) Kieliszkowaty, cyathiformis. — (102) Kubkowaty, ureeolatus, od dołu zaokrąglony a pod wierzchem poziomy. — (103) Jajowato-walcowaty, ovato-cylindricus — (104) Wartołkowato-kieliszkowaty, turbi- nato-cyathiformis. — (105) Różnoksztaltny, versiformis. — (106) Tępy, obtusus, oznacza zaokrąglenie i używa się szezególniej mówiąc o organach waleowatych. — (107) Ucięty, truncatus, organ którego koniec jakby ostrzem jakićm był ucięty. — (108) Maćkowaty, umbonatus, malenką wyniosłością opatrzony. — (109) Płaski, planus. — (110) Wklę- sły, eoncavus. — (lll) Pępkowaty, umbilicatus, t. j. małym dołkiem opatrzony. — (112) Wygładzony, levis. — (113) Nierówny, inequalis. — (144) Garbaty, gibbosus, t. j. o nierównościach wydatnych i nieforemnych. — (445) Chropowaty, scabriusculus. — (116) Pomarszczony, rugosus. — (117) Żebrowato-pomarszezony, costato-rugosus, sdy fałdy marszezek sę bardzo wydatne. — (118) Pofaldowany, plicatus. — (119) Glansowny, vernieosus, lśniący jakby lakieiem pociągnięty. — (120) Migający, micans. — (121) Połyskujący, nitens. — (122) Lśniący, nitidus. — (123) Metalawo-błyszezący, metallicus.
ŚLUZOWCE. 2)
u błyszczaków (Lamproderma); ćma (124) np. u mrzyka (Enerthenema); maczysta (125) u ma- kulca (Didymium); skorupiasta (126) u szaronia (Chondrioderma); łuskowata (127) u łuskowca (Lepi” <doderma); łuszczkowata (128) u niektórych makulców (Didymium) ; zaikłiwa (129) u niektórych smę- toszy (Amaurocheetee); przejrzysta (130) np. u gronianki wydętej (Badhamia hyalina); prześwieca- Jaca (1431) np. u makulca wątpliwego (Didymium dubium)
Zarodnie kształtów nieregularnych są bezwarunkowo tylko siedzące (482) a często i przyrosłe (13%), w foremnych zaś rzadzićj się to zdarza, zazwyczaj bowiern są one /rzoneczkowate (134). Trzonek co da długości bywa już znikająco krótki np. u błyszczaka Fuckla (Lamproderma Fuckeliana), już krótki, już długości zarodni, już dwa, rzy lub czetry razy od niej dłuższy, albo wreszcie jeszeze dłuższy i wtedy nazywamy go długim. Niekiedy bywa on także ukrytym (185), najczęścićj w pępku zarodni, np. u ma- kulca mączastego (Didymium farinaceum). Go do kierunku bywa : już prosty (136) ; już pochyły (131): jaż zwisły (138), np. u wiązaka zwisłego (Tilmadoche nulans); już łękowaty (139); już leżący lub podnoszacy (140), np. u kędziorka Lorinsego (Trichia Lorinseniana); już zwisły (141) np. w gro- niance lśniącej (Badhamia utricularis) ; już wreszcie pogłęty (142), np. u wiązaka zgrabnego (Tilma- doche gracilis). Co do kształtu : najczęścićj walcowaty (98), szydłowaty (143), lub przewrotnie maczn- gowaty (95), rzadko zaś piszczełowaty 43), np. u makulca zmiennego (Didymium macrosporum): niekiedy zaś w nasadzie zgrubiały (145).
Zazwyczaj trzoneczki bywają pojedyncze(146), rzadzićj zaś po kilka połączone, t. j. albo zrośnięte (141 . up. u zapletki kruchćj (Hemitrichia fragilis) albo spojone (148), np. u kędziorka groszkowa- tego (Trichia Botrytis) u strzępka Leprieura (Arcyria Leprieuri), albo wreszcie tylko złestona (149) np. u maworka smoka (Physarum polycephalum) ; niekiedy zaś wiązkowate (150) np. u gronianki wy- dętćj (Badhamia hyalina). Mimo takiego rozwinięcia trzoneczków, każdy uwieńczony jest osobną zaro- dnią, zdarzają się jednak, choć bardzo rzadko wypadki, gdzie jeden trzonek nosi kilka lub kilkana- ście zarodni, np. u makulca garbatego (Didymium physaroides) i zlepniczka trzoneczkowatego (Tubu- lina stipitata). Co do powierzchni trzonek bywa gładkt (112) lub poorany (151), jużto rysama (152) jużte brózdami (158), albo pofałdowany (118), brózdowany (54%), lub wreszcie nader rzadko skrzydlaty (455 np. u kędziorka Lorinsege (Trichia Lorinzeriana). Go do istoty bywa: kruchy (156), giętki (157). wielki (158) czyli słaby (159), tęgi (160) i niekiedy zgrabny (161).
Zarodnie uważane razem z trzonkiem bywają, co do ogólnego pokroju : jużto rozrzucone (162), jużto w kupkach(163) zebrane, już zbliżone (164) (tak najczęścićj), już wreszcie skupione (165), w tym ostatnim
(124) Ćmy, opacus, zazwyczaj z cudzoziemska matowy nazywany. — (125) Mączysty, farinaceus. — (126) Skoru- piasty, crustaceus, t. j. kruchv. — (127) Łuskowaty, lepidotus, opatrzony łuseczkami zmieniającemi kolor. — (128) Łuseczkowaty, squamulosus, opatrzony łuseczkami odstającemi ale tożbarwnemi. — (129) Znikliwy, fugax, evanesceus, t. j. rozprószający się. — (130) Przejrzysty, hyalinus. — (131) Przeświecający, pellucidus. — (132) Sie- dzący, sessilis. — (133) Przyrosły, adnatus. — (134) Trzoneczkowaty, truncatus. — (135) Ukryty, oceuliatus. — (136) Prosty, rectus. — (137) Pochyły, cernuus. — (138) Zwisły, nutans, t. j. prosty a w górnym końcu zakrzywiony, — (139) Łękowaty, arcuatus. — (140) Leżący, procumbens i podnoszący się, adscendens. — (141) Zwisły, appensus, t. j. na dół zwieszony. — (142) Pogięty, fiexuosus. — (143) Szydłowaty, subulatus, t. j. nieznacznie zwężający się ku górze. — (144) Piszczelowaty, fibuleformis, t. j. w końcu maczugawato nabrzmiały. — (145) Zgarbiony, incras - satus. — (146) Pojedynczy, simplex. — (147) Zrośnięty, connatus. — (148) Spojony, nexus. — (149) Zlepiony. aglutinatus. — (150) Wiązkowaty, fasciculatus, t. j. od dołu zrośnięty, a potóm rozgałęziający się. — (151) Pooranv. exaratus. -— (152) Rysami, striis. — (153) Brózdami, sulcis. — (154) Brózdowaty, suleatus, gdy fałdy są głębokie i szerokie. — (155) Skrzydlaty, alatus. — (156) Kruchy, fragilis. — (157) Giętki, flexiis. — (158) Wietki, laxus. — (159) Słaby, debilis. — (160) Tęgi, rigidus. — (161) Zgrabny, gracilis. — (162) Rozrzucony, sparsus. — (163) W kup- kach, eonglomeratus. — (164) Zbliżony, aggregatus. — (165) Skupiony, confertus.
ARV.FLVZ
4.
26 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOW V.
razie mogą zachodzić różne stopnie tego skapienia od z/epienia (149) aż do zupełnego zrośniecia (141). Tak np. zlepiają się w części np. u zlepniezka (Tubulina), u zapletki kruchój (Hemitrichia vesparia) i t. d. lub w całój długości (w niektórych odmianach), zapletki kruchój (Hemitrichia fra- gilis. Niekiedy od takiego zlepienia przyjmuje, w skutek wzajemnego nacisku, kształt wielokatny np. szaroń piankowy (Chondrioderma spumarioides). Zawsze jednak w tych razach, przynajmnićj górne części bokami zrośniętych zarodni są wolne, wyjątek stanowi lu tylko gronianka rozpierzchła (Badhamia «ethalioides), którćj górne części zarodni zrastają się z sobą najzupełnićj i tworzą garbata
rozpierzchłą płachtę.
Jarodnie śluzowców umieszczone w przyjaznych po lemu warunkach, to jest dostalecznćj wilgoci, otwierają się. Wyjątki stanowią jtu, raz zarodnie nieposiadające właściwćj ścianki jak np. mrzyk (Ener- thenema), które tćm samóm już od razu są otwarte, a powtóre le, które, posiadając grubą i Lęgą ściankę, mają włośnię zbyt mało rozprężliwa, aby ja mogła otworzyć, tak np. małość (Oligonema). Zazwyczaj jednak zarodnie otwierają się (166) w sposób nieregularny, to jest pękają w jakićmkolwiek miejscu, aibo w kilku naraz, albo wreszcie wierzchołek ich rozprósza się dla wyswobodzenia zarodników.
Dodać tu jeszcze muszę, że nawet przy tak nieregularnóm nawet otwieraniu się zarodni mnićj więcój kulistych i trzoneczkowatych, zachodzi w nich pewna zmiana, a mianowicie stają się mnićj lub więcćj pepkowatle. Niekiedy jednak otwieranie się zarodni ulega pewnemu prawidłu; pierwszy ślad tegoż spo- tykamy u śluzowców posiadających krążkowate zarodnie, których brzeg wypukły najprzód się roz- prasza, a powierzchnia górna trzyma się dolnćj za pomocą włośni, tak bywa np. u wiotka Fuekla (Tri- champhora Fuckeliana), u szaronia Michelego (Ghondrioderma Micheli), a niekiedy i u makulca grzybowatego (Didymium clavus). W innych zaś razach cała powierzchnia zarodni rozpada się na liczne wielokątne oka (167), np. u wiązaka wspaniałego (Tilmadochi pini), albo na okrągłe łuski (168) up. u różnych makuleów (Didymium). Dalćj niektóre, zazwyczaj podługowate, zarodnie pękają po- dłużną szparą, i tym sposobem tworzą się dwie klapy (169), tak np. u maworków : wydłużonego, pogię- tego i nerkowatego (Physarum sinuosum, muscorum et nephroideum), szpara ta zajmuje zazwyczaj sam wierzchołek zarodni, niekiedy jednak może się tworzyć i z boku.
U przetaczkowych (Gribriciacea), zawsze wszystkie miejsca niezgrubione rozpruszają się, a zatćm, i tu daje się spostrzegać pewna regularność w sposobie pękania.
Inny jeszeze rodzaj rozprószania zarodników znajdujemy u niektórych szaroni (Chondrioderma). "FTutój błona zarodni od wierzchołka do podstawy, rozczepia się na kilka działek, które późnićj odgi- nają się na dół, nazywamy to otwieranićm się gwiazdkowatóm (170). U szaronia gwiazdosza (Chon- rioderma radiatum) ilość tych działek wynosi od czterech do ósmiu, przytćm nie są one zbyt regu- larne, za to u szaronia Trevelyaniego (Chondrioderma Trevelyani) jest ich do dwadziestu jeden i wszystkie są jednakowo szerokie i dokładnie równowązkie. Wreszcie, najbardzićj skomplikowany sposób otwierania się jest wieczkiem (171), w skutek czego bardzo często brzeg pozostającćj części za- rodni jest ucięty(172). W ten sposób tracą swe zarodniki przez górną część zarodni z wypukłóćm wiecz- kiem : zlepniczek (Tubulina), niektóre zapletki (Hemitrichia) i niekiedy kędziorek mylnik (Trichia fallax), kielisznik (Scyphium) i niektóre kubeczki Craterium). U tych ostatnich zdarza się niekiedy, że wieczko jest zupełnie płaskie i niekiedy górny brzeg zarodni zaklęśnięty. U dorzutki (Perichaena) i Goermwii uciętćj (Qornuvia circumscissa) wieczko jest mnićj więcój wypukłe, lecz zachodzi aż do połowy zarodni. Wreszcie u strzępków (Arcyria) dochodzi prawie do samćj nasady słupka.
(166) Otwieranie się, dehiscentio, — (167) Dehiscentio areolata. — (168) D. squamulosa. — (69) D. valvata. — ('r0) M, stellata. = (174) D. operculata. — (172) D. cireumscissa. ?
ŚLUZOWCE. oh
AROSŁOZARODNIE.
Jużeśmy wyżćj wspomnieli że zrosłozarodnie są zazwyczaj znacznie większych rozmiarów jak poje- dyncze zarodnie i odznaczają się kształtami nieregularnymi. Teraz choć w kilku słowach powiemy w jaki sposób zrosłozarodnie są złożone z pojedynczych swoich pierwiastków. Wszystkie zrosłozaro - dnie pod tym względem uważane dadzą się rozdzielić na cztery typy. Do pierwszego należą : lindbladia (Lindbladia) i mylnik (Licethalium); do drugiego: dęblik (Glatroptychium), smętosz (Amauro- ch:ete), brefeldia (Brefeldia) i samotek (Relicularia); trzeci jest utworzony przez piankę (5pumaria), a na ostatni składają się wykwit (Fuligo) i rulik (Lycogala).
Z pomiędzy rożnych pojedynczych zarodni weźmy pod uwagę małoć (Oligonema) i sialecznię (Lach- nobolus), ich dokładnie kuliste zarodnie leżą skupione obok siebie i jedne na drugich w spore grudki, za dotknięciem jednak dadzą się bez wszelkiego uszkodzenia od siebie oddzielić. Wyobraźmy sobie że Ścianki tak skupionych zarodni zrastają się z sobą a będziemy mieli przed sobą golową najdokła- dniejszą lindbladię (Lindbladia), naturalnie nie mówiąc o różnćj wewnętrznćj budowie pojedynczych zarodni. Dlatego to powierzchnia lindbladii jest brodaweczkowatą, te brodawki jćj powierzchni są właśnie górnemi powierzchniami skrajnych zarodni.
Zaprowadźmy teraz pewne zmiany w ustroju lindbladii. Jak już wiemy, jój pierwiastki (pojedyncze zarodnie) są z sobą zrosłe, otóż najprzód niech to zespolenie dojdzie do tego kresu, że zamiast dwóch ściśle ze sobą zrośniętych ścianek będziemy mieli tylko jednę pojedynczą. Uważmy teraz że w tak zmienionćj lindbladii w niektórych miejscach graniczą z sobą tylko dwie, w innych zaś trzy zarodnice, otóż usuńmy zupełnie ścianki tam gdzie tylko dwie zarodnie z sobą się stykają. Tym sposobem trój- skrzydlany szkielet pozostałych ścianek zarodni będzie tworzył rozgałęziające się na wsze strony sieci. Dla uzupełnienia całości mylnika (licethalium), musimy tylko dać się jeszcze zrosnąć wszystkim górnym ściankom skrajnych zarodni w jednę, ze wszech stron całą zrosłozarodnię obejmująca gładką i jednolitą błonę. .
Dla wytłomaczenia budowy drugiego typu zrosłozarodni, wyszukajmy sobie między pojedynczemi zarodniami innych, w tym razie zdolniejszych przewodników. Zlepniczek (Tubulina) i dęblik (Clatro- ptychium) będą podobno najwłaściwszymi. Ich walcowate zarodnie stoją obok siebie, jak żołnierze w szeregu skupieni, niekiedy w całćj długości z sobą zrośnięte. Otóż, postawmy kilka takich grup zlepniczka jedne na drugich, niech ścianki stykających się z sobą zarodni (a zatćm wyjąwszy skraj- nych) zupełnie znikną (473) a skrajne zrosną się z jedna gładka błoną, a będziemy mieli obraz simętosza (Amaurochate) z jego korą pokazującą wmieszczonymi na nićj wielokątnymi rysunkami ślady miejsce graniczących ze sobą nagich zarodni.
Podobną budowę pokazuja także samotek (Reticularia) i breteldia (Brefeldia), z tą różnicą, że na pierwszćj kora staje się tęższą u drugićj zaś ginie zazwyczaj zupełnie, i dlatego powierzchnia jćj jest brodaweczkowatą, brodaweczki te są właśnie górnemi powierzchniami skrajnych nagich zarodni.
Dla stworzenia trzeciego typu weźmy na pomoc pojedyncze zarodnie żałobni (Diachea). Posiadają one krótki trzoneczek przechodzący wewnątrz zarodni w środkową walcowatą podsadę, wypełniona
(173) Przejście tworzy tu dęblik (Clatroptychium), u którego tylko górne wolne części zarodni istnieją, 2 z bocz- nych pozostają tylko nader wązkie i nieliczne włókna.
28 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
wapnem. Wyobraźmy sobie teraz że trzoneczek żałobni ginie również jak i wapno z podsady, które tym sposobem będą tylko powietrzem wypełnione. Ustawiajmy tak zreformowane żałobnie jedne na drugich, w ten sposób aby formowały drzewkowate rozgałęzienia; niech ścianki tych wszystkich zaro- dni zleją się w jednę i również środkowe podsady zespolą się z soba. Umieśćmy takie drzewkowate rozgałęzienia obok siebie gromadnie na wspólnej leźni i pokryjmy je wszystkie gromadą pustych, zu- pełnie okragławych, zespolonych zarodni, a będziemy mieli wreszcie gotową już piankę (Spumaria). Droga ta wprawdzie nieco skomplikowana ale w każdym razie jasna, doprowadziła nas do celu.
Czwarty zato typ zrosłozarodni nie wymaga dla swego zbadania tak krętych ścieżek. Weźmy jaką sieciowato połączoną pierwoszcznię np. zapletki pełzającćj (Hemitrichia serpula), i niech ona roz- wija się w ten sposób jak zwykle, nie tylko na jednćj powierzchni, ale we wszystkich trzech wymia- rach przestrzeni. W skulek lakićj kombinacyi otrzymamy zarodnie poplątane w splot niezćm nieroz- wikłany. Niech w tym splocie ścianki przylegających do siebie zarodni zespolą się, dalćj niech zawartość skrajnie leżących zarodni spłynie wszystka do środkowych, a oto będziemy mieli gotowy wykwit (Fuligo) z jego korą. Od tegoż do rulika (Lycogala) już tylko jeden krok nas oddziela. Niech tylko ścianki wewnętrznych zarodni zupełnie znikną, a skrajne zrosną się w tęga, dwubłonną korę, a nie do zupełnego obrazu rulika brakować nie będzie.
I. — O BUDOWIE WEWNETRZNEJ SŁUZOWCÓW
CZĘŚĆ PIERWSZA SZCZEGÓŁOWA.
RZĘD WNĘTRZNIKI (ENTERIDIEA:)
Rzęd ten jest reprzezentowanym przez jeden tylko rodzaj rulika. Ruliki są zrosłozarodniami wiel- kości 4/2 do 7 centymetrów średnicy mającemi, kształtów nieoznaczonych lub tóćżstożkowatych. Pier- woszcznie mają barwę krwistą, w różnych odcieniach (rulik groniasty i stożkowaty), lub białą (rulik olbrzymi) i żyją wewnątrz zgniłego drewna. Historyę rozwoju pierwszy badał de Bary. Spostrzegł on (1), że gdy chwila tworzenia się zrosłorodni nadchodzi, pierwoszcznia ukryta dotąd w drewnie wy- chodzi na jego powierzchnię i tworzy masy pierwoszcza mnićj więcćj zaokrąglone, pokryte na powierzchni grubemi, tępemi wypuklinkami nadającemi jćj pozór brodaweczkowaty. Przecięcie poprzeczne przez taką młodą zrosłozarodnię pokazuje, że składa się ona z licznego ścisłego splotu, grubych, mocno poplątanych, nieregularnie brodaweczkowatych żył.
Żyły te składają się z jednorodnego pierwoszcza, są zupełnie nagie i pozostawiają między sobą zu- pełnie puste miejsca, tylko zewnętrzna powierzchnia całego splotu pokryta jest tęgą, bezkształtną skórką.
W bardzo krótkim przeciągu czasu następują teraz gwałtowne już zmiany, tak że w następnóm stadyum badane zrosłozarodnie ukazują już dojrzałą budowę, tylko wszystkie ich części są daleko de- likatnićj zarysowane. De Bary przypuszcza, że najskrajniejsze części owego splotu żył zamieniają się w części na pęcherzyki barwne, a w części na tak szczególnie zbudowaną korę zrosłozarodni.
Dalsze badania dowieść muszą o ile, prawdopodobne to zresztą przypuszczenie, jest prawdziwóm;i ja, pomimo rozlicznych usiłowań, nie mogłem nigdy znaleźć owego pośredniego stanu w rozwoju zro- słozarodni. Z dotychczasowych jednak badań pewnóm i widocznóm jest, że rulik jest zrosłozarodnią o zarędniach nagich, splot tworzących; pozostaje tylko w przyszłości dokładnie wyjaśnić znaczenie i sposób powstawania kory. Dojrzałe zrosłozarodnie mają barwę brudno orzechową z krwistym odcie- niem (rulik groniasty), szarawo-umbrową (rulik olbrzymi), w obu razach matową lub oliwkową Iśniącą (rulik stożkowy) ; powierzchnia ich jest jużto wyraźnie brodaweczkowatą (rulik groniasty i stożkowy), lub tóż jakby nieregularnie sieciowato pomarszczoną (rulik olbrzymi).
(1) De Bary, I. c., p. 74, tab. VI, fig. 14-15.
30 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
Pomarszczenie to jest jednak zupełnie pozorne, nie tylko w tym razie, ale w ogóle w zrosłozaro- dniach zdarza się, że w czasie dojrzewania po powierzchni zrosłozarodni pełzają masy pierwoszcza pod postacią żył nieregularnie rozgałęziających się i w sieć połączonych, w czasie zupełnego dojrze- wania drętwieją one w tym stanie i następnie zsychają się pokrywając sobą właściwą korę. I w tym tu wypadku, t. j. u rulika olbrzymiego ma to miejsce. Właściwa jego powierzchnia jest upstrzona maleń- kiemi, ale nader gęstemi brodaweczkami, pokrytemi tylko zdrętwiałemi masami owego sieciowalego pierwoszcza. Zarodniki w masie mają barwę jużto brudno żółtą (rulik olbrzymi), jużto oliwkowo-gli- niastą (rulik stożkowy), już tóż bardzozmienną (rulik groniasty); w tym bowiem ostatnim wypadku są jużto różowe, już fijoletowawo czerwone, już brudno żółte, słomiasto żółte lub prawie bezbarwne. Le- żnia spotyka się tylko u rulika olbrzymiego, ale nader silnie rozwinięta. Bywa ona kilka milimetrów grubą, a w formach zwieszonych przechodzi w mnićj więcćj walcowate wydłużenie do 3 centimetrów długie a 1/2 centimetra szerokie.
Budowa jćj jest bardzo ciekawa, lecz do opisania bardzo trudna. Od samego spodu leży zazwy- czaj warstwa zdębniałego, czarno-brunatnego, bezkształtnego pierwoszcza, od nićj ku górze idą liczne warstwy licznych skórek lekko falowatych i stykających się z sobą w wielu miejscach, tak że tworzą liczne poziomo wydłużone, nie zewszechstron zamknięte pęcherzyki, jużto puste, juź wypełnione ziar- nistóm orzechowóm pierwoszczem; budowa tai dalćj ku górze się powtarza, z tą różnicą, że błony na sobie leżące łączą się z sobą w pęcherzyki, już nie poziomo podłużne, ale mnićj więcćj zaokrąglone, także nie ze wszech stron zamknięte, często o ściankach poszarpanych, wydłużających się w włókna lub płachly błony; jednćm słowóm, powstaje tu niby tkanka zupełnie podobna do tćj, jaka się w zbiornikach męzkich u niektórych paproci (microsporangium u Salvinia i Azolla) znachodzą. Przejdziemy teraz do zapoznania się z budową kory. Już w zeszłym wieku odkrył Haller, że ma ona podwójną ściankę. Następnie Gorda (2) badał ją drobnowidzem, ale w stanie suchym i dlatego tóż został złudzony pozornym obrazem, jaki w takim razie okazuje i opisał, że składa się z bezkształt- nćj masy przenikniętćj na wskroś licznymi cieniutkimi, sieciowato rozgałęzionymi kanalikami.
Dopiero wreszcie de Bary (3) rozpoznał dokładnićj jój budowę u ralika groniastego, którą tóż tu z małemi zmianami podajemy. W korze odróżnić musimy dwie błony i masę między niemi zawartą. (o do zewnętrznćj jest ona tęga, gruba, jednostajna; co do wewnętrznćj budowy, w wielu miejscach rozdwojona. Rozdwojenia te mogą być bardzo płaskie, wówczas na zewnątrz niewidoczne, albo tóż mocno wypukłe i w tym razie występują napowierzchni, jako powyżćj już wspomniane, brodaweczki. Pęcherzyki te zawierają pierwoszcze ziarniste z drobinkami tłuszczu, pierwiastkowo żywo krwisto zabarwione, następnie ciemno brunatne. Zarysy ich nieregularnie owalne u rulika groniastego, licz- niejsze ale drobniejsze u rulika olbrzmiego, większe często, rozgałęziające się i w nieregularnych podłużnych szeregach stojące u rulika stożkowego.
"Ta zewnętrzna błona wraz z pęcherzykami barwnymi, powstałymi w skutek jćj miejscowych roz- dwojeń, okrywa ze wszech stron całą zrosłozarodnię, przylega do wewnętrznćj masy wypełniającćj korę, lecz zresztą w żadnym w nićj nie pozostaje stosunku. Błona wewnętrzna kory jest zupełnie bez- kształtna, lub delikatnie punktowana, w przecięciu dokładnie warstwowana, 0 warstwach zewnętrz- nych silnićj zabarwionych jak wewnętrzne. U rulika groniastego i olbrzymiego tęga, do 7,7 m.m. gruba, u rulika stożkowego 2,3 m. m. cienka, bezbarwna, delikatna. W niektórych miejscach w całćj swćj rozciągłości jest zresztą podziurawiona, lecz o tćm późnićj jeszcze pomówimy. Wewnętrzna wreszcie
(2) Corda, 1. c., v. V, p. 61. (3) De Bary, 1. e., p. 30-32.
ŚLIZCWCE. 34
miedzy temi dwoma błonami znajdująca się warstwa jest wypełniona sieciowatym splotem włókien pomieszezonych w masie bezbarwnego, lekko ziarniastego pierwoszcza.
Splot ten włókien składa z walcowatych, rozgałęzionych, grubościennych, powietrzem lub wodnista cieczą wypełnionych rur, 15 do 85 m. m. szerokich. Ścianki ich do 10 m. m. grube składają się z ga- laretowato-miękićj, grubej, niewyraźnie warstwowatćj, bezbarwnćj istoty, przylegającćj mocno i jakby gruba pochwę tworzącćj w około wewnętrznćj cienkićj ale tęgićj, u rulika groniastego i olbrzy- miego barwnćj, u rulika stożkowego bezbarwnćj błony. Błona ta u rulika groniastego posiada zgru- bienia sieciowate, lub ogragłemi albo szparkowatemi wżłobieniami (Tiipfel) jest opatrzona, u rulika olbrzymiego kolcami, u rulika stożkowego wreszcie o powierzchni gładkićj. Splot ten dość jest przed dojrzeniem luźny, w trzech do czterech warstwach od dołu do góry przebiegając ; po wyschnięciu jednak owe galaretowe pochwy zlepiają się pomiędzy sobą i cała ta warstwa ma pozór jednorodnój masy delikatnymi kanalikami poprzegradzanćj, i jako taką opisał ją Corda, o czćm już powyżćj wspo- mnieliśmy.
Ze splotu środkowćj warstwy rur niektóre z nich skręcają się na dół, przebijają wewnętrzną błonę kory i wychodzą wewnątrz zrosłorodni, aby się tu jako włośnia rozgałęziać. Rury te w środkowćj je- szcze warstwie kory przebiegając, mają właściwą tym budowę, to jest posiadają ową grubą, galareto- wata pochwę ; przy dojściu do wewnętrznćj błony pochwa owa przylega do nićj mocno, zlewa się z nią nieznacznie, ale na drugą stronę już nie przechodzi. Wewnętrzna tylko zgrubieniami opatrzona rurka zrasta się najprzód nader mocno z błoną którą przebija, i wychodząc z nićj do wnętrza zrosłozarodni jest często otoczona ze wszech stron wypuklinką owój błony, która powoli dalćj już niknie. We- wnątrz zrosłorodni rurki te albo są walcowate, albo tćż wskutek zgniecenia wstążkowało spłaszczone, zarysy ich nie proste, ale w wielu miejscach pęcherzykowato wydęte, albo rozgałęziają się symetrycznie dwudzielnie, albo nieregularnie, a rozgałęzienia ich jużto są wolne, już tóż łączące się w sieć z na- potkanemi innemi. Rozgałęziania pochodne są zazwyczaj cieńsze od pierwotnych, wszystkie u rulika groniastego barwne, mianowicie jasno brunatne, u rulika olbrzymiego jasno brudno-żółte, u rulika stożkowego bezbarwne, ścianka ich jest tu daleko lżejsza, a zgrubienia (jeżeli istnieja) daleko wyraź- niejsze jak w ich odnogach rozgałęziających się w korze. l
Włośnia rulika stożkowego nie posiada żadnych zgrubień, u rulika olbrzymiego ścianka pokryta jest nader licznemi, delikatnemi poprzecznemi zmraszczkami, brzeg ich więc wydaje się być nieregularnie karbowanym, o karbach bardzo płaskich, błona zaś ścianki nie jest jednorodna ale delikatnie punk- towana, a niekiedy punkty te przedłużają się w króciutkie ostre kolce. Rulik groniasty bardzo różne miewa zgrubienia włośni, wszystkie jednak rodzaje tegoż, zdarzają się nie tylko w jednej i tćj samej zrosłozarodni ale nieraz nawet w przebiegu jednój i tój samój rurki włośni. Zgrubienia te mają postać brodaweczek, jużto łączących się nieregularnie, jużto w poprzeczne pierścienie, już tóż zlewają się w sieć, a wówczas wolne od zgrubień miejsca wydają się być (z góry patrząc) szparkowatemi wżłobie- niami. Zgrubienia te są bardzo wypukłe, przechodzą bezpośrednio w cienką niezgrubioną warstwę, w przecięciu więc optycznóm, t. j. patrząc na nie z boku pod drobnowidzem, warstwa niezgrubiona wydaje się być delikatną linia, nad która zgrubienia wyskakują pod postacią wysokich karbowanych ząbków. To jest zapewne powód dlaczego Bonorden (4) opisuje rurki włośni u rulika, jako pokryte przezroczystemi, perełkowatemi komórkami. Resztę przestrzeni pomiędzy włośnia w zrosłozaro+ dni wypełniają miljardy zarodników nader maleńkich, od 3,3 do 5,8 m. m., gładkich lub deli- katnie kolczastych.
ZZ
(4) Bonorden, I. e., p. 219.
32 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCA W PARYŻU. — VOM V.
W ogóle więc zrosłorodnie rulika posiadają skład pojedynczych pierwiastków (zarodni) podobny ak u wykwitu, a budową włośni zbliżają się do pyszniaków, a w szczególności do strzępkowatych. Dalej posiadają nader osobliwą korę i na nićj pęcherzyki barwne, które w całćj klasie śluzowców raz jeszcze tylko, ale już w stosunku z włośnią będące, a zatóm wewnątrz zarodni, spotkamy u pewnego makulca. Jeden jego gatunek ma leżnię tak silnie rozwiniętą, jak w żadnym innym śluzowcu, inny zaś odznacza się niestałością barwy zarodników. Wreszcie w rzędzie tym zwapnienia nie mają zupełnie miejsca.
RZĘD BEZWŁOŚNIE (ANBM/8).
W rzędzie tym spotykamy trzy pokrewieństwa, z których dwa, t. j. siecionogie i bezkosmkowe mają tylko pojedyncze zarodnie, a trzecie mylnikowych właściwe jest tylko zrosłozarodniom.
Pokrewieństwo 1. — Siecionogie (Dictyosteliaceee).
O jednym rodzaju tworzącym to pokrewieństwo siecionóg (Dictyostelium), już przy krytycznym przeglądzie prac tyczących śluzowców była mowa. Tam wspomnieliśmy, że historya rozwoju różni ten rodzaj od wszystkich innych. Zarodniki ich kiełkując dają odrazu początek pełzakom (amoaeba), pomijając stan pływek, z tego względu należałoby go przeciwstawić może wszystkim innym wewnątrz- zarodnikowym. Byłoby to jednak w wysokim stopniu niepraktycznćm, bo w takim razie, chcąc go zdeterminować, trzebaby się najprzód zająć historyą jego rozwoju, z tego więc względu postanowiłem go równouprawnić z innymi śluzowcami, a brak włośni tu go pomieścić nakazywał. Dodamy tu jeszcze, że tworzenie się zarodni zaczyna się od tworzenia się w pewnóm miejscu jego powierzchni małćj wypuklinki, w którćj przez wolne powstawanie zaczynają się tworzyć komórki w pewnym maleńkim kręgu; tworzenie to powtarza się ciągle od dołu, przezco już utworzone wznoszą się ku górze (worząc (rzoneczek; wreszcie masa pierwoszcza wędruje po nim na jego wierzchołek, przybiera kształt kulisty. W zarodni tój powstają zarodniki w zwykły sposób, a komórki trzoneczka spajają się z soba tworząc tkankę o wielościennych pierwiastkach. Jedyny gatunek siecionóg biały (Dictyostelinm mucoroides) odznacza się barwą białą pierwoszcza i zupełnym brakiem Ścianki zarodni. Cała bowiem masa tworzącego go pierwoszcza rozpada się na zarodniki nie pozostawiając nawet skrajnćj części na
ściankę. Pokrewieństwo 2. — Bezkosmkowe (Liceacezse).
Na pokrewieństwo to składają się dwa rodzaje: bezkosmek (Licea) i zlepniczek (Tubulina). Pierwo- szcza ich żyjące w zmuszałóm lub zgniłóm drzewie, w znanych dotąd wypadkach mają pierwiast- kowo barwę białą, którą następnie zamieniają na czerwoną w czasie tworzenia się zarodni.
Bezkosmek odznaczasię kształtami nieregularnymi, zarodnie jego mają postać pełzających po podłożu różnie pokrzywionych, półkulistych żył (bezkosmek czołgaczek i bezkosmek zmienny). Scianka zarodni jest dwuwarstwowa, warstwa wewnętrzna, jeżeli od zewnętrznćj się oddziela, jest połyskująca, mieniąca się niekiedy tęczowo, a błona jćj pod drobnowidzem pokazuje się tęga, cienką (1,65 m. m. u bezkosmka czołgaczka), jednostajną, lekko zabarwioną. Zewnętrzna warstwa składa się w najprostszym NA padku z delikatnć', bezbarwnćj, jednostajnój błony; zazwyczaj jednak przylega do nićj nader mocno i ża- dnym środkiem nie daje się od nićj oddzielić masa nieregularnie ziarnista, mocno zabarwiona, pier- woszczowatego pochodzenia. Masa ta niekiedy znika zupełnie, wówczas błona do którćj przylega jest
SLUZOWCE, 33
tęższa, albo tóż rozwija się silnie i dochodzi od 22,2 do 27,75 m. m. grubości, nie jest jednostajnie rozmieszczona ale tworzy różnćj wysokości garby. Zarodniki mają w masie barwę brudno oliwkowa (bezkosmek czołgaczek), silnie żółtawą (bezkosmek zmienny).
Budowę bezkosmka czołgaczka opisał już dokładnie de Bary (5) równie jak i złlepniczka walco- watego (6).
Zarodnie zlepniczków są zawsze walcowate, w górze tępe i skupione, obok siebie stojące. Pierwo- szeznie ich tworzą przed dojrzeniem grupy krwisto szkarłatne, kształtu poziomki, lub lepićj, spłaszczo- nćj maliny. Stosownie do mnićj lub więcćj sprzyjających warunków podczas dojrzewania, pokrój ich jest różny. W zlepniczku walcowatym dokładnie dojrzałe są tylko od dołu słabo spojone, a ścianka ich mieni się pięknymi kolorami tęczy i jest lśniąca. Mnićj dokładnie dojrzałe zrastają się z sobą w pół lub dwóch trzecich długości, a niekiedy zrośnięcie to dochodzi aż do wierzchołka, a ten jest zupełnie pła- ski w tym razie; powierzchnia ich czerwono brunatna, bez połysku, okazuje stykającymi się wieloką- tami ślady zrośniętych zarodni, błona ich wówczas jest pokryta grubą warstwa bezkształtnego, jedno- rodnego pierwoszcza. Szerokość zarodni wynosi od 0,2 do 0,5 M., bez względu do wielkości całych grup i długości pojedynczych, która wynosi od 2 do 6 M., stosownie do tego czy grupy są mniejsze czy większe. Wielkość ich waha się między 3 a 5 centimetrami. Leżnia nader silnie rozwinięta, przed dojrzeniem płaska, następnie wypukła, składa się z licznych, delikatnych, na sobie leżących i w nie- których miejscach z sobą spojonych błonek. W zlepniczku trzoneczkowatym całe grupy zarodni zupeł- nie podobnych jak w zlepniczku walcowatym, sa umieszczone na tak zwanym wspólnym trzoneczku, właściwie zaś jestto leżnia kształtu waleowatego od 2 do 3 M. szeroka, od3 do 5M, wysoka. 9 powierzchni ciemno orzechowej, lśniącćj.
Wewnątrz okazują one niby tkankę o pęcherzykach nie zewszech stron zamkniętych, prostych; czarna jćj ścianka ma szczególną budowę, pokryta jest bowiem licznymi, słabo wypukłymi, wielokąa- tnie stykającymi się pęcherzykami o średnicy od 5 do 54 M., leżącymi w warstwach grubych od 33 do 111 M. Pęcherzyki te mają ściankę dość grubą, brunatną, niewyraźnie się rysującą od zawartości także brunatnćj, ale niejednorodnćj, owszóm, piewoszcze jćj są podzielone na liczne wielościenne, sty- kające się pierwiastki.
Jednóm słowćm pęcherzyki te są niewykształconemi, pojedynczemi zarodniami, a zawartość ich za- nikłymi zarodnikami. Z podobną budową spotkamy się jeszcze u niektórych kędziorków. Z tego to powodu właściwićj jest narzędzie to nazywać leżnią a nie trzoneczkiem. Zarodniki w masie mają barwę umbrowa w różnych odcieniach.
Wreszcie dodać muszę, że zazwyczaj zarodnie zlepniczka otwierają się nieregularnie, niekiedy je- dnak ucięto.
Pokrewieństwo 3. — Mylnikowe (Liceathaliacese).
O składziż dwóch tu należących zrosłozarodni, t. j. lindbladif i mylnika, z pojedynczych ich pier- wiastków, mówiliśmy już w kształtownietwie, wypada nam więc dodać tylko kilka słów tyczących się historyi rozwoju i budowy.
Lindbladia krowieniec (Lindbladia effusa) posiada zrosłozarodnie, niekiedy już bardzo okazałych
(5). L. c:, p. 19-20. i ę (6)L. c., p. 19. : . ART. 1V. SĘ
e
34 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
rozmiarów, bo już decimetrami dające się mierzyć, a 2 M. do 4,5 centimetrów grube. Pierwoszcznie jój sa pierwiastkowo białe, po wyjściu na powierzchnię drewna w któróćm żyje, przyjmuje wkrótce barwę brudno różową, zamieniającą się prędko na kawowo-brunatną, wreszcie w czasie formowania się: już zarodni ciemno czarną. W tym stanie powierzchnia ich jest mocno brodaweczkowata, przecięcia poprzeczne ukazują tkankę o pierwiastkach zaokrąglonych lecz przylegających do siebie, średnica ich wynosi od 0,1 do 0,7 M.; każdy otoczony jest właściwą sobie, silnie łamiącą światło i jakby galareto- watą błoną. Zawartość ich jest wówczas jeszcze jednorodnóm pierwoszczem. W czasie dojrzewania jednak ścianki graniczących ze sobą zarodni zrastają się z sobą najzupełnićj, a wewnętrzna masa pierwoszeza rozpada się na mnóstwo zarodników zwykłym sposobem.
Powoli cała zrosłorodnia zmienia czarną barwę na umbrowaą. W razie uszkodzenia zrosłozarodni w jakikolwiek sposób, czy to mechaniczny, czy w skutek gwałtownćj zmiany temperatury ją otacza- jacćj, powierzchnia jój dębnieje i tworzy się wówczas przypadkowa kora, ziarnisto garbata, ciemno- brunatna, ćma, jużto węglisto czarna, lśniąca, w obu razach gruba : w pierwszym krucha, w drugim konsystencyi rogowćj, a co do budowy zupełnie jednostajna.
W Lindbladii więc kora jest tylko utworem przypadkowym, tymczasem w mylniku rozwija się ona stale, jest stosunkowo nader cienka, papierowa, przeświecająca. Pierwoszcznia lindbladii jest według Friesa barwy czerwonćj ; sam nigdy jćj w młodym stanie nie napotkałem, to tóż historya jój rozwoju należy dotąd tylko do rzędu mych życzeń. Zrosłozarodnie te mają zarodniki pozbijane w kupki, z czte- rech do dwudziestu trzech składające się. Kształt pojedynczego zarodnika jest właściwy temu tylko gatunkowi pomiędzy wszystkimi śluzowcami, są to wycinki koła o promieniu 9,4 do 8,9 m. m., mające średnicy od 10,8 do 11,6 m. m., a bok ostrokręgu długi od 6,5 do 7,1 m. m.
W ogóle więc bezwłośnie należa do najprostszych śluzowców, nie posiadając zupełnie ani włośni ani podsad, ani zwapnień. Zawsze są siedzące, niekiedy jednak leżnia przyjmuje kształt trzoneczka wspólnego dla całćj grupy zarodni. Kształty zarodni nieregularne i zmienne, albo walcowate. Zro- słozarodnie lindbladii należą do ich najprostszych typów ; co do sposobu łączenia się pierwiastków, w mylniku są nieco więcój skomplikowane ale tylko pozornie. Zapoznaliśmy się tu po raz pierwszy z pojedynczemi zarodniami nie posiadającemi właściwćj ścianki z zrosłozarodniami zupełnie nagiemi, to jest nie posiadającemi właściwój kory. Pierwoszcze ich bywają zazwyczaj w znanych dotąd wypad- kach, przynajmnićj w pewnój chwili, barwy czerwonój, a masa zarodników bywa w różnych odcie- niach żółto, umbrowo, lub oliwkowo zabarwiona.
Zresztą spotkaliśmy tu poraz pierwszy zarodniki poskupiane w małe grudki, co jeszcze raz znaj- dziemy u niektórych badhamii. Ale pojedyncze zarodniki kształtu wycinków koła, tylko mylnikowi są
właściwe.
RZĘD RÓŻNOBŁONY (HETERODERME/).
Rzęd ten złożony jest z dwóch pokrewieństw przetaczkowych (Cribrariacea), gdzie się trafiają SLA pojedyncze zarodnie, i dęblikowych (Glathroptychiacea), do których należą tylko zrosłozarodnie.
Pierwoszcznie ich bywają niekiedy białe, częścićj barw zkądinnąd u; śluzowców niespotykanych np. wiśniowo czarnych u przetaczka gruszkowatego, niebieskawo-czarnych : u przetaczka kruchego, czarnych z ołowianym odblaskiem u przetaczka gliniastego. Występują one pod postacią już gru- bych, ale niezbyt rozgałęzionych żył, albo nieregularnie poszarpanych grubych plastrów.
ŚLUZOWCE, 35
De Bary pierwszy odkrył (7), że w pierwoszczniach ich znajdują się maleńkie, mocno łamiące świa- tło i barwne ziarnka, które, jak on przypuszcza (8), w dojrzałych zarodniach bywają osadzone na ich ściankach.
Oprócz starćj ale wprawdzie jarćj monografii Schradera, nie posiadamy o tćj grupie śluzowców bliższych szczegułów, chociaż budowa ich do bardzo osobliwych i zresztą niespotykanych należy.
Pokrewieństwo 1. — Przetaczkowe (Cribrariaceze).
Trzy rodzaje : przetaczek (Qribraria), pośrodek (Heterodictyon) i żebrowiec (Dictydium) składają się na topokrewieństwo. Są one zawsze trzonkowate, ścianka ich zarodni bywa nader delikatna, nikła, posiada jednak zgrubienia pochodne pod postacią różnego rodzaju sieci, które po jćj wyprószeniu powstają i od dawnych autorów niewłaściwie nazywane były włośnią.
Historya rozwoju żebrowca podaną została dopićro w ostatnich czasach przez Alexadrowicza (9), badałem ją isam i doszedłem do tych samych rezulatów, które niniejszćm podaję w krótkości.
W miejsce pierwoszczni, z którćj ma się utworzyć zarodnia, tworzy się maleńki wzgórek, a po nie- jakim czasie ukazuje się na jego szczycie zaokrąglona, lśniąca brodaweczka i powoli zaczyna się wznosić ku górze na trzoneczku powstającym przez zwężanie się pierwoszcza pod brodaweczką. W chwili gdy trzoneczek osięgnął już właściwą wysokość, zarodnia ma kształt kuli dotąd prosto na nićj osadzonćj, a wewnętrzna zawartość jćj pierwoszcza jest zupełnie jednorodna; tylko na wewnętrznćj jćj ściance dają się spostrzegać szerokie strugi, w różnych kierunkach rozwidlającego się i w sieci połączonego pierwoszcza, które pełzają tćż tak długo, aż nie przyjmą charakterystycznych dła tego rodzaju zgrubień, a wówczas utworzyły się tóż już i jądra zarodników i cała zarodnia zwisła na bok. Zupełnie podo- bnie rozwija się i przetaczek, dodam więc tylko, że pełzające po wewnętrznćj ściance zarodni masy pierwoszcza są tu nader ruchliwe, zmieniają bezustannie swe zarysy, aż po pewnym perjodzie zaczynają się rozgałęziać na pojedyncze węzły zgrubień sieci zmieniając i tu jeszcze kształty, łącząc się pomiędzy sobą odnogami eoraz to cieńszemi z chwilą dojrzenia, to jest utworzenia się zarodników istracenia zbytecznćj ilości wody wszystko dębnieje. Nie ulega watpliwości, że i pośrodek rozwija się w ten sam sposób, Sieci więc powstające jako szkielet po dojrzeniu, a przylegające do Ścianki zarodni, zazw yczaj nader nikłćej i rozprószającój się, właściwićj jest nazywać jój zgrubieniami niż włośnią, z którą ani pod względem budowy a tćmbardzićj w sposobie powstawania nie ma nic wspólnego.
U przetaczka albo cała Ścianka zarodni posiada sieciowate tylko zgrubienia, albo tćż zajmują one tylko jćj część górną, w dolnćj zaś wyścielają całą jćj powierzchnię, przechodząc dalćj bezpośrednio w rurkę trzonka. Tę dolną trwałą część zgrubień będziemy nazywać koszyczkiem (excipulum). Za- rodnie bywają od 0,23 do 1,3 M. wielkie, jużto gruszkowate, już wartołkowate lub kuliste, najczę- ścićj wyprostowane, rzadziej zaś, np. u przetaczka zmiennego i pospolitego zwisłe. Trzoneczek wal- cowaty lub tćż ku górze nieznacznie zwężony, bywa niekiedy tylko 0,5 M. długi (przetaczek gliniasty), zazwyczaj długości zarodni wyrównywający, albo dwa lub trzy, niekiedy jednak sześć do dziewięciu razy (przetaczek makówka i przetaczek zmienny) od zarodni dłuższy. Koszyczek w większój liczbie razów istnieje ; brak go tylko u przetaczka lśniącego, gdzie zgrubienia od zonka w dolnój połowie wy- stępują w postaci ośmiu do dziesięciu grubych promieni, z sobą zresztą niepołaczonych, a dalej
) 8) L. c., p. 58 )
36 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
w sieć zgrubień przechodzących i u przelaczka makówki, gdzie zgrubienia sieciowe dochodzą aż do samego trzoneczka. Koszyczek jużto bywa lejkowaty, gdy zarodnie mają kształt gruszkowaty, np. przetaczek rudy, przetaczek gromadny, przetaczek kruchy, przetaczek gruszkowaty, albo tóćż misecz- kowaty, w zarodniach wartołkowatych lub kulistych, np. przetaczek purpurowy, przelaczek pospolity, przetaczek piękny; wreszcie ma on kształt lalerzykowaty (patelloeformis), t.j. miseczki bardzo pła- skićj a przetaczka zmiennego. Koszyczek ten zajmuje zazwyczaj połowę lub trzecią część zarodni, niekiedy jednak tylko czwarta, np. u przetaczka kruchego.
Brzeg górny tego koszyczka bywa jużto regularnie wyzębiony, np. u przetaczka rudego, przetaczka zmiennego i pospolitego, albo tóż nieregularnie wyzębiony, np. u przetaczka gromadnego, gruszkowa- tego it. d., albo tóż mocno poszarpany, np. u przetaczka kruchego i purpurowego. Oprócz tego ko- szyczek ten może być pod samym prawie brzegiem podziurawiony, co się niekiedy zdarza, np. u prze- taczka purpurowego, gruszkowatego i t. d. U przetaczka kruchego i gliniastego dziury takie zdarzają się niekiedy w bardzo wielkićj ilości, stoja bowiem w kręgach niekiedy do dziesięciu szeregowych, dolne są maleńkie, wyższe coraz większe, a wszystkie: tak gęsto obok siebie stojące, że pozostająca część koszyczka przyjmuje naturalnie kształt siatki.
Zresztą koszyczek bywa często od trzoneczka ku górze pofałdowany, np. u przetaczka gliniastego i. d., albo tóż zzłarnionym, t.j. na wewnętrznćj jego powierzchni leżą liczne barwne ziarna, od 1,5 do 2,5 m m. wielkie. Ziarna te rozpuszczają się zazwyczaj z łatwością w kwasie octowym i wówczas można się przekonać, że nie tylko przylegają do ścianki koszyczka ale nawet są z nia bardzo głęboko wci- śnione. Zazwyczaj stoją one skupione mocno w smugi równoległe, od trzonka ku górze przebiegające. a rozrzucone rzadzićj między temi smugami, tak prawie u wszystkich, wyjąwszy przetaczka purpu- rowego, gdzie smugi zbitych gęsto ziarn barwnych leżą w kołach współśrodkowych od trzonka. Zziar- nienie to jest przyczyną, że koszyczek jest nieprzezroczysty, a niekiedy jednak nie jest ono zbyt mo- cne i wówczas koszyczek bywa przeświecający, np. u przetaczka pospolitego ; u przetaczka zaś kru- chego jest ono tak mocnóm, że powoduje właśnie jego szczególną łamliwość. Koszyczek i górna sieć zgrubień są zazwyczaj w jednóji tój samój zarodni jednakowo zabarwione. Sieć ta składa się zazwyczaj z nitkowatych włókienek i zgrabień w miejscach gdzie się one w sieć łączą. Różno- kształtne te zgrubienia nazywam węzłami. W formach gdzie koszyczek ma brzeg regularnie wyzę- biony, każdy ząb daje początek jednemu włóknu gornćj sieci. W razie zaś nieregularnego wyzębie- nia lub poszarpania, niektóre zęby lub strzępki są wolne, a niektóre tylko przechodzą jużto w nitko- wato-cieńkie włókna już bezpośrednio w węzły sieci zgrubień. U przetaczka rudego regularne zęby koszyka przechodzą w dość szerokie ale wszędzie równowązkie, luźną sieć tworzące włókna nawet w miejscach zetknięcia się z innemi nie zgrubiałe, jednćm słowem brak tu węzłów i dlatego gatunek ten sam jeden tworzy podrodzaj Schraderella.
We wszystkich innych przetaczkach węzły są mnićj lub więcćj silnie rozwinięte. U przetaczka pię- knego są one owalne, u przetaczka makówki wielokątne o bokach prostych, nieco wypukłych lub słabo-wkłęsłych, u przetaczka lśniacego maleńkie, także wielokątneo bokach wklęsłych, podobnie i u przetaczka gruszkowatego ale tu znacznie większe. Przetaczek zmienny różne ma węzły, albo są one pojedyncze, wielokątne o bokach wklęsłych, albo nie tylko zaokrąglone jak w poprzednich, ale często i wydłużone; nie rzadko się tu także zdarza, że dwa obok siebie leżące węzły, zlewają się z sobą i ztąd tóż niektóre są s kształtne. To co jest wyjątkiem u przetaczka zmiennego staje się regułą u prze- taczka pospolitego, prawie wszystkie jego węzły zlewają się bowiem z sobą i tworzą sieć o płytach szerokich, po obu stronach wyzębionych; z każdego zębu wychodzi cienkie włókno, łączące naprzeciw siebie leżące części sieci węzłów. Podobną budowę górnćj części zgrubień posiada i przetaczek gro-
ŚLUZOWCE. 37
madny, z tą różnicą, że tutaj wprawdzie węzły są wszystkie połączone w sieć o płytach szerokich na 0,5 M., ale nie wydają już zupełnie owych cienkich włókienek u innych spetykanych, a zarysy tćjsieci są słabo falowate, wyzębione. W tych razach gdzie węzły nie łączą się w sieci, są one połączone nitko- wato cienkiemi włóknami. Zazwyczaj włókna te rozchodzą się promienisto, jeżeli węzły te są okrą- gławe, np. przetaczek makówka, przetaczek piękny i t. d.
Jeśli węzły są wielokątne o bokach wklęsłych, t. j. wyzębione, to każdy ząb daje początek je- dnemu cienkiemu włókienku i tu więc zazwyczaj rozchodzą się one promienisto na wsze strony; np. u przetaczka gruszkowatego, zmiennnego i t. d. Podobnie i u przetaczka powikłanego z tą różnicą, że zazwyczaj dwa węzły sa połączone nie jednóćm cienkićm włókienkiem, jak to ma miejsce w po- przednio wspomnianych, ale zazwyczaj dwoma lub trzema równoległe przebiegajacemi, co całćj sieci bardzo szczególny pokrój nadaje. Pod koniec u przetaczka purpurowego węzły są nieliczne a łączące je nitkowato-cienkie włókna w sieć połączone, a niektóre ich rozgałęzienia rozwidlają się lub pojedynczo wolno się kończą. Wreszcie u przetaczka kruchego, jak tam cienkie włókna, tak tu zachowują się węzły. :
Węzły te są, jakeśmy to juź wyżćj wspomnieli, jednakowo z koszyczkiem zabarwione, dodamy tutaj że i zziarnienie takie same i tu się spotyka. Węzły te sa zazwyczaj płaskie (1,4 m. m.), niekiedy jednak bardzo na zewnątrz wypukłe, od 3,5 do 10, 7m. m. grube. Powiedzieliśmy powyżćj, że ścianka zarodni jest nader znikliwa i zaraz po dojrzeniu rozprósza się w zupełności. Niekiedy jednak pozostaje choć w części na koszyczku dając mu szczególny połysk, np. u przetaczka pięknego i kruchego, albo tóż pozostaje i na sieci, tworząc po obu stronach jćj zgrubień skrzydła bezbarwnćj, nieregularnie poszar- panćj błony. U przetaczka lśniacego pokrywa ona całą zarodnię, pękając tylko w górze nadaje całćj zarodni złocisto metalowy połysk, gdy jeszcze jest wypełnioną zarodnikami, a po ich wyprószeniu srebrzysty. Wreszcie u przetaczka gromadnego jest ona najtęższa, pozostaje na całćj zarodni, pękając tylko nieregularnie w niektórych miejscach, i nadaje temu gatunkowi nie tylko blask, ale i ową pię- kną, jemu tylko własciwą, przezroczystość. st
Najbliższym przetaczka jest rodzaj pośrodka. Jedyny jego dotad znany gatunek ma koszyczek nieregularnie wyzębiony. Zęby koszyczka wydłużają się dalćj pod postacia płaskich a szerokich żeber połączonych delikatnemi, cieniutkiemi, poprzecznie przebiegającemi włókienkami, na szczycie zaś zarodni zgrubienia te przechodzą w inne, tworząc znów sieć zgrubień o węzłach nieregularnie
wielokatnych.
Trzeci zaś rodzaj, t. j. żebrowiec posiada sieć podobną jak pośrodek od dołu. Niema on koszyczka ale od trzoneczka ku wierzchołkowi przebiegają liczne, płaskie, szerokie żebra, równolegle od siebie stojące, niekiedy rozwidlające się i z sasiedniemi się zlewające, połączone nader delikatnemi po- przecznie włókienkami, zawsze mnićj więcćj pod katem prostym, tak, że pojedyncze oka sieci w tym rodzaju tworzą prostokąty, kiedy tymczasem u przetaczka mają one kształt mnićj więcćj równoległo- boków. Delikatna leżnia jest jednociągła w skupiono-stojących zarodniach, np. u przetaczka glinia- stego, kruchego i purpurowego; w innych razach kolista, każdćj z osobna zarodni właściwa. Barwy jćj równie jak trzoneczka zwykle bardzo ciemne, w różnych odcieniach purpurowe, orzechowe lub czar- niawe, u przetaczka gliniastego jednak biała. Masa zarodników rzadko tylko bywa jednakowo ze zgru- bnieniami zabarwiona, np. u przetaczka gliniastego i purpurowego, zazwyczaj zarodniki mają barwę jaśniejszą, w różnych odcieniach brudno-żółte lub pomarańczowe a zgrubnienia ciemniejszą orzechowa.
38 PANIĘTNIE TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
Pokrewieństwo 2. — Dęblikowe (Clathroptychiacese).
Zrosłozarodnie dęblika nie należą do zbyt pokaźnych. Zazwyczaj mają zaledwie kilka milimetrów średnicy, a w najlepszym tylko razie dochodzą do 3 centimetrowych rozmiarów. O składzie ich z pojedynczych pierwiastków mówiliśmy już powyżćj w kształtownietwie. Liczne walcowate zaro- dnie stoją obok siebie skupione na silnie rozwiniętćj leżni, jest to więc stosunek ten sam, jaki spotka- liśmy u zlepniczka, lecz tam każda zarodnia posiadała właściwą sobie błonę, tutaj zaś błona wykształca się tylko na tępym wolnym wierzchołku każdćj zarodni (w skutek czego cała zrosłozarodnia ma po- wierzchnię brodaweczkowatą), a boki jćj pozostają bez ścian i tym sposobem zarodniki wszystkich, zarodni stanowią jednę tylko masę.
Od owćj błonki pokrywającćj wolną górną część każdćj zarodni w postaci czapeczki zbiega ku jej dołowi sześć włókien trójkańciastych, łączących się z dolną miseczkowatą częścią zarodni. Leżnia jest tęga, dość gruba ; składa się z licznych, na sobie leżących i w niektórych miejscach z sobą spojo- nych błonek. Mój przyjaciel D" Stahl, który mi pierwszy doręczył okazy tego rzadkiego śluzowca, obserwował tóż kiełkowanie ich zarodników. Zasługują one o tyle na wzmiankę, że wychodzące z nich pływki są lekkim odcieniem różowym zabarwione, jedyny mi dotąd znany przykład w tój gromadzie ustrojów. Obserwowałem historyę ich rozwoju nie zawierającą zresztą nie zbyt ciekawego. Czerwone pierwoszcza mają początkowo zupełnie taki pokrój jak u zlepniczka. Przecięcia podłużne pokazują masy jednorodnego pierwoszcza skupione w kształty przyszłych zarodni, z których każda oddzielona jest bezbarwną, silnie łamiącą światło istotą ; w chwili kiedy pierwsze jądra zaczynają się już pokazywać, tworzy się górna ścianka zarodni, i owe ku dołowi biegnące włókna w postaci cieniuteczkich, zaledwie dostrzegalnych nitek, które z czasem otrzymują właściwe kształty i budowę.
W ogóle więc różnobłony mają z bezwłośniami wspólny brak włośni, podsad i zwapnień. Różnią się szczególnemi zgrubieniami ścianek zostającemi w ścisłym stosunku z otwieraniem się zarodni. Są one zawsze trzoneczkowate, zgrubienia ścianki tworzą sieć albo dochodzącą do trzoneczka albo tóż do połowy tylko zarodni, a wówczas dolna ich część ma zgrubienia jednostajnie przylegające do ścianek zarodni tworząc lejki lub miseczki. Zrosłozarodnie ich należą do najprostszych. Pierwoszcza białe lub tóż bardzo szczególnie zabarwione, w różnych odcieniach czerwone lub purpurowe. Takie barwy pierwoszczni tylko tu dają się spotykać. Zarodniki o barwach żywych w różnych odcieniach, żółte lub purpurowe nigdy zaś fijoletowe.
RZĘD SMĘTOSZE (AMAUROCHATE/E).
Rzęd ten bogaty w bardzo rozmaite typy, posiada tóż dlatego aż pięć pokrewieństw. Z tych trzy, t. j. paździorkowe, kolconogowe i mrzykowe posiadają tylko pojedyncze zarodnie, dwa żaś ostatnie, t. j. smętoszowe i sadzakowe właściwe są tylko zrosłozarodniom. Pierwoszcznie ich bywają zazwyczaj białe, lub tćż rzadzićj żółte, a w chwili formowania się już zarodni nie rzadko przybierają barwę czerwonawo-orzechową.
Pokrewieństwo 1. — Paździorkowe (Stemonitaceze).
Z pomiędzy trzech rodzajów składających to pokrewieństwo, t. j. paździorka (Stemonitis), Czu- prynki (Comatricha) i błyszczaka (Lamproderma), pierwszy z nich należy do śluzowców najdawniej
ŚLUZOWCE. 39
bo od r. 1718 znanych, a zarazem dzięki badaniom de Barego, jego historya rozwoju i budowa są nam z wszelkimi szczegółami wiadome. Prawie tóćź wszystko co o tym rodzaju powiemy, znajdzie czytelnik w de Barego «Mycetozonen » na str. 15-17 i 62-67 już podane.
Pierwoszcznie ich! żyją w zgniłóm drewnie, z chwilą owocowania wychodzą na jego powierzchnię gdzie tworzą plackowate ciała od 4 do 3 M. grube, a kilka niekiedy cali rozciągłości mające. Powierzchnia ich początkowo gładka zaczyna się powoli pokrywać maleńkiemi brodaweczkami, które po paru godzinach stają się walcowatemi, stojąc prostopadle na masie pierwoszczni: to są zaczątki zarodni. W miarę ich rozwoju i podnoszenia się w górę, pierwoszcze z pierwoszczni zaczyna w nie wpływać aż nareszcie wejdzie w nie zupełnie, a wówczas oddzielają się one od siebie, mając wówczas od 2 doś M. wysokości, a połowę tego grubości.
Powierzchnia ich mocno błyszcząca okazuje przy użyciu powiększeń liczne, do 10 m. m. wielkie bro- daweczki. Ponieważ młode zarodnie stoją bardzo blizko siebie, więc tóż stykają się z sobą ; dziwną jest rzeczą, że zazwyczaj brodaweczki ich są tak rozmieszczone, że z dwóch sąsiednich zarodni prawie wszystkie spotykają się z sobą, spłaszczają i tworzą rurowate połączenia między niemi. Powierzchnia ich pokryta jest delikatną, przejrzysta, w wodzie rozpuszczającą się, galaretową ścianką, która w wy- skoku się ścina, szczególnićj między brodaweczkami, silnie występuje i daje się w niektórych miej- scach kawałkami mechanicznie oddzielać. Zawartość ich składa się z drobno-ziarnistego pierwoszcza, w którym dają się już spostrzegać masy jąder przyszłych zarodników. W następnćj chwili spostrze- gamy tworzenie się podsady, występuje ona w dolnćj części zarodni jako pusty walec, o ściance ja- sno-brunatnćj, ku górze cieńszćj i bezbarwnćj, ku dołowi zaś rozszerza się na podłożu w cienką bru- natnąa błonę, pokrytą licznemi sieciowatemi listwami i marszczkami, przechodząc jednostajnie w takież błony sąsiednich zarodni. Występuje ona nagle, jednocześnie z chwilą rozłączenia się poje- dynczych zarodni i tworzy przyszła leżnię. Najwidocznićj zostaje ona wydzieloną przez spodnia warstwę pierwoszczni jako jednociagła błona, a podnosząc się następnie, rurowato w wielu miejscach, w ciało zarodni, daje początek podsadom. Raz powstała podsada rośnie ciągle swym wierzchołkiem, a jednocześnie ciało zarodni kosztem grubości wznosi się w górę, póki nie dosięgnie właściwćj sobie w dojrzałym stanie wysokości, Zarodnie więc i jój podsada wznoszą się jednocześnie w górę, ostatnia jednak pozostaje zawsze w stałćj, przyzwoitćj odległości od wierzchołka pierwszćj. - Pierwoszcze zarodni początkowo leży szerokim okręgiem na leżni, z chwilą wznoszenia się w górę, zaczyna się tu zwężać, aż nareszcie styka się z nią tylko przy nasadzie podsady. Teraz zaczyna dalćj po nićj ku górze wędrować tak, że dolna część podsady zostaje zupełnie ogołoconą z pierwoszcza i staje się trzoneczkiem. Trzonek ten ma teraz czwartą lub trzecią część wysokości całćj zarodni, która Już przestaje się wydłużać, w koło dotąd nierozgałęzionćj podsady zaczyna się tworzyć włośnia, a w masie pierwoszcza zarodniki. Rurkę podsady wypełnia ciecz wodnista, w którćj jest zawieszona nieliczna ilość ziarnistćój materyi. Ścianka jćj od początku jest dwuwarstwowa; warstwa wewnętrzna jest cienka, brunatno zabarwiona, pochwowato otoczona od zewnętrznćj grubćj, bezbarwnćj i prze- zroczystćj. Na wewnętrznćj spostrzegamy nader liczno skupione, podłużne, nitkowate wypukłości, często falowato ku dołowi przebiegające, i ztąd tćż nieraz krzyżujące się pod ostrym katem; ku dołowi przebieg ich jest gzygzakowaty, rozchodzą się tu w listwy i marszczki leźni.
Na wierzchołku młodej podsady błona jój jest bezbarwną, o brzegu lejkowato rozszerzonym i nie- regularnie poszarpanym. Nitkowate wypukłości, o których dopiero mówiliśmy, rozchodzą się tu ku rozszerzonemu brzegowi, nadając mu pokrój pędzelka. Zewnętrzna warstwa podsady zajmuje siódmą lub szóstą część jćj grubości, jest ona galaretowatćj prawie konsysteneyi, zwęża się stale ku górze aby wreszcie u szczytu zniknąć prawie zupełnie i zlać się z lejkowatóm rozszerzeniem warstwy wewnętrz-
40) PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
nćj. Opuszczając teraz cały zapas szczegółów, podamy tylko jako pewnik, że podsada rośnie w ten sposób, że na jćj wierzchołku tworzą się co raz nowe lejkowate błony, z właściwemi nitkowatemi wypuklinkami, przystająacemi jak najdokładnićj do takichże błon Już istniejących, i zlewając się z niemi. Zewnętrzne i starsze zarazem zmieniają swe kształty, otwór ich zwęża się dotąd, dopóki nie przyjmie kształtu walca, a jednocześnie substaneya ich tworzy na zew nętrznój stronie galaretowatą pochwę. Kiedy wreszcie podsada dosięgła właściwćj wysokości, wierzchołek Jój zaczyna się zwężać, dopóki się ostro nie zakończy. Zarysy jego również jak i granica między warstwą wewnętrzną i ze- 'wnętrzną są nader delikatne. Z tą chwilą i zarodnie doszły już swoich rozmiarów, i naraz występuje nagle w całych zarysach włośnia, i to tak nagle, że chwil przejściowych dopabżćć się niepodobna, rurki jój są tylko jeszcze nader delikatne i bezbarwne. Jednakże prawdopodobnóm jest, a nawet prawie pewnćm, że włośnia powstaje naprzód od wierzchołka podsady, i rozwój jćj postępuje dalćj wzdłuż nićj, ku dołowi zarodni.
Boczne rurki włośni dochodząc do podsady rozszerzają się, a zarysy ich znikają na galaretowatćj pochwie. Te zaś naktóre, jak się późnićj wydaje, rozszezepia się podsada, zlewają się z jóćj wierzchoł- kiem, przechodzące niekiedy w błonki z rurką podsady zrosłe. W czasie gdy zarodniki masami zaczy- nają się tworzyć, włośnia przybiera właściwą sobie późnićj tęgość i barwę, toż samo i podsada, której ga aretowata, zewnętrzna pochwa, barwiąc się i zwężające, zlewa się do niepoznania z zewnętrzną
swą warstwą.
Wszystko cośmy dotąd powiedzieli tyczy się paździorka rdzawego, lecz i inne tego rodzaju gatunki w tenże sam sposób rozwijają się według de Barego.
Dodam tu zaraz że w podobny sposób rozwijają się czuprynki i błyszczaki. De Bary obserwował tworzenie się zarodni czuprynki gęstćj. Zanotujmy o nićj jeden szczegół. Z chwilą podnoszenia się masy pierwoszcza ku górze po trzoneczku, błona zarodni przyrasta do leżni, tworząc w około trzonka luźny worek rozszerzający się dalćj w ściankę zarodni. Obserwowałem historyę rozwoju czuprynki Friesa i błyszczaka świetnego, przebieg jćj jest tak podobny do powyżćj określonego wzoru paź- dziorka, że w opowiadanie drobnych, z powodu różności budowy istniejących szczegółów, bawić się nie myślę.
Przejdziemy teraz do zapoznania się z budową form już dojrzałych, która teraz będzie dla nas zu- pełnie zrozumiałą. Trzoneczek paździorków bywa od 4 do 3 milimetrów długi, ku górze zwężany, ciemno brunatno-czarny lub czarny. Jest on rurką wypełnioną powietrzem, o ściance nader grubćj, tęgićj, giętkićj, o powierzchni pokrytćj licznemi podłużnemi marszczkami i przechodzi ku dołowi we wspólną, jednociągłą dla wszystkich zarodni leżnię, o błonie tęgićj, pomarszczonćj i pofałdowanćj. Nie- kiedy, choć dość rzadko, daję się spotykać trzonki o powierzchni od dołu szklisto błyszczącćj, bliższe badanie pokazuje, że rurka ich pokryta jest na zewnątrz bezbarwną lub jasno brunatno zabarwiona warstwą, od dołu grubą, lecz przed dojściem już trzonka do zarodni, zupełnie, choć powolnie, znika- jaca. Znając historyę rozwoju pojmujemy jój znaczenie. Rurka trzoneczka grubości zazwyczaj szcze-, ciny, wchodzi wewnątrz zarodni i tworzy tam walcowato-szydłowatą podsadę, jużto dochodzącą do jćj wierzchołka, np. u paździorka ciemnego i szerokosietnego albo tóż już przedtóm rozszczepiając się na rurki włośni np. u paździorka rdzawego. Podsada ma barwę i budowę trzonka. Znającemu tworzenie się zarodni paździorka, właściwszćm by się zapewne wydało mówić o braku zupełnym trzoneczka w tym rodzaju, a o podsadzie w dolnej części nagićj, w górze przechodzącćj we włośnie i otoczonćj masą zarodników. Dla nieznającego jednak tych szczegółów określenie takie byłoby dzi-
wacznóm i po części niezrozumiałem, należy więc poświęcić ścisłość naukową dla względów prak-
tycznych.
ŚLUZOWCE. 44
Z boków podsady wychodzą ze wszech stron u paździorka rdzawego i z jćj wierzchołka liczne rurki dające początek włośni. Rurki te barwy podsady, przebiegają po promieniach ku powierzchni zarodni, połączone częstokroć innemi poprzecznie przebiegającemi, t.j. równoleglemi do podsady, tworzą sieć dość luźną, lecz ku krańcowi już zarodni prawie pod samym brzegiem rozgałęzienia sa nader liczne gęste i tworzą sieć powierzchowną, równoległą zupełnie do ściany zarodni, czyli walcowatą. Oczka jećj są zazwyczaj nader drobne, w przetaczku szerokosietnym jednakże do dziesięciu razy większe jak win- nych. Od tćj powierzchownćj sieci do brzegu zarodni, stoją liczne, króciuteńkie, prostopadle stojące kończyki, będące również jak cieńsze rozgałęzienia włośni już nie rurkami lecz włóknami. Zarodnie tych paździorków są zupełnie nagie, wszystkie walcowate, z trzoneczkiem od 3 do 20 M. wysokie, w wierzchołku tępe.
Zarodniki ich w masie mają barwę orzechowo-czarną lub rdzawą. Paździorek ciemny posiada różne zarodniki, w jednych okazach powierzchnia ich jest zupełnie gładka, w innych delikatnemi wielokat- nie sieciowatemi zgrubieniami opatrzone. Jestto fakt zresztą w dziedzinie śluzowców niespotykany ; oprócz tak różnych zarodników okazy tego paździorka posiadają zresztą najzupełnićj też samą budowę. Dalsze badania, czy rzecz ta jest stałą i przeradzającą się, dowiodą, o ile powód ten skłonić może do oddzielenia form sieciowate zarodniki posiadających, jako osobnego gatunku od tych z gład- kimi zurodnikami.
Podobną budowę posiadają i czuprynki, różnią się jednak juź przy dalszćm badaniu brakiem owej sieci włośnianćj, równolegle od powierzchni zarodni przebiegającćj. Trzoneczek ich bywa jużto gru- bości szczeciny (c. zbita, rzadka, pokrewna), już włosa (inne); od 0,05 do 3,5 M. długi, ciemno zabarwiony, prawie czarny, gładki lub podłużnie poorany, wewnątrz pusty (e. gęsta, pokrewna), lub tćż sieciowato-połaączonemi grubemi włóknami wypełniony (c. Friesa), o czćm przy błyszczaku coś więcćj powiemy. Wewnątrz zarodni przechodzi i zwęża się on w podsadę, jużto prawie do wierzchołka do- chodzącą (e. rzadka Persoona), już też pierwćj rozszczepiającą się na rurki włośni (e. Friesa gęsta), przytćm pod wierzchołkiem podsada przebiega niekiedy falisto (e. zbita).
Co do sposobu rozgałęzienia się włośni to ta różny ma pokrój. U cz. zbitćj rurki włośni w połowie promienia od podsady ku ściance są grube, mało rozwidlające się, dalćj stają się cieńszemi, częścićj się rozszczepiającemi, aż w ostatnićj jednój czwartćj przebiegu przy ściance rurki jćj przechodzą we włókna nader cienkie i liczne odnogi dające. Ztąd tóż u tćj czuprynki włośnia w połowie szerokości zarodni od podsady jest bardzo luźna, dalćj w jednój czwartćj kuściance jest gęstszą, a w ostatnićj je- dnćj czwartćj zbita. W e. Friesa i Persoona rurki włośni tylko w nasadzie, t. j. przy podsadzie sa grube, tuż dalćj przechodzą we włókna w całym juź przebiegu równowązkie, łękowato skręcające się, a przez niezliczone rozłogi i poprzecznice nader zbitą i tęga sieć tworzące. W cz. rzadkićj ta równowązkość także się zachowuje, lecz sieć jest nader luźna, a zresztą gdy w poprzednich ostatnie rozgałęzienie włośni cieniutkimi spiczastymi kończykami stykały się ze ścianką zarodni, lutaj przeciwnie, bar- dzo rzadko który koniec jest wolny, prawie wszystkie są z soba poprzecznemi łękowatemi włóknami połączone. Zarodnie mają kształt kuli lub walca albo form między nimi pośrednich i to niekiedy wszystkie te kształty dadzą się w jednym i tym samym gatunku spotykać (czuprynki Friesa i Perso- ona). Wysokość ich wraz z trzonkiem wynosi od 1,1 do 4,5 M. U czuprynki pokrewnćj, rzadkićj i Persoona ścianki nigdy nie widziałem; czy jest nader znikliwa czy się tćż wcale na podobieństwo paź- dziorków nie rozwija, to późniejsze spostrzeżenia roztrzygnąć muszą. U czuprynki Friesa istnieje choć nader znikliwa, po dojrzeniu zarodni zazwyczaj nieregularnie pęka, a płaty jój zwijają się zaraz w trąbkę i opadają. U czuprynki zbitćj ścianka zarodni jest srebrzysto-błyszcząca, pod drobnowidzem bezbarwna, tęga, otacza nie tylko ze wszech stron zarodnię, ale nawet tworzy jakby rodzaj luźnej,
ART. IV. 6
42 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYJH W PARYŻU. — TOM V. mocno pofałdowanćj i pomarszczonćj pochwy w koło trzonka, u którego podstawa zrośnięta jest z leżnią. Zarodniki paździorków w masie mają zawsze barwy ciemne jak trzonki i podsady, t. j. bru- natnawo-czarniawe lub purpurowo-czarne, są one nader drobne zazwyczaj, iw dotychczas znanych gatunkach stale gładkie.
Zarodnie błyszczaków bywają zazwyczaj kuliste, w jednym tylko gatunku zdarzają się elipsoidalne lub okrągławo-jajowate. U tego to błyszczaka trwałego w jego formach wydłużonych, podsada zwęża się w górze nieznacznie, a następnie przechodzi we włókna włośni, ale w formach kulistych tegoż samego gatunku, podsada dochodzi tylko do połowy zarodni, tępo tu będąc zakończoną, a jestto wła- śnie cechą różniącą błyszczaki od czuprynek. Podsada dochodzi zazwyczaj połowy wysokości zarodni, niekiedy jednak tylko jednćj trzecićj (błyszczak Fuckla). Bywa ona równo-wązko-walcowata, o końcu uciętym (błyszczak trwały, jasnowłosy) lub też ostrokręgowa (błyszczak Fuckla, świetny) albo jajo- wata (błyszczak Schimpera), albo tćż wreszcie z początku walcowata a potóm elipsoidalnie się roz- szerzająca (błyszczak srebrzysty). Włośnia z wierzchołka podsady początek biorąca, rozgałęzia się zazwyczaj mnićj więcćj przez regularne rozwidlanie się, czyli ma pokrój rózgowaty, niekiedy (błysz- czak świetny) w całym przebiegu zaledwie trzy, cztery rozwidleń naliczyć można, w innych razach (błyszczak srebrzysty, Schimpera, świetny, jasnowłosy) bywa ich daleko więcćj od pięciu do dzie- więciu. Albo tóż rozwidlania połączone są zupełnie poprzecznemi włóknami, równoległemi do ścianki zarodni (błyszczak trwały, Fuckla). Zupełnie odmienny pokrój ma włośnia błyszczaka strzępkosietnego, włókna jćj są tu łękowato poskręcane, falowato powyginane, tworzą sieć zbitą, gęstą, zagmatwaną, przypominającą od razu pokrój włośni strzępka. Wszystkie błyszczaki są trzoneczkowate, zazwyczaj trzoneczek bywa dwa razy od zarodni dłuższy, niekiedy i więcój, u błyszczaka Fuckla jest on je- dnak znikająco krótkim. U błyszczaka trwałego bardzo zmiennćj długości, bo od 0,25 do 1 M.,i to bcz wzgledu na wysokość zarodni tutaj kulistćj lub podłużnćj, bo przyjmując jóćj wysokość za 100, trzoneczek może mieć 1,6 do 80 tój miary. Trzoneczek bywa również jak i podsada i włośnia zazwy- czaj bardzo ciemny, podobnie jak czuprynki zabarwiony, niekiedy jednak brunatno-kasztanowaty (błyszczak jasnowłosy), a włośnia ma wówczas dla gołego oka barwę białawą z kasztanowatym od- cieniem. Trzoneczek bywa niekiedy wypełniony materya ustrojową mocno ziarnistą (błyszczak Fuckla), albo tóż pustą jest rurką (błyszczak jasnowłosy). Zazwyczaj jednak inną posiada on budowę, rurka jego wypełniona jest siecią włókien grubych, tęgich, o brzegach nieregularnych, często poszar- panych, jużto skrzydlato-błoniastymi wyrostkami okolonych, lub w błoniaste ścianki, jedno lub dwa oka tćj sieci pokrywającemi, przechodzące. Wypełniają one i podsadę, a przebijając w niektó- rych miejscach jćj ściankę, z którą nader mocno są zrośnięte, dają początek włóknom lub rurkom włośni. W ogóle w porównaniu do wiotkićj natury paździorka wysmukłćj czuprynki, błyszczak ma pokrój krępy, przyczynia się do tego i ta okoliczność, że błona ścianki jest zazwyczaj tęższa i w skutek tego trwała.
Pęka ona nieregularnie, zazwyczaj jednak, przynajmnićj w części, pozostaje w strzępach przy na- sadzie trzonka, a niekiedy tworzy tu miseczki o brzegach nieregularnie poszarpanych (błyszczak Fuckla, błyszczak trwały) nabierając przez to szczególnego pokroju. Ścianka rzadko tylko ma barwę kasztanowatą (błyszczak trwały), zazwyczaj posiada on blask metaliczny, np. srebrzysty (błyszczak strzępkosielny, srebrzysty), albo czarno zielony (błyszczak Schimpera), niebieski lub czarno-fijoletowy (błyszczak świetny), brązowy (błyszczak Fuckla). Niekiedy drobinki tak świetnćj Ścianki pozostają na końcach włókien włośni mieniąc się kolorami tęczy (błyszczak jasnowłosy). Błona tćj ścianki jest. jużto bezbarwna, już ku dołowi brunatno lub fijoletowo zabarwiona, jużto jednostajnie, już nawet. niekiedy (błyszczak świetny) jaśniejszemi plamami upstrzona. Dokładne drobnowidzowe spostrze-, żenia przekonywają nas, że ciemniejsze te plamy odpowiadają na wewnątrz skierowanym miej--
ŚLUZOWCE. - 13
scowym zgrubieniom błony wydającćj się być w miejscach cieńszych jaśniejszą. Zarodniki w masie mają zawsze barwę ciemną, pojedynczo uważane są zazwyczaj kolczaste, wyjawszy błyszczaka strzęp- kosietnego, który ma gładkie i błyszczaka Fuckla, który ma wielokątnie-sieciowato zgrubione błony.
Pokrewieństwo 2. — Mrzykowe (Enerthenemaceee).
W poprzednićm pokrewieństwie poznaliśmy się z formami smętoszów opatrzonych podsadani, które w licznych miejscach swćj powierzchni dają początek włośni; inacz'j się rzecz ma tutaj. Mrzyk posiada krótki trzoneczek, przechodzący wewnątrz zarodni w stale zwężającą się pod- sadę, dobiegłszy do wierzchołka rozszerza się ona lejkowato, i z brzegu tego iejka, ale tylko wyłącznie z niego, a zatóćm z wierzchołka zarodni bierze początek włośnia. Brzeg tćj tarczki po- wstałćj z lejkowatego rozszerzenia się rurki podsady, jest mnićj więcćj regularnie wyzębiony. Każdy ząb daje początek jednemu włóknu włośni, która także i ze spodu tćj tarczki niekiedy wychodzi. Włókna te sa w całym przebiegu równowązkie rzadko, ale zawsze pod bardzo ostrym katem roz- widlające się, a w końcu stale dwójwidlne, o ramionkach rozwidlenia nader krótkich. Jedyny znany gatunek mrzyk kulisty ma kształt kulisty i nie posiada zupełnie ścianki, masa zarodników jest naj- zupełnićj nagą, tylko w miejscu gdzie trzonek przechodzi w podsadę daja się spostrzegać ślady błonki trwającćj pod postacia maleńkićj miseczki. Trzonek ma budowę podobną jak u niektórych błyszczaków, t. j. wypełnioną jest siecią złożoną z bardzo grubych (7,4 do 10,6 M.) włókien. Zachodzi jednak ta różnica, że w błyszczaku sieć ta daje w podsadzie początek włośni, tu przeciwnie, sieć tych włókien pod koniec podsady ginie, a błona jój rozszerza się lejkowato, dając przytwierdzenie włośni. Lejek ten bywa jużto powoli lub nagle się rozszerzającym, i z wierzchu zamknięty jest zawsze krążkowatą błoną, ta jest albo płaska, i wtedy w dojrzałćj zarodni przedstawia się jako płaska tarczka, albo tćż mocno wypukłą, i wtedy występuje na powierzchni dojrzałćj zarodni jako maleńki macek (mamilla). Zresztą zaznaczyć jeszcze muszę, że trzonek w chwili wejścia do zarodni bardzo gwałtownie się zwęża tak, że podsada ma tylko jedną trzecią grubości trzonka. Historya roz- woju tego rodzaju została zbadaną przez de Barego, a ponieważ przedstawia odmienny nieco typ od paździorkowatych przeto powiemy o nim słów kilka. Przyszłe zarodnie mrzyka występują jako ma- leńkie, półkuliste, mleczno białe, szeroką nasadą siedzące na podłożu ciałka. Podsada tworzy się w ich środku oq samego dołu, posiada budowę podobną jak u paździorka, tylko że galaretowa zewnętrzna jćj warstwa słabo jest rozwinięta i wkrótce ginie. Różnica jednak polega na tóm, że podsada nie wznosi się prosto w górę, ale krzywi się przebiegając łukiem równolegle do ścianki zarodni, do- szedłszy do jćj wierzchołka skrzywia się jeszcze na bok, i wreszcie rozszerzając się łękowato kończy się na powierzchni zarodni. W tćm położeniu przyjmuje budowę i kształt jaki w dojrzałćm już stanie posiada; od połowy wysokości w miejscu, gdzie polóm występuje maleńka talerzykowato trwająca błonka, nagle prawie o połowę swej szerokości się zwęża. Dalszy rozwój polega na tóm, że podsada zaczyna się wyprostowywać, a jednocześnie masa pierwoszcza tworzącego zarodnią:grubieje w górze a zwęża się od dołu. Masa ta pokryta jest galaretowato-przezroczysta pochwą, obejmująca trzenek podobnie jak w czuprynce gęstój. W tój to pochwie masa pierwoszcza posuwa się jedno- cześnie, z zupełnóm wyprostowaniem się podsady ku górze, póki nie dojdzie do wierzchołka, a dolna częścią nie sięga miejsca, gdzie się tworzy na trzonku owa talerzykowato-trwała błonka przyjmując kształt dokładnie kulisty, wówczas zaczynają się tworzyć : włośnia i zarodniki. Galaretowata pochwa barwi się na fijoletowo i zrasta z trzonkiem najzupełniej.
44 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
Pokrewieństwo 3. — Kolconogowe (Echinosteliacese).
We wszystkich dotąd uważanych smętoszach podsada była bardzo wybitnym charakterem, kolco- nogowe nie posiadają jćj zupełnie. Trzoneczek ich przechodzi w dwa lub trzy włókien, które roz- gałęziają się, lecz tylko w wierzchołku z sobą się łączą. W jednym dotąd znanym przedstawicielu tego pokrewieństwa, w koleonogu maleńkim włókna włośni sa opatrzone licznemi, bocznemi, po- jedynczemi, ostrozakończonemi i wolnemi rozgałęzieniami, trzoneczek wypełniony masą materyi ustrojowćj pierwoszczowatego pochodzenia, nieregularnie ziarnistćj, a zarodnia jest zupełnie nagą. Wielkość jćj wynosi zaledwie 0,37 do 0,57 M., należy więc do najmniejszych w dziedzinie
śluzowców. Pokrewieństwo 4. — Sadzakowe (Brefeldiacese).
Jeden tylko rodzaj brefeldia należący do zrosłozarodni tworzy to pokrewieństwo. Jedyny jćj gatunek brefeldia okazała należy do największych śluzowców, a co do budowy zapewne do najwięcćj złożonych. W dojrzałym już stanie znajdziemy najprzód z wielu miejse silnie rozwiniętćj leżni wychodzące podsady drzewkowato rozgałęzione, dalćj mnóstwo cieniutkich włókien, połączonych tu i ówdzie pęcherzykami szczególnćj konstrukcyi. Całość jednak tćj budowy jest z początku najzupeł- nićj niezrozumiała. Udało mi się jednak znaleźć ten śluzowiec w młodym jeszcze stanie, i chociaż dokładnćj historyi jego rozwoju nie zrobiłem, to jednak to, co mi się zbadać udało, wystarcza aby wyjaśnić budowę nie tylko tych zrosłozarodni, ale także innych, a mianowicie smętosza i samotka.
Pierwoszcznie tego śluzowca barwy mlecznój pokrywają niekiedy podłoże na powierzchni kilku stóp a niekiedy nawet całe wprawdzie nie wielkie krzaczki. Wydają przylóm mocny odraźliwy zapach surowizny, jaki w ogóle wydzielają ciała białkowe nagromadzone w znacznćj ilości. Według spostrzeżeń pana Roussel z Paryża łaskawie mi udzielonych, w pierwszych chwilach rozwoju z pier- woszczni podnoszą się maczugowate wyniosłości, które wkrótce zlewają się z sobą przedstawiając masy białe kształtu spłaszczonćj truskawki (podobne jak w zlepniczku), od tóćj chwili pierwoszcznie zaczynają przybierać barwę orzechowo-purpurową. Tyle pan Roussel. Moje poszukiwania odnoszą się do daleko późniejszćj chwili. Przecięcie poprzeczne przez zrosłozarodnie wtedy poprowadzone oka- zuje już formowanie się zarodników, wprawdzie jeszcze zupełnie bezbarwnych. W tćj chwili można się przekonać, że zarodnie tworzące ciało zrosłozarodni są zupełnie nagie, kształtów walcowatych; stoja one pionowo obok siebie w jednćj warstwie, a takich warstw leży kilka jedna nad drugą. W warstwach górnych nie spostrzegamy zupełnie podsad, występują one dopiero w środkowych i dolnych, przebiegając środkiem w kierunku najdłuższego rozmiaru zarodni, nie dochodząc jeszcze do ich wierzchołku i spodu. W warstwach górnych i średnich zarodni bywają od 21/2 do 34/2M. długie, a 4, niekiedy 1 1/5 lub 1 3/5 M. szerokie, od wzajemnego nacisku w przecięciu nie okrągłe ale wielokątne, o bokach mnićj więcćj zaokrąglonych (właściwie więc nie są to walce, ale graniastosłupy). W dolnych warstwach zarodnie są znacznie mniejsze 3/5 M. długie, 1/5 M. sze- rokie, a co najważniejsza nie stoją jak w górnych pionowo, ale niektóre nieco na bok pochylone, a inne nawet zupełnie poziomo, zawsze jednak nie pozostawiają między sobą żadnego wolnego miejsca. Ponieważ podsady przebiegają, jakeśmy to już wyżćj powiedzieli, zawsze w kierunku najdłuższych wymiarów zarodni, przeto kiedy w górnych warstwach stoją one pionowo, tutaj przeciwnie niektóre nachylone mnićj lub więcćj do poziomu, a inne zupełnie poziomo. Dalćj w tym stanie spostrzegamy, że na granicy zarodni stoją gęsto obok siebie, w podłużnych szeregach liczne pęcherzyki, dość znacz- nych wymiarow, ponieważ jednak posiadają one już taką budowę jak w dojrzałem stanie, przeto
ŚLCZOWCE. 45
o nićj późnićj już powiemy. Włośnia w tćj chwili albo zupełnie nie jest rozwinięta, albo tóż dopiero w warstwach środkowych bardzo słabo zarysowana, nie dochodząc jeszcze do owych pęcherzyków, które dalćj, z powodu że stoją na granicach zarodni, nazywać będziemy pęcherzykami granicznymi.
Z tego cośmy dotąd powiedzieli widocznćm jest: że 1) zarodnie tworzące zrosłozarodnię brefeldii są zupełnie nagie;
2) stoja w kilku warstwach jedna nad druga, w górnych pionowo, w dolnych nachylone do po- ziomu lub poziomo;
3) zarodnie górnych warstw nie posiadają podsad, w środkowych i dolnych przebiegają one zawsze w kierunku najdłaższych wymiarów ;
4) na granicach zarodni wszystkich warstw stoją szczególne pęcherzyki graniczne, występujące je- dnocześnie z podsadami, jednak przed tworzeniem się włośni i w chwili kiedy zarodniki nie są jeszcze
otoczone właściwą sobie błoną. Przejdziemy teraz do opisania brefeldii w dojrzałym już stanie, a na- stępnie użyjemy niektórych tam zdobytych faktow na uzmysłowienie sobie dalszego rozwoju.
W dojrzałym stanie zrosłozarodnie brefeldii tworzą ciała brunatno-purpurowe lub brunatne, kilka- naście centimetrów długie i szerokie, a od 5 milimetrów do 3 centimetrów wysokie, o powierzchni stale nagićj, brodaweczkowatćj ; brodaweczki te niekiedy zlewają się z sobą tworząc półkuliste wypukłe
"esy floresy. Jak się łatwo dorozumieć, są to wystające końce najzewnętrzniejszych zarodni. Leżnia zawsze wyraźna, o powierzchni srebrzysto lśniącćj, wystaje ze wszech stron na zewnątrz zrosłozarodni jako pojedyncza, tęga, jednociągła błona. Pod spodem zaś zrosłozarodni leżnia składa się z kilkunastu na sobie leżących delikatnych błon o powierzchni falowatćj, w niektórych miejscach stykających się z sobą. Z leżni z kilku lub kilkunastu jój miejsc podnoszą się z bardzo szerokićj nasady drzewkowato rozgałęzione podsady, od 2 milimetrów do 4 centimetra wysokie, stosownie do wielkości i wysokości zrosłozarodni. Rozgałęzienia tych podsad są walcowate, o powierzchni licznemi nieregularnemi wklę- słościami opatrzonćj, niekiedy zaś spłaszczają się ; ściany ich prawie czarne, grube, niekiedy w wielu miejscach podziurawione, lub tóż przechodzące w wstążkowate pasy błony nieregularnie poszarpa- nćj. Włośnia w dolnych częściach owych drzewkowatych posad zupełnie nie istnieje, spotykamy ją dopićro w ostatnich jćj kończynach, a szczególnićj w górnych warstwach zrosłozarodni, gdzie już podsady nie dochodzą. Po wyprószeniu zarodników widać więc na srebrzysto-lśniącćj leżni czarne drzewkowate podsady, a z ich szczytu zbitą sieć włośni brunatnej w licznych miejscach, jakby grud- kami czarnemi upstrzonćj. Grudki te są wielkie, że juź gołem okiem widoczne. To tóż już Fries
w r. 1829 opisując brefeldię, mówi o jćj włośni (na stronie 86 Systema Myolegicum) : «flocei..... in funiculos intricati..... ». Te grudki są to właśnie pęcherzyki graniczne, posiadające bardzo zawikłaną
budowę. Zawsze i stale są one złożone z dwóch pęcherzyków zrastających się z sobą, ścianą zupełnie płaską, bardzo często każdy z nich podzielony jest dwoma ściankami, spotykającemi się pod katem 90”, każda więc.połowa pęcherzyka jest cztero-komorowa. Ścianka zewnętrzna pęcherzyka jest dość gruba, ciemno-tijoletowa, błonki ścianek komór delikatniejsze, jaśniejsze. Miejsce gdzie się te ścianki we- wnętrzne spotykają zazwyczaj grubieje przyjmując kształt walca, który dochodząc do ściany oddzie- jajacćj dwie połowy rozszerza się lejkowato. Każda więc połowa pęcherzyka postawiona na ścianie, którą się styka z drugą połową ma kształt następujący : jest ona krótko walcowata o wierzchołku tępym lub półkulista, w dole zwężona, ze spodu szeroką lejkowatą nasadą wychodzi włókno tęgie, grube, walcowate, przebiegające środkiem aż do wierzchołka, od niego rozchodzą się pod katem 90? cztery błonkowate skrzydła dochodzące do ścianki zewnętrznój, i wówczas dzielące całość na cztery komory, albo tóż do ścianki niedochodzące, albo wreszcie będące w zupełnym zaniku. Środkowe
46 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
włókno dochodzi zawsze do wierzchołka pęcherzyka, i tu albo się tylko z jego Ścianką zrasta albo tóż przebija ja, wychodzi na zewnątrz i przechodzi we włośnię. Oprócz tego niezawsze na zewnątrz wychodzącego włókna z górnćj ścianki [zawsze jeszcze uważając ową połowę pęcherzyka (ak posta- wioną, a w rzeczywistości (cały pęcherzyk uważając) z dwóch jego boków] wychodzą liczne cieniuteńkie włókienka, które po przebierzeniu maleńkićj od 3,56 do 7,12 m. m. wynoszącćj przestrzeni, łączą się w jedno cienkie, tęgie, równowązkie, wężykowate włókno. Postępując z jego biegiem dojdziemy albo do podsady albo tóż w górnych warstwach, gdzie tych nie ma, do punktu z którego sześć do dziewięciu podobnych włókien łączy się z sobą i rozchodzi na wsze strony, zdążając zawsze do następnego pę- cherzyka, z którym w tenże sam sposób, jak dopiero co opisano, łączą się. Włókna te oprócz tego niekiedy pod bardzo ostrym kątem rozwidlają się, łącząc się z podobnćm sobie z boku, góry lub dołu biegnącóćm i tym sposobem tworzą sieć wspólną.
Porównywająe teraz dojrzała budowę brefeldii ze stanem niedojrzałym, któraśmy powyźćj opisali, dochodzimy do następujących rezultatów.
Go do podsad. Widzieliśmy że podsady biegły środkiem zarodni ku górze i dołowi, ale nie docho- dziły do wierzchołka, oczywistóm jest, że rosną dalój w obu końcach i wreszcie, spotykając sięna gra- nicy z podsadą sąsiednićj zarodni, najzupełnićj się z nią zrastają.
Gdyby wszystkie pierwiastki tworzące zrosłozarodnie w kilku warstwach tak były ustawione, żejedna dotykałaby górną powierzchnią dolną powierzchnię wyżćj stojącćj zarodni, to w takim razie po zlaniu. się ich podsad, mielibyśmy w zrosłozarodniach podsady nader liczne, gęsto stojące ale pojedyncze. Ponieważ jednak tak nie jest, ponieważ zarodnie różnych warstw nie spotykają się w ten sposób, po- nieważ dalćj zarodnie dolnych warstw sa mniejsze, ukośnie lub poziomo rozłożone, przeto jasną jest rzeczą, że gdy się razem zrosną, muszą utworzyć drzewkowate rozgałęzienia do leżni zrosłozarodni przyrosłe. Dalój widzimy, że w dolnych zarodniach podsady nie dają początku włóknom włośni, że w średnich warstwach z każdćj podsady wychodzą w promieniach na wsze strony włókna, które na granicy zarodni spotykają się z pęcherzykami granicznymi i z tymi zrastają się w właściwy sposób, a wychodząc z drugiego ich końca biegną znowu do podsady sąsiednićj zarodni. W górnych zaś warstwach gdzie podsad nie ma, z każdego środka zarodni wychodzi w promieniu sześć do dziewięciu tu zrośniętych ze sobą włókien, każde biegnie do pęcherzyka granicznego, ztąd do środka następnćj zarodni, gdzie się znajduje znowu w punkcie zbiegu promienistych, i wychodzi dalćj do następnego pęcherzyka granicznego i t. d.
Można więc powiedzieć że w górnych bezpodsadowych zarodniach występuje w linii środkowej, od środka dolnćj do środka górnćj powierzchni zarodni biegnącćj, szereg punktów wolnych dających początek włóknom. Czyli, że jednociągła podsada zarodni dolnych warstw jest w górnych rozdzielona na szereg wolnych, jeden nad drugim stojących punktów zbiegu.
Pokrewieństwo 5. — Smętosze (Amaurocheetaceze).
Smętosz zmienny jest jedyną tu należącą zrosłozarodnią. Historya jój rozwoju nie została dotąd zbadaną. Zrosłozarodnie te nie należą do większych, są one zazwyczaj półkuliste 1 lub 2 centimetry średnicy mające, niekiedy jednak bywają kształtów nieregularnych do 8 centimetrów długie. Grubość wynosi od 3 do 16 milimetrów.
Odznaczają się stale brakiem leżni i powierzchnią regularnie sieciowatą, o bokach wielokatnych 4/5 do 3/4 milimetra szerokich, czarną, mocno lśniącą, niekiedy jednak ćmąi zlekka garbatą. Kora
ŚŁUZOWCE. 41
ta pęka nieregularnie, a po wypadnięciu zarodników, z licznych miejsc dna zrosłozarodni podnoszą się drzewkowate rozgałęzienia włókien podsadowych od 4 milimetra do 4 centimetra wysokich; włośnia albo zupełnie nie występuje, albo tóż jest (w wysokich) silnie rozwinięta i tworzy bardzo gę- stą sieć o włóknach tęgich. Kora zarodni pod drobnowidzem badana, w tym razie gdy wydaje się być lśniąca, jest błonką pojedynczą, delikatną, lekkim odcieniem fijołkowym zabarwioną, posiadającą na wewnątrz wystające zgrubienia połączone w sieć o okach wielokątnych. W tych razach gdy kora wy- daje się być garbatą i ćma a przytóm jest nie papierowćj natury, jak w pierwszym razie, ale gruba i krucha, przekonywamy się, że ma budowę podobną jak w pierwszym razie, ale na zewnątrz pokryta jest bardzo grubą warstwą ustrojowćj materyi bezbarwnćj, drobnoziarnistćj; jest ona nader mocno przyrosła do cienkićj wewnętrznej błonki. Działając jednak na nią alkaliami powodujemy jćj kurcze- nie się a jednocześnie i pęcznienie, w skutek więc tego odstaje teraz z łatwością od właściwćj kory i daje się mechanicznie od nićj oddzielić. Jestto tylko warstwa zdębniałego i do budowy zrosłozarodni niezużytego pierwoszcza. W jednym razie widziałem, że papierowa kora bez żadnego mechanicznego działania, rozdziela się na pojedyncze części wielokątne lecz niepłaskie, ale nieco wypukłe.
Podsady maja budowę najzupełniej taką samą jak w Brefeldii, tylko częścićj daje się tu napotykać przechodzenie walców w wstążkowate spłaszczenia. Za to włośnia jest tu najzupełnićj różna. Bierze ona początek tylko z ostatnich kończyn podsad, które w nią nieznacznie przechodzą. Jestto wszech- stronna, gęsta, zbita sieć, o oczkach maleńkich, o włóknach tęgich, węzłach trójkątnie zgrubiałych, często przechodzących w błonkowate skrzydła, zaciągające niekiedy kilka oczek. Podobną spotykamy u czuprynki pokrewnćj lub pianki, ale tylko podobną ; włośnia smętosza ma właściwy sobie pokrój. 'Tworzące ją włókna są czarne tak samo jak i podsady. Lecz nie zawsze bywa ona rozwinięta, a sto- pień rozwoju jćj i podsad w żadnej zrosłozarodni, w żadnćj pojedynczćj zarodni nie ulega takim sto- pniowaniom i takim różnicom jak tutaj, o czóm już i Fries wspomina; zależy to przedewszystkićm od wysokości zrosłozarodni, co jak późnićj zobaczymy jest najzupełnićj naturalnćm.
Chociaż historya rozwoju zupełnie nie jest zbadana, wiemy bowiem tylko z Friesa, że pierwoszcze są pierwiastkowo białe, następnie żółkną, a potóm przybierają barwę orzechowo-purpurową, jednakże nietrudnóm jest dać jak najzupełniejsze objaśnienie jćj budowy, jeżeli się oprzemy na badaniach na- szych tyczących rozwoju brefeldii.
Skład drzewkowaty podsad smętosza okazuje najdowodnićj, że zrosłozarodnie jćj są złożone z pier- wiastków, tak samo jak w brefeldii ; zachodzi tylko tu ta różnica, że kiedy w tćj ostatnićj wszystkie zarodnie są bezwarunkowo nagie, tutaj w zarodniach skrajnych rozwijają się błonki ścianek na ze- wnątrz wychodzących i te łącząc się z sobą tworzą właśnie ową, smętoszowi właściwą, papierową, sie- ciowatym rysunkiem opatrzoną korę. Każde oczko tćj sieci odpowiada jednćj pojedynczój zarodni, sa one od 4/20 do 15/20 milimetra szerokości ; wysokości ich jednak bez historyi rozwoju oznaczyć nie możemy. Dalej przekonywamy się, że tutćj podobnic jak w brefeldii w dolnych zarodniach rozwi- Jaja się podsady ale brak jest włośni, że ta powstaje w średnich warstwach zarodni i rozwija się coraz silnićj w górnych warstwach pozbawionych, tak jak tam, najzupełnićj podsad. To nam także tłómaczy zmienność ową, w skutek której niekiedy włośni ani śladów odszukać nie można. Jeżeli bowiem zro- słozarodnie rozwijają się tak nizkie, że wytwarzają się tylko warstwy zarodni podsady mające, a wyż- szych włośniodajnych brak, to jasną jest rzeczą, że włośnia prawidłowa nie powinna i nie może się tworzyć. Tak więc to co na pierwszy rzut oka wydaje nam się być nieprawidłowością, jest tylko naj- zupełniejszćm wypełnieniem praw przyrody.
Rzućmy teraz okiem na całą tak obszerną grupę smętoszów. Odznacza się ona wspólną wszystkim
48 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUKR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
tu należącym formom, barwą brunatnofjoletową zarodników, przy obecności włośni i prawie zawsze podsad podobnież zabarwionych i zupełnym brakiem zwapnień.
Spotykamy tu po raz pierwszy pojedyncze zarodnie zupełnie nagie (paździorki, niektóre czuprynki, mrzyk, kolconóg), podobnymże brakiem ścianek odznaczają się pojedyncze pierwiastki tutaj należa cych zrosłozarodni
Podsady prawie zawsze istnieją, brak ich zupełny spotykamy tylko w kolconogu i w górnych war- stwach zarodni smętosza i brefeldii, w tych ostatnich jednak zastępują je w środku zarodni stojące szeregi punktów zbiegu. Dochodzą one albo do samego wierzchołka (paździorek ciemny, paździorek szerokosietny, czuprynka rzadka, czuprynka pokrewna, mrzyk), albo giną przed dosięgnięciem tegoż (inne paździorki i czuprynki), albo dochodzą tylko dopołowy wysokości zarodni, zyskując za to na gru- bości to co tracą na wysokości (wszystkie błyszczaki). Dają one początek włośni albo z licznych miejsce swćj wysokości (większość pojedynczych zarodni, zarodnie warstw środkowych u brefeldii i smętosza), albo tóż rozszerzają się na wierzchołku zarodni w tarczkę, z której dopićro wychodzi włośnia (mrzyk).
W razach gdy podsady nie ma, włośnia zaczyna się od trzoneczka (kolconóg). Włośnia składa się z włókien rozwidlających się na liczne wolne końce (kolconóg), albo z licznych cienkich włókien w je- dnym końcu wolnych (mrzyk), albo z takichże wiotką sieć tworzących (średnie i górne warstwy, zaro- dni u brefeldii). Dalćj mogą one rozwidlać się regularnie, przybrać pokrój rózgowaty (prawie wszystkie błyszczaki), albo tworzyć sieć przy podsadzie luźną a ku ścianom zarodni coraz gęstszą (paździorki, czuprynka gęsta); w tym ostatnim razie tworzą niekiedy sieć przebiegającą równolegle do ścianki zarodni (paździorki), albo sieć od podsady już jednakowo gęstą (czuprynka Friesa, Persoona, gęsta, bły- szczak strzępkosietny). W tym ostatnim razie przez włókna szczególnićj powykrzywiane i łękowate może mieć pokrój włośni strzępka (błyszczak strzępkosieltny i w mniejszym stopniu czuprynka Friesa). Nareszcie ostatni typ tworzą włośnie czuprynki pokrewnćj i smętosza zmiennego o włóknach grubych w zbitą sieć połączonych, w węzłach trójkątnie zgrubiałych. Nie posiadają włośnie zarodni w dolnych warstwach u brefeldii i smętosza. Wyjąwszy zrosłorodni wszystkie smętosze są trzoneczkowate, o trzo- neczkach wprawdzie różnćj długości, bo od 1/8 (błyszczak Fuckla) do 3 1/2 milimetrów (czuprynka Friesa). Są one albo pustą rurką (paździorki, błyszczak trwały, czuprynka rzadka i pusta), albo wypeł- nione ziarnistą materyą ustrojową (błyszczak Fuckla, siecionóg), albo włóknami w sieć połączonemi niektóre błyszczaki, czuprynki i mrzyk) ; wreszcie rurka ich może przechodzić w wstążkowate spła- szezenia (brefeldia i smętosz). W większości razów zarodnie są mnićj więcćj kuliste, rzadzićj walcowate a w zrosłozarodniach graniastosłupowate. Wreszcie po raz tu pierwszy i ostatni w całćj dziedzinie ślu- zowców spotykamy szczególne pęcherzyki na granicy zarodni stojące, w stosunku do włośni zostające; z tego względu uważane mają one analogie w niektórych makulcach.
Pojedyncze zarodnie tu należących śluzowców rozwijają się wszystkie w jeden i ten sam sposób im tylko właściwy. Pierwoszcznie ich sa mleczno-białe lub żółtawe i zawsze zmieniają swą barwę w czasie formowania się zarodni na mnićj więcćj orzechowo-purpurową.
RZĘD PYLANKI (RETICULARIE).
Zrosłozarodnie samotka (Reticularia) jedynego przedstawiciela tego rzędu bywają kształtów niere- gularnych, 8 milimetrów do 7 centymetrów w średnicy, wysokość zaś 3 milimetry do 4 centymetrów.
Posiadają one tęgąa ale kruchą korę, o powierzchni jużto umbrowo-brunatnćj gładkićj lecz ćmćj,
ŚLUZOWCE. 49
jużto srebrzysto błyszczącćj, garbatćj, w wielu miejscach nieregularnie brodawkowatćj, to jest jakby licznemi żółtawemi krupkami pokryte. £ dna grubćj leźni podnoszą się w licznych micjscach drzewko- wato rozgałęzione podsady, przechodzące w wierzchołku w nader gęstą, zagmatwaną, ale zwisią włośnię, również jak zarodniki i kora umbrowo zabarwioną.
Przecięcie poprzeczne przez korę umbrowo zabarwioną przeprowadzone pokazuje, że składa się ona z nader grubój warstwy jednorodnego drobnoziarnistego pierwoszcza, w pewnych odstępach po- przedzielanego na komory błona biegnącą z góry na dół w pionowym lub nieco ukośnym kierunku. W razie gdy powierzchnia kory ma połysk srebrzysty, widzimy w przecięciu jćj poprzecznóm, że na normalnie zbudowanćj korze, znajduje się prawie gruba warstwa licznych falowatych błonek, polaczo- nych niby w tkankę. Z góry zaś patrząc widzimy, że nie jest ona wszędzie jednakowo gruba, ale two- rzy sieciowato połączone masy. Owe żółte zaś krupinki są zdębniałóm jednorodnóm pierwoszczen. Ta warstwa więc jest reszlą pierwoszcza niczużytego do budowy zrosłozarodni, i dlatego nie jest stałą składową częścią kory.
Leżnia ma podobną budowę jak zewnętrzna niestała warstwa kory, z tą różnicą, że fałszywe komory lonćm na liczne kuliste części, jednćm słowem, są to nie rozwinięte zarodniki zanikłych i w leżnię wrośniętych zarodni.
jój niby tkanki nie wszystkie są puste, ale szczególnićj górne często wypełnione pierwoszczem podzie-
Podsady są cienkościennemi rurami przechodzącemi jużto w wstążkowate spłaszczenia, już w nicre- gularne, poszarpane, skrzydlate, błonkowate wyrostki. Przechodzą one z wierzchołka w sieć włośni o rurkach nader cienkościennych, szerokich, pustych, w wielu miejscach podziurawionych lub zamiie- niających się na wstążkowate błonki, dlatego to jest ona tak zwisłą.
Historya rozwoju samotka dotąd należy tylko do pia desideria, mimo to opierając się na faktach poznanych w brefeldii i smętoszu, możemy powiedzieć, że są to zrosłozarodnie złożone w tenże sam sposób z pojedynczych pierwiastków jak te dwie inne, dopićro co wymienione, zrosłozarodnie. Zarodnie dolnych warstw są mniejsze podsadowe, lecz bezwłośniowe, średnich posiadają i podsady iwłośnię a w górnych mają włośnię, lecz są bezpodsadowe. W każdym razie historya rozwoju jest tu koniecznie potrzebną do objaśnienia budowy i składu kory zrosłozarodni.
RZĘD WAPNIAKI (GALCARE2).
Szesnaście aż rodzajów podzielonych na cztery pokrewieństwa składają rzęd ten. Cienkowskia, bad- hamia, wiotek (Trichamphora), wiązak (Tilmadocha), maworek (Physarum), kubeczek (Graterium), kielisznik (Scyphium), gładysz (Leocarpus), malowój (Crateriachea), makulec (Didymium), łuskowiec (Lepidoderma), szaroń (Chondrioderma) i żałobnia (Diachea) są pojedynczemi zarodniami, zaś wykwit (Fuligo) i pianka (Spumaria) należą do zrosłozarodni.
Pokrewieństwo 1. — Cienkowskiaceee.
Jedynym przedstawicielem tego pokrewieństwa jest cienkowskia żyłowata, zajmiemy się więc prze- dewszystkićm poznaniem jój budowy. Pomijając nieregularne i zmienne kształty, zarodnie jćj są stale barwy kaszlanowatobrunatnój o powierzchni gładkićj. Ścianka jćj jest tęga, krucha, drobnowi-
ART. IV. 7
50 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
dzowe badania przekonywają, że jest ona na wskroś zwapniona. Jestto dość gruba błona, wewnątrz którćj znajdują się nader liczne drobniutkie ziarneczka węglanu wapna, oprócz tego znajdują się podo- bneż, choć rzadko, po jćj powierzchni rozrzucone. Po odwapnieniu błona ta ma od spodu zarodni barwę brunatno-żółtą, ku górze stając się coraz cieńszą, złocisto-żółlą. Zarodnia wypełniona jest masą ciemno-fioletowych zarodników, wśród których przy użyciu szkła powiększającego spostrzegamy jakieś błonki i cieniutkie żółte włókienka. Bliższe badania przekonywają nas, że błonki te i włókienka pozostają w pewnym związku pomiędzy sobą i do ścianki zarodni. Pod drobnowidzem widzimy bo- wiem włókna średnio 3,25 m. m. szerokie, rozłączające się pod kątem prostym lub rozwartym, Rozgałęzienia te albo łączą się we wspólną sieć, albo też kończą się wolno jako odnogi zakrzywione, śpiezasto zakończone, od 90,25 do 33,5 m. m. długie. Włókna te wychodzą z różnych miejsce ścianek zarodni i w dalszym przebiegu oprócz sieciowatych rozgałęzień przechodzą także w inne utwory, t. j. w cienkie płatki wydające się być początkowo błonkami. Przy większćj jednak uwadze łatwo się przekonać, że to są nadzwyczaj płaskie worki. Worki te mają zarysy bardzo nieregularne, o brzegach mocno poszarpanych, w wielu w miejscach podziurawione, tu się rozszerzają, tam znów zwężając przechodzą w podobnyż znowu worek. Jednóm słowem i worki są z sobą zrośnięte i nie tylko przechodzą w licznych miejscach w cienkie włókna, ale często zrastają ze ścianką zarodni. Błona tych nader cienkich worków jest żółto zabarwiona. Wewnątrz nich spostrzegamy rozrzucone w znacznój ilości mniejsze lub większe ziarnka wapna (10). Takie worki wypełnione wapnem bez względu na ich kształt, czy to pojedynczo spotykane czy tóż łączące się z sobą, będziemy nazywać wapniaczkami.
Historya rozwoju dotąd nie została jeszcze zbadaną; na tlóm cośmy dotad powiedzieli poprzestać musimy.
Pokrewieństwo 2. — Maworkowe (Physaraceee).
Z pomiędzy licznych tu należących rodzajów weźmiemy najprzód na uwagę budowę wiązaka. Wszy- stkie dotąd znane wiązaki są trzoneczkowate. Trzoneczek jest rurką, od dołu szerszą nasadą na podło- żu stojącą, a w górze przez ściankę zarodni zamkniętą. Rurka wypełnioną jest ziarnistą bezwapienna materya ustrojową, barwy kasztanowato brunatnćj ; ścianka jój jest błoną tęgą, mocno podłużnie po- fałdowaną, w fałdach moeno zgrubiała. Dlatego fałdy te występują nad powierzchnię trzonka.
Ścianka ta zawsze jest bezbarwna, ale w całój swćj miąższości a niekiedy i na powierzchni zwa- pniona. Naturalną jest rzeczą, że jeżeli zwapnienie jest słabe, ciemno zabarwiona zawartość trzoneczka przebija przez jego ścianę i wówczas wydaje się w różnych odcieniach brunatnawo-białym. Jeżeli jednak zwapnienie jest nader silne, jeżeli w miąższości błony trzonka leżą ziarna wapna w kilku war- stwach i pokrywają ją jeszcze na powierzchni, to trzoneczek pomimo ciemnćj, zawartości, będzie się wydawał śnieżno-białym. Jestto rzecz na pozór bardzo jasna i małoznacząca, w rzeczywistości jednak dla systematyki nader ważna, dowodzi bowiem, że barwa trzonka śnieżno-biała, lub z drugićj strony prawieczarna nie upoważnia zupełnie do tworzenia na tćj podstawie różnych gatunków, jak to dawmi mykologowie czynili.
W. wiązaku zmiennym trzoneczki są często żywo zabarwione i w tym razie zawartość jest ciemna, ścianka bezbarwna a żywy barwnik trzonka trzyma się tylko ziarn wapna, po odwapnieniu więc trzo- nek przybiera barwę brunatną.
(10) Wszędzie w dalszym ciągu zamiast o węglanie wapna będziemy dla krótkości mówić o wapnie.
SLUZOWCE. 54
Scianka zarodni jest błonką stale bezbarwną, w górze bardzo cieniutką, ku nasadzie trzoncczka nieco grubszą.
Na zewnętrzaćj jćj stronie znajdujemy zwapnienia; jużto pojedyncze ziarna wapna rozrzucone nic- regularnie po jćj powierzchni, już pozbijane w maleńkie kupki.
W kupkach tych ziarna leżą w kilku warstwach na sobie, to tóż wypychają na zewnątrz cieniutką ściankę zarodni; ztąd to pochodzi, że pod szkłem powiększającóm powierzchnia zarodni wydaje się być brodawkowata, te niby brodaweczki są właśnie onemi kupkami ziarn wapna. W razach gdy po- wierzchnia zarodni żywo jest zabarwiona (wiązak zmienny), barwa ta trzyma się wyłącznie ziarn wa- pna. Jeżeli wapno zabarwione jest żółto a zwapnienie mocne, to zarodnie wydają się tóż żółtemi, jeżeli jednak zwapnienie jest słabe, to przez żółtą ściankę zarodni przebija ciemno-fioletowy kolor zarodników, dając w połączeniu barwę mniej lub więcćj wyraźnie zielonawą. Kolor zielony nic wy- stępuje nigdzie w śluzowcach, a jeżeli go gdzie pozornie spotykamy, to pochodzi to zawsze z kombi- nacyi barwy żółtćj zwapnienia z fioletową zarodników. Że fak jest przekonać się można inechanicznie nawet, po wyprószeniu bowiem zarodników znika powód zmiany i zarodnie okazują się być, jak tóż są w rzeczywistości, słabo-żółto zabarwione.
Co do włośni to ta bierze począlek z dna zarodni w kołach współśrodkowych, których środkiem jest nasada trzonka. Rurki te o ściankach delikatnych, bezbarwriych, zwężają się ku górze. Do ścianki zarodni są one przyrośnięte szerokićm łejkowatóm rozszerzeniem; w dalszym przebiegu rozwidlają się pod bardzo ostrym kątem, a ramiona ztąd powstałe albo powtórnie się rozwidlają, albo tóż łączą się z napotkanemi odnogami sąsiednich rurek.
Ostatnie rozgałęzienia nader śpiczaste, cieniuteńkie słabo tylko przyrastają do górnćj ścianki zaro- dni, to tćż po dojrzeniu z łatwością się od nićj odrywają. Oprócz tego rurki te w kilku miejscach (3 — 7) swego przebiegu rozdymają się. Te rozdęcia wypełnione są wapnem, czyli innemi słowy tworza wapniaczki. U wiązaka zwisłego są one maleńkie, o zarysach nieregularnych i zawierają tylko po kil- kanaście ziarn wapna. U innych wiązaków zaś są kształtów wydłużonych, w obu końcach mnićj więcćj wrzecionkowate. Wielkość ich jednak jest dość zmienna i długość nieproporcyonalna do szerokości, jak to najlepićj wykażą następujące pomiary dokonane na wapniaczkach wiązaka krępego :
Przy długości (9,2 szerokość wynosiła 5,75 m. m.
» » 13,8 » » +,6 » » » 16,1 » » 9,2 » » » 18,4 » » 10,35 » » » 20,7 » » 6,9 » » » 20,7 » » 11,5 » » » 25,3 » » 11,5 » » « 21,6 » » 6,9 »
Wie GE
Z powodu takićj niestałości w wymiarach właściwćj wszystkim maworkowym, ani lu, ani w syste- matyce nie będę podawać ich rozmiarów.
W razach gdy włośnia wydaje się być barwną (wiazak zmienny) dokładniejsze poszukiwania uczą, że tylko wapniaki są zabarwione i że barwnik trzyma się tutaj podobnie jak w kolorowych ściankach
zarodni ziarn wapna.
Najprostszym ze wszystkich maworkowatych jest bez zaprzeczenia wiolek, włośnia jego składa się
52 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM. Y.
z szerokich w całym przebiegu, równowązkich rur, wypełnionych tylko powietrzem i prawie zupełnie pojedynczych. Włókna te przebiegają z dołu do góry nie rozwidlając się wcale, tylko niekiedy w środ- kowćj części łącząsię pomiędzy sobą, również zbudowanemi poprzecznemi rurkami. Zreszią budowa trzonka i błony zarodni są takie same jak u wiązaka, nie będziemy więc tych szczegółów powtarzać,
a
zwrócimy tylko jeszcze uwagę, że w rodzaju tym w ogóle zwapnienie jest nader słabe.
Najbogatszy w gatunki rodzaj maworka ma włośnię nieco podobną do wiazaka. Składa się ona tutaj z licznych rurek połączonych w sieć dość gęstą i nieregularna, ostatniemi kończynami jednostajnie do wszystkich stron ścianki zarodni przyrosłych i rozszerzających się w wapniaczki w punktach zbiegu. Podobną zupełnie włośnię w głównych zarysach posiadają także malowój, kubeczek, gładysz i wy- kwit. Rozmaitość włośni tych wszystkich rodzajów polega na tóm, że albo tylko bardzo rzadko które punkta zbiegu są rozdęte i zamienione w wapniaczki, tak np. w malowoju, albo tćż niektóre z wydęć są puste a tylko część ich tworzy wapniaczki, tak w gładyszu, albo tóćż wreszcie sam kształt wapniaczków bywa różny. Już powyżćj wspomnieliśmy, że wymiary wapniaków w jednóćj i tćj samćj zarodni bywają stosunkowo równie jak w ogóle ich wielkość, zmienne.
Pomimo to ogólny ich pokrój przedstawia kilka typów. Fak np. w maworku smoku wapniaczki mają kształt wrzecionkowaty, w kilku innych np. w nerkowatym, śniadym, dwubłonku i t. d. zaokrąglony. Zazwyczaj wapniaczki mają kształt brył wielokatych, z każdego kąta takićj bryłki wychodzi rurka wło- śni, biegnąca do następnego wapniaczka, lecz i w tym ostatnim typie dają się jeszcze odróżnić pewne lekkie odcienia, taknp. w maworku afrykańskim bryłki tesą ograniczone kątami mnićj więcćj prostymi a łączące je rurki są:stosunkowo długie, w maworku pełzającym zdarzają się niekiedy, a w gładyszu występują typowo wapniaczki rozgałęzione ; wreszcie, wmaworku pospolitym i w wykwicie wapniaczki sę nadzwyczaj zmiennćj wielkości, a sieć łączących je rurek bardzo nieregularna. Ścianki włośni zawsze bezbarwne ; jeżeli wapniaki są barwne, to barwa ich związana jest tylko ziarnami wapma, w jednym tylko wypadku, t. jj w maworku dziwnym, są one i to tylko w miejscach zrastania się ze
ścianą zarodni fioletowo zalarbowane.
Wapniaczki są wypełnione nader drobnemi ziarnami wapna, tylko w niektórych kubeczkach znaj- dują się oprócz tego okrągławe, zbite masy kryształków.
Podsada nie występuje zupełnie w gładyszu, wykwicie i większości gatunków maworka. W ku- beczku, malowoju i maworku skupionym zastąpiona jest nadzwyczaj silnie rozwiniętym, mnićj więcćj walcowatym, środkowym wapniaczkiem. W maworku zaś sztywnym i Schumachera, trzonek wdrąża w dolną część zarodni i tworzy tam maleńką podsadę. Opuszczając teraz z uwagi wykwit, o którego budowie mówiliśmy już dość ohszernie pod zrosłozarodniami, pomówimy jeszcze o budowie ścianki w rozbieranych dotąd rodzajach. W malowoju i większości maworków bywa ona pojedynczą, zwa- pnioną na wewnętrznćj stronie grupami drobniatkich ziarenek, tworzących tym sposobem maleń- kie wypukłości na zewnątrz. Inne maworki, gładysz i kabeczek mają więcćj skomplikowaną ściankę.
W maworku dziwnym błona wewnętrzna jest nader tęga, fioletowo zabarwiona, otacza ona ze wszech stron masę zarodników i włośni; na nićj leży nader delikatna, zupełnie bezbarwna błonka przechodząca w dole zarodni w trzoneczek, a zwapnienia grupami drobnych ziarn znajdują się pomiędzy temi dwoma błonami. W maworkach zaś : pogiętym, szaroniu, skupionym i poplątanym, stosunek jest prze- ciwny, błonka wewnętrzna ścianki jest nader delikatną, jużto w dwóch pierwszych bezbarwna, jużlo wreszcie zafarbowana, zewnętrzna zaś bardzo gruba, krucha, bo nader silnie zwapniona. Podopna $ciaukę ma i gładysz z tą różnicą, że zewnętrzna gruba, mocno zwapniona ścianka ma na zewnątrz
jeszcze warstwę dość tęgą, zbilą, barwną i kezwapienną.
ŚLUZOWCE. 53
Kubeczek zachowuje się pod tym względem bardzo rozmaicie, zawsze dają się tu co najmnićj, odróżnić dwie błony : wewnętrzna otaczająca masę zarodników i włośni i zewnętrzna przechodząca w trzonek. W podrodzaju któryśmy chropawcem nazwali, zewnętrzna błona jest tak cienka, że silne zwapnienia znajdujące się między dwoma błonami, będąc niejednakowo grube. wypychają ją w niektó- rych miejscach więcćj na zewnątrz i ztąd powierzchnia ich jest chropowatą. W drugim zaś podro- dzaju łysaka pomiędzy dwoma błonami, które obie są cienkie, zafarbowane i bezbarwne, znaduje się jeszcze jedna nader gruba warstwa okalająca tóż ze wszech stron wewnętrzną błonę. Ta nader gruba warstwa składa się przeważnie z ustrojowćj materyi; w wielu jój miejscach przebiegają prostopadle od jednego końca do drugiego maleńkie kanaliki, niekiedy dochodzące tylko do połowy jój miąż- szości i te są dopićro wypełnione nader drobnemi ziarneczkami wapna. Jeslto najbardziój złożony sposób zwapnienia błony z jakim się w dziedzinie śluzowców spotykamy, a zarazem i jedyny wypadek, że ścianka zarodni składa się z trzech błon. O sposobie otwierania się zarodni w tych rodzajach nie nie powiemy, bo o tćm mówiliśmy w ogólnćm kształtownictwie, wspomnimy tylko, , że większość ich pęka nieregularnie; maworki : pogięty i wydłużony szparą podłużną wierzchołkowa, a większość kubeczków symetrycznie zbudowanóm i odpadającóm wieczkiem.
Tym sposokem z maworkowatych pozostają nam jeszcze dwa rodzaje, to jest badhamia i kielisznik, z którymi się załalwimy w krótkich słowach. W obu tych rodzajach włośnia tworzy sieć rurek wypeł- nionych w całym przebiegu w zupełności ziarnami wapna. Ścianka zarodni jest stale pojedyncza, mnićj więcćj zwapniona. Podsada często występuje pod postacią środkowego, wielkiego, walcowatego wa- pniaczka, tylko w kieliszniku wspaniałym jest utworzoną przez bezpośrednie przedłużenie lizonka wewnątrz zarodni. Zresztą w kilku gatunkach badhamii podobnie jak w maworku smoku, zdarzają się wiazkowate trzoneczki, podstawami zupełnie ze sobą 1 z podłożem zrosłe, w daiszym przebiegu tylko spojone tak, że po kilkagodzinnóm leżeniu w wodzie dają się odsiebie oddzielić bez żadnego uszko-
dzenia. = Pokrewieństwo 3. — Makulcowe (Didymiaceee).
Liczne gatunki szaronia (Ghondrioderina), makulca (Didymium) i kilka łuskoweów (Lepidoderma), tworzą to pokrewieństwo. Wspólną ich cechą jest włośnia składająca się z cienkich rurek lub włókien nierozdętych i nietworzących nigdy wapniaczków w przeciwstawieństwie do maworkowych.
Włókna włośni są zazwyczaj zupełnie jednolite, cienkie od 0,4 do 2,5 m. m., w tym ostatnim razie dają się już wewnątrz włókna spostrzegać wewnętrzny włoskowato-cienki walec, zamieniający je tym sposobem w rurkę o nader grubych ścianach. Taka budowa należy jednak juź do wyjątkowych, natrafiamy ja np. w makulcu pospolitym (Didymium farinaceum) lub szaroniu rzadkim (Ghondrio- derma calcareum). Włośnia bywa już zupelnie bezbarwna, jużto fioletowo zabarwiona, niekiedy prawie czarno-fioretowa, stosownie do gatunku, i w jego granicach, stosunek ten dość stale się zacho- wuje. Na zewnątrz włókna te rzadko bywają gładkie, często tu i ówdzie dają się na nich spostrzegać maleńkie, centkowate zgrubienia, nieregularnie jednak występujące. Dla niektórych zaś gatunków zgrubienia są cechą bardzo charakterystyczną, tak np. w makulcu garbatym mają one kształt wrze- cionka do czterech razy szerszzgo od włókna. W wielu gatunkach takie wrzecionkowate zgrubienia zmieniają się z punktowatemi ale zupełnie niestale. W szaroniu gwiazdoszu zgrubienia włókien mają kształt zupełniekulisty, a kulki te dwa do trzech razy od nitki szersze, przyczepione są do nićj z jednego boku. W makulcu watpliwym zgrubienia mają kształt cierni lub rożków, są tylko zrzadka porozrzu- came po powierzchni, zgrubienia te w szaroniu pile występują w bardzo znacznej ilości.
54 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
Włośnia makuleowych nie jest podstawą podziału tego pokrewieństwa na rodzaje, bez względu na nie, włókna jćj mogą być jużto pojedyncze, lub tóż w sieć połączone.
Pod tym względem spotykamy bardzo wielką rozmaitość. Pojedyncze zupełnie włókna rzadko tylko występują, najcharakterystycznićj w makulcu młoteczku. Biorąc początek z dolnćj części zarodni na- der cienkim początkiem, w dalszym przebiegu znacznie grubieją i znowu dochodząc do górnćj ściany zarodni zwężają się znacznie. Dość często włókna są pojedyncze, ale tu i ówdzie rozwidlają się, a szcze- gólnićj w przechodzeniu w Ścianę zarodni rozdzielają się na kilka odnóg.
Najwięcój rozwiniętym typem pod tym względem jest szaroń Alexandrowicza. Włókna jego wło- śni są najzupełnićj pojedyncze, ale przed dojściem do ścian zarodni rozwidlają się często i gęsto, a pojedyncze odnogi tych rozgałęzień łączą się z podobnemi sąsiednich włókien, i tym sposobem w gó- rze i w dole istnieje gęsta sieć cieniuteńkich włókienek, a wewnątrz zarodni przebiegają tylko poje- dyncze nitki. Bardzo często włókna, przebiegając od dołu ku górze, rozwidlają się kilkakrotnie, mó- wimy wtedy o włośni wiązkowatćj. Za przejście od poprzedniego do tego typu może służyć np. szaroń śnieżny, w którym większość włókien jest pojedynczych, niektóre jednak rozwidlają się. Rozwidlanie się może być rozmaite, W szaroniu Stahla rozwidlanie zaczyna się w jednćj części wysokości włókna, licząc od dołu do góry i następnie występuje coraz gęścićj proporeyonalnie do wysokości. U makulca Fuckla włókna doszedłszy do pewnćj wysokości rozdzielają się od razu na kilkanaście odnóg, które już następnie zrzadka tylko jeszcze się dzielą.
Ilość odnóg na jakie włókno się dzieli, nie jest nigdy stała, niekiedy jednak można oznaczyć dla pe- wnego gatunku maximum tegoż, które np. dla szaronia Stahla jest cztery, dla szaronia gwiazdosza dochodzi siedmiu. Wreszcie włókna moga się łączyć w sieci, jużto przez to że pojedynczo początek biorące włókna w dalszym przebiegu łączą się mnićj więcćj prostokątnemi odnogami. Zresztą, wspomnieć jeszcze musimy, że włośnie posiadające barwę fioletową mają końce włókien, którymi się zrastają ze ścianką zarodni zwykle bezbarwną. Nader szczególną i temu tylko gatunkowi właściwą posiada makulec spłaszczony. Włókna jego są połączone w gęstą sieć, nieprzedstawiającą zresztą nic szczególnie zasługującego na uwagę ; są one grube od 8 do ł4 m. m., w pewnych jednak miejscach są one przyczepione do pęcherzyków od 28 do 50 m. m. wielkich, o błonie grubćj, tegićj, bruna- inćj, nieprzezroczystćj, na zewnątrz delikatnie lecz gęsto brodaweczkowatćj. Pęcherzyki te widział już lupą Fries, lecz dopićro de Bary opisał je dokładnićj i podał, że zawierają materyę pierwoszczo- watćj natury zabarwioną na żółto i dlatego nazwał je pęcherzykami barwnymi (Farbstoffblasen). Oprócz jednak barwnika dają się w nich widzieć jeszcze i włośnie zakryte przez materyę ustrojowa pewne rozgałęzienia włókien, od 1,8 do 8,8 m. m. szerokie, przy dokładniejszćm badaniu najwidocz- nićj w bezpośrednim związku z włośnią pozostające. Rzecz się ma jak następuje:
Pojedyncze włókno włośni spotkawszy na swój drodze pęcherzyk barwny przebija jego ściankę, i wkroczywszy tym sposobem do jego wnętrza znacznie tu grubieje, dalćj albo przebiega wprost do przeciwległćj ściankii tu wychodząc na zewnątrz, w tym samym znów stosunku cieńczeje, albo tóż, co najczęścićj się trafia, rozgałęzia się licznie wewnątrz pęcherzyka barwnego.
Niektóre z tych rozgałęzień dochodzą do ścian pęcherzyka nie wychodząc zupełnie na zewnątrz, inne zachowują się przeciwnie. Rzadko tylko dają się spostrzegać pęcherzyki nie posiadające zupełnie lub tóż posiadające jedno tylko zgrubiałe włókno w swóćm wnętrzu, zazwyczaj dwa do czterech włókien wdrążają do pęcherzyka i każde z nich rozgałęzia się najrozmaicićj. Wszystko cośmy dotych czas o włośni powiedzieli odnosi się tylko do badanćj pod drobnowidzem, wspomnimy więc jeszcze że w suchym stanie włókna włośni nie są wyprostowane, ale bardzo często, w największćj bowiem
ŚLUZOWCE. 55
liczbie razów przebiegają wężykowato, zwilżone wyprostowywują się, pomagając tym sposobem z pewnością do rozrzucenia zarodników.
Przejdziemy teraz do rozpatrzenia budowy Ścianki zarodni, a lymczasem do zapoznania się z rodza- jami składającymi pokrewieństwo makulcowych. Bez względu na ilość błon składających ścianę zaro- dników, zważając tylko na sposób zwapnienia zewnętrznćj, otrzymujemy trzy typy : w pierwszym zwapnienie istnieje w postaci kryształów wapna, w drugim składa się z drobnych ziarn tegoż, w trze- cim wreszcie z bryłek znacznój wie!kości o podstawie organicznćj, zwapnionych na wskróś.
Rozpatrzymy teraz po szczególe budowę ścianki u każdego z tych typów. Rodzaj makulca ma ściankę zazwyczaj pojedyncza, w dwóch tylko wypadkach podwójną. Zewnętrzna pokryta jest mnićj więcćj licznymi kryształkami wapna. W formach o ścianie jednobłonnćj bywa ona jużto jednociągła, jużto po dojrzeniu rozpada się na znaczną liczbę łusek. Każda taka łuska jest w środku najgrubsza, a ku brzegom staje się coraz cieńszą, wreszcie tak cienką, że właśnie w skutek parcia przez masę zarodni- ków, wypełniających zarodnię, ścianka jój rozpada się w tych najcieńszych miejscach na pojedyncze łuski. Pod tym względem typowo zachowuje się makulec łuskowiec, chociaż i winnych, np. w makul- cach : pospolitym, Fuckla, rozpierzchłym nie rzadkosię to trafia. Ścianka bywa jużto bezbarwną już tóż zabarwioną na fioletowo, nigdy jednak jednostajnie, w tych bowiem razach spostrzegamy tylko fiole- towe plamy, mnićj lub więcćj nieregularnie okrągławe, poprzedzielane zupełnie bezbarwnemi żyłami; środek plamy jest najsilnićj zabarwiony, i barwa zmniejsza swoje natężenie ku brzegom, aż wreszcie ginie zupełnie w granicznych bezkolorowych żyłach. Doświadczenie uczy, że właśnie w tych bezbar- wnych miejscach błona tworząca ściankę zarodni rozdziela się na pojedyncze łuski. Qzyli że plamy te są tak samo wypukłe w miejscach największego natężenia, jakeśmy to już powyżćj wspomnieli. Tak się zachowują makulce : garbaty, pospolity, makówka, typowo ; w innych zdarza się to tylko nie- kiedy.
Kryszlały pokrywają taka błonkę mnićj lub więcćj gęsto, zależy to raz od siły zwapnienia w danym razie, a powtóre dają się tu także spostrzegać gatunkowe różnice. W makulcu garbatym ilość kryszta- łów na ściance zarodni jest stosunkowo nieznaczna i dlatego tóż ma on zwykle barwę ciemno-szarawą, podobnież w makulcu czołgaczku; w innych kryształy są dość gęsto rozrzucone, szczególnićj gęsto np. w makulcu makówce. Kryształy trzymają się mnićj lub więcćj silnie błony, jeżeli są w znaczćj ilości, to niektóre z nich dają się znieść pędzelkiem ze ścianki zarodni, zwykle jednak trudno je od nićj od- dzielić mechanicznymi środkami. Wyobraźmy sobie teraz, że krysziały występują na powierzchni pewnćj zarodni w nader wielkićj ilości, dalćj że są słabo spojone ze ścianką, a zato między sobą dość _ silnie drobiną materyi ustrojowćj, a będziemy mieli typ dwubłonnych makulceów, t. j. wczesnego i wąatpliwego. W tych razach kryształy występują w tak znacznćj nieraz ilości, że nie mogąc się pomie- ścić na powierzchni zarodni, wznoszą się w postaci garbów, lub różnie poplatanych listewek, natu- ralnie więc przy najlżejszćm poruszeniu odpadają z wszelką łatwością od Ścianki zarodni nieregular- nemi płatami. Powstała wewnętrzna ścianka może być albo delikatna, bezbarwna, albo tóż tęższa i lekkim odcieniem brunatnawym zabarwiona. j
Kształt kryształów pokrywających ściankę zarodni bywa także rozmaity, w szczegóły wdawać się nie będziemy, wspomnimy tylko, że są one zawsze gwiazdkowato-skupione. W makuleu pospolitym śro- dek takićj gwiazdy silnie jest rozwinięty, a promienie jój krótkie ale grube, przeciwnie w makulcu makówce, gdzie z prawie nierozwiniętego środka rozchodzą się na wszystkie strony długie, trójścienne igły ; inny wreszcie typ przedstawia makulec zlewający, gdzie igłowato-drobne kryształy zebrane są w dwa czterościenno-słupowe pęczki, krzyżujące się z soba pod katem prostym.
56 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
Q trzonku i podsadzie makulca pomówimy w końcu, a przejdźmy do zapoznania się ze ścianką szaronia, który przedstawia wielką rozmaitość pod tym względem. Bywa ona jużto podwójna, już Lóż pojedyncza, a w tym ostatnim razie, nazęwnątrz lub tóż na wewnątrz zwapniona. Zwapnienie istnieje zawsze pod postacią drobnych nieksztalinych ziarn wapna. W najprostszym wypadku, jaki spotykamy a szaronia Aleksandrowicza i szaronia sieciowatego cała błona pojedyncza, stanowiąca ściankę zarodni pokryta jest na zewnątrz zupełnie jednostajnie drobnemi ziarnami wapna. W innych gatunkach zwa- pnienie to jest daleko silniejsze tak, że skorupiaste skupienia ziarn odpadają następnie od ścianki niere- gularnemi płatami. Tak się rzecz ma np. w szaroniu śnieżnym i w kilku mnych, z tą tylko różnicą, że gdy w tym gatunku odpadnięty płat wapna po działaniu kwasem nie pozostawia żadnego śladu mate- cyi ustrojowćj, w innych wypadkach takie ślady znajdować się dają.
Dla niektórych gatunków znajdowanie się lub brak zupełny materyi ustrojowćj po odwapnieniu opadającćj warstwy wapna, jest rzeczą stałą. Sa jednak szaronie (np. szaroń wieloksziałtny), które pod tym względem różnie się zachowują. Że jednak bez względu na pozostawanie śladów materyi ustrojowćj po odwapnieniu odpadajacych płatów wapna, nie można je uważać za drugą zewnętrzną ścianę, dowodzą najlepićj wypadki, w których zwapnienie (w skutek anormalnego rozwoju) znika zu- pełnie, a pomimo to inne cechy galunkowe są zachowane. Dlatego to wszystkie szaronie posiadające taką budowę, t. j. zwapnienie ziarnami, juźto zrzadka rozrzuconemi, jużto zbitemi w płaty odpada- jace, bez względu, czy pozostawiają czy tóż nie pozostawiają po odwapnieniu śladów materyi ustrojo- wćj, uważamy ża posiadające pojedynczą ściankę zarodni i umieszczamy je w podrodzaju jednobłonkiem (monoderma) nazwanym. W drugim rodzaju szaronia nazwanym dwubłonkiem (diderma), znajdujemy ściankę zarodni składająca się z dwóch błon, z tych wewnętrzna dotyka i okrywa ze wszech stron masę zarodników i włośni i oddzielona jest od zewnętrznćj znaczną pustą przestrzenią. Przejście od poprzedniego do tego podrodzaju stanowi szaroń pospolity, jego zarodnie bywają jażto półkuliste, juź tćż mocno-spłaszczone; w pierwszym wypadku często się zdarza, że wewnętrzna błona zrasta się w wierzchołku, lub nawet na dość znacznćj przestrzeni dalćj ku dołowi z zewnętrzną, w drugim obie są jak w innych typowych formach zupełnie wolno oddzielone pustą przestrzenią. Podobnie zacho- wuje się i szaroń rzadki. Inne zresztą są typowo zbudowane, a cała różnica w budowie polega na tóm że w jednych wewnętrzna ścianka zwapniona jest na zewnątrz, u innych zaś na wewnątrz. Zwapnienie to istnieje zawsze pod postacią grubćj warstwy materyi ustrojowćj, przeniknionćj masą drobnych ziarn wapna. W skutek tego zewnętrzna ścianka u dwubłonków jest nader zawsze kruchą. Zanotuję tu jeszcze jeden szczegół, że u szaronia pospolitego na zewnętrznćj błonie oprócz masy drobnych ziarn, znajdują się na samym spodzie do błony przyrosłe, zrzadka rozrzucone, kryształki wapna. Trzeci podrodzaj szaronia stanowi gwiazdosz oprócz szczególnego sposobu otwierania się zarodni także i bu- dowa ich Ścianki jest bardzo charakterystyczna.
Posiadają one bowiem tylko jedną błonę, jak w jednobłonku, ale ta nie przystaje jak tu bezpośre- dnio do masy zarodników, ale jest od tćjże oddzieloną zupełnie pustą przestrzenią, podobnie jak w dwubłonku. Jednćm słowem jestto budowa dwubłonka, w którćj wewnętrzna błona zaginęła. Rze- czywiste ślady takiego pochodzenia napotykamy u szaronia gwiazdosza i szaronia podobnego. Ścianka zewnętrzna odstaje tu także od wewnętrznćj masy zarodników, ta ostatnia jednakże nie jest zupełnie nagą, w ścisłóm znaczeniu tego wyrazu, powierzchnię jej bowiem pokrywają ze wszech stron katowato do siebie przystające, zupełnie spłaszczone zarodniki, nie posiadające już żadnćj zawartości.
Podobny stosunek spotykamy u śluzowców raz tylko, a mianowicie w zupełnie nagich zarodniach mrzyka, o czćm już powyżćj była mowa. Co do zewnętrznćj ścianki gwiazdosza, to la przedstawia dla wszystkich gatunków wspólną cechę, jest ona dwuwarstwowa. Warstwa zewnętrzna jesl stale barwna
ŚLUZOWCE.
kT bezwapienna, wewnętrzna bezbarwna, mniej lub więcćj zwapniona. W szaroniu Stahla zwapnienie jest bardzo słabe i występuje pod postacią drobnych, rzadko rozrzuconych ziarn wapna (zawsze jednak na wewnętrznćj stronie). W innych warstwa zwapnienia jest daleko silnićj rozwinięta jak zewnętrzna, barwna i bezwapienna. Ma ona podstawę ustrojową, w którćj zazwyczaj ziarna wapna są złożone, tylko w szaroniu OErstedta napotykamy zamiast nich jeszcze i większe bryłki (ale zawsze nieforemne) wapna, które nawet wpadają gołemu oku, jako błyszczące wypuklinki. Opuszczając teraz zwapnienie, po- wiemy jeszcze, że w dwubłonku obie ścianki zarodni zrastają się u spodu przechodząc w dolną część zwykle posiadającą podsadę ; u szaronia gwiazdosza i szaronia podobnego błona dolna, w miejscu gdzie przechodzi w trzonek, nie jest zupełnie zwapniona i dlatego na zewnątrz wygląda ciemnićj. Zresztą błony tworzące ściany w szaroniusą albo bezbarwne, albo najwięcćj od dołu brunalno zabarwi ione, ku górze barwa przyjmuje coraz mniejsze natężenie, ginąc zupełnie na wierzchołku zarodni. Często jednak bywa w całćj przestrzeni barwna; u szaronia Stahla na jaśniejszóm tle dają się widzieć nieregularnie ukształtowane ciemniejsze plamy.
Łuskowiec posiada pojedynczą błonę za ściankę zarodni.
Błona ta w łuskowcu tygrysowatym pokryta jest łuskami wyskakującemi na zewnątrz błony. Łuski le niedające się mechanicznie oddzielić od błony, mają za podstawę materyę ustrojową zwapnioną dro- bnemi ziarnami. Podobnież się dzieje u łuskowca Carestiego. W łuskowcu zaś Chailleta błona Lworząca ściankę zarodni jest w licznych miejscach soczewkowato rozdwojona i w tak utworzonych jamkach leżą dopićro bryłki zwapnione.
Co do podsad i trzoneczków, w ogóle u makulcowych natrafiamy także na wielką rozmaitość. W najprostszym wypadku zarodnie są zupełnie i stale siedzące, lub więcćj szeroką nasadą przyrosłe do podłoża i nie posiadają zupełnie podsady, taki stosunek znajdziemy np. u makulca watpliwego, szaronia sieciowatego, kruchego, u łuskowca Carestiego. Podobnież się rzecz ma i u makulca czołga- czka, tutaj jednakże spostrzegamy na wewnętrznćj stronie dolnćj części Ścianki zarodni, także jak i tam przyrosłćj do podłoża, liczne drobne ziarna lub bryłki wapna, zupełnie nieregularnie rozmic- szczone. Bardzo jednak często spostrzegamy w formach siedzących podsadę. W najprostszym wy- padku jest ona tylko zgrukieniem dolnój ścianki zarodni. Zgrubienie to występuje pod postacią so- czewkowatćj lub półkulistćj wyniosłości, składa się z materyi ustrojowćj, zwapnionćj małemi bryłkami wapna i dlatego po odwapnieniu przedstawia gąbczastą budowę. Tylko u szaronia niepewnego znaj- dujemy prócz tego w podsadzie liczne i duże kryształki wapna.
Zazwyczaj kształt podsady pozostaje w ścisłym związku z cechą gatunkową, tak np. u szaronia śnieżnego, zdrożnego, skorupiastego lub niepewnego. W innych jednak rzecz się ma inaczej; tak np. u szaronia spłaszczonego podsada albo wcale nie występuje, albo tylko pod postacią płaskiego wzgóreczka. U szaronia mylnego podsada albo zajmuje całą dolną część zarodni, i wówczas jest mało wypukła, albo tćż występuje tylko w środku i przyjmuje formę jajowata. Najniestalszym jednak ze wszystkich makulcowatych pod tym względem jest szaroń wielokształtny; zdarzają się tu zarodnie jużto zupełnie bezpodsadowe, jużto o podsadzie niewyraźnćj dolnej i płaskićj, to znów środkowćj i półkulistćj, dalćj o środkowćj, jajowatćj, bardzo cienkim tylko końcem do dolnej Ściany zarodni przyrosłym; aż nareszcie natrafić często można na takie, w których podsada występuje pod postacia pęcherzyka cienkościennego, wypełnione go drobnemi ziarnami wapna, o kształtach nieregularnych, i zawieszonego w samym środku zarodni, niestykającego się zupełnie z podstawą zarodni.
Na tćm zakończymy uwagi o formach siedzących, a przejdziemy teraz do trzoneczkowatych. Naj- prostszy wypadek widzieć można u makulca młoteczka; trzoneczek jego będący ART. Iv.
rurką w ściance 8
58 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
barwnój, ciemno-brunalnśj, bezwapiennćj, wypełnionćj ziarnistą materya pierwoszczowatego pocho- ! dzenia, dochodzące do zarodni jest od nićj oddzielony gładką i jednociągła błonką. Tym sposobem
cała zarodnia jest tu podzieloną na dwie komory: górną zajmuje właściwa zarodnia wypełniona zaro-
dnikami i włośnią, dolną trzonek wypełniony bezwapienną istotą. Częścićj jednak się zdarza, że trzo-
nek doszedłszy do wierzchołka wdrąża do wnętrza zarodni i nabrzmiewa w rozmaity sposób; takie
nabrzmienie wierzchołkowe trzonka ukryte wewnątrz zarodni, bez względu na to, że stanowi razem
z trzonkiem jedną tylko komorę, nazywamy także podsadą.
W największój liczbie razów rozszerzenie to ma kształt kulisty, tak np. u makulców : łuskowatego i Fuckla, u szaroniów : gwiazdosza i podobnego, u łuskowca tygrysowego. U szaronia zmiennego jednak podsada, będąca tu także przedłużeniem trzonka, miewa kształ! rozmaity, albo trzoneczek doszedłszy do wnętrza zarodni rozszerza się tu krążkowato, albo przyjmuje w przecięciu podłużnóm kształt młoteczkowaty, albo wreszcie brzegi tego tarczkowatego rozszerzenia zawijają się ku dołowi. Ścianka zarodni przystaje zupełnie gładko, w tych razach do tój tak zwanćj podsady, tylko u makulca Fuckla błona zarodni odstaje w pewnych miejscach od podsady i z tych wyniesień biorą początek wiązkowate pęczki włośni. Trzonki w tym razie są wypełnione materyą ustrojowa mocno zwapnioną, przedstawiającą po odwapnieniu gąbczastą niby tkankę. Ścianka trzonka bywa podłużnie pofałdo- waną; fałdy te raz występują tylko pod postacią brózd, innym razem są tak mocno rozwinięte, że nadają trzonkowi skrzydlata postać; ten ostatni wypadek przytrafia się najczęścićj w makuleu łusko- watym. Sama ścianka (rzonka bywa jużto bezbarwna, już też mnićj lub więcćj silnie zabarwiona. Im ścianka jest cieńsza (jeżeli jest barwną), tóm tóż trzonek ma jaśniejszą barwę. Niekiedy bywa ona ina zewnątrz i w swćj treści nawet zwapnioną. Uderzający przykład tego natralfiamy w makalcu zmien- nym, gdzie ścianka trzonka przenikniona jest dość wielkiemi ziarnami, po odwapnieniu więc miejsca przedtóm zwapnione przedstawiają wgłębienia, między któremi występują niczwapnione, pod postacią nieregularnćj, lecz gęstćj sieci zgrubień. Oprócz tego, w tym samym gatunku zdarza się niekiedy, że trzonek w samćj podstawie jest mocno zwapniony na zewnątrz i lo tak silnie, że ziarna wapna bez śladu materyi ustrojowćj układają się tu w krążkowy, silnie błyszczący, kredowo-biały wzgórek. Wreszcie w trzech wypadkach zdarza się u makualcowych, że ta na- brzmiała część trzonka, wchodząca do wnętrza zarodni, oddziela się od rurki trzonka wła- sciwą błona i występuje jako już samodzielna podsada. Zdarza się lo u szaronia Michelego, u makulców pospolitego i makówki. W tych więc wypadkach całość zarodni podzielona jest na trzy komory : dolna stanowi rurkę trzonka, na nićj oparta jest komora podsady pokryta ze wszech stron trzecią zawierającą zarodniki i włośnię. W szaroniu Michelego trzoneczek jest rurka wypełnioną dro- bnemi ziarnami wapna, ma kształt waleowaty, ku wierzchołkowi jednak zwęża się nieco, ścianki jego są nader mocno pofałdowane. Doszedłszy do wierzchołka, fałdy trzonka rozchodzą się na dolną płaską część zarodni i rozszerzają się tu licznemi rozgałęzieniami w sieć wydatnych wypukłości. Komora mająca kształt płaskićj soczewki wypełniona jest drobnemi ziarnami wapna. Makulec pospolity i ma- kulec makówka mają w głównych zarysach takąż budowę. Pomijając szczegóły budowy trzonka, które poznaliśmy w makuleni młoteczku, wspomnę tylko, że podsada jesttu pęcherzykiem podzielonym przez rozgadęzienia swćj ścianki na liczne fałszywe komory. Te są wypełnione w maknleu pospolitym brył- kami, w makuleu zaś i makówce kryształkami wapna.
W łuskowcu tygrysowym cały trzonek wraz z podsadą podzielony jest także na mnóstwo fałszy- wych komór, w tych jednak znajdujemy tu tak zwane sferokryształy wapna. Są to igłowate kryształy równćj długości, zbite razem w kulę, w którój przebiegają jako jój promienie. Należy mi wreszcie wspomnieć jeszcze o szczególnćj budowie w makuleu garbatym; zdarza on się również w odmianie trzoneczkowatćj jak też i siedzącćj, posiada zawsze podsadę najzupełnićj takićj samćj natury jak ma-
ŚLUZOWCE. 59
kulec pospolity. Na tój jednak podsadzie umieszczone są liczne zarodnie stykające się swemi ścianami tak jak zarodnie zlepniczka ; są one jak u wszystkich makulców, pokryte kryształkami wapna, a że przytóm są dość nizkie, na pierwszy więc rzut, oka wydają się być pojedynczymi zarodnikami; do- piero podłużne przecięcie przekonywa nas 0 prawdziwym stosunku tu zachodzącym, któryśmy
dopiero co podali. Pokrewieństwo 4. — Piankowe (Spumariaceee).
W pokrewieństwie tóm spotykamy tylko dwa rodzaje : żałobnia (Diachea) tworzy pojedyncze zaro- dnie, a pianka (Spumaria) należy do zrosłozarodni. Dopiero w ostatnich czasach zbadał historyę ich rozwoju Alexandrowicz, wszystko więc co o tóm powiemy zaczerpniemy z jego spostrzeżeń. Pier- woszcznie żałobni barwy mlecznćj żyją pomiędzy zbutwiałymi liśćmi, w chwili owocowania wystę- pują na ich powierzchnię, i pełzając po roślinkach, które napotkają, dostają się na ich liście. Stosownie do tego czy roślina, na którą się pierwoszcznia żałobni dostała, jest jedno lub dwuliścienną, jćj pokrój będzie zupełnie różny. Na liściach dwuliściennych posiadających wyraźną i rozgałęzioną nerwacyę, pierwoszceznie postępują wzdłuż tych nerwów, i mają tym sposobem postać silnie rozgałęzionćj sieci, tymczasem na liściach traw lub tćż im podobnych ustrojów tworzą one spłaszczone placuszki. Gołćm okiem badane pierwoszcznie rozwijają się w ten sposób, że w pewnych ich miejscach tworzą się maleńkie wypuklinki, do których ciągle dopływa pierwoszcze, dopóki nie dosięgną wielkości i ksztai- tów właściwych żałobni. Ponieważ jednak pierwoszeznie ich zawierają znaczną ilość wapna, przeto zbyteczna tegoż ilość pozostaje na podłożu, znacząc miejsca w których przebiegały jego rozgałęzienia.
r
We wnętrzu zaś zarodni przebieg rozwoju jest następujący : u spodu brodaweczki wypełnionój pierwiastkowo jednorodnóm pierwoszczem zaczynają się tworzyć liczne wodniczki, tworząc wkrótce w tóm miejscu piankowatą masę. Ilość ich zwiększa się z każdą chwilą, aż wreszcie cała dolna część brodaweczki zostaje wypełniona wodnistą cieczą, to jest przyszła rurka trzonka. W tćj chwili traktowane zarodnie kwasem solnym wywiązują znaczną ilość pęcherzyków kwasu węglanego, ale tylko wyłącznie w blizkości trzonka, co dowodzi że cała zawartość wapna zostaje z wnętrza pierwo- szczowatćj zarodni przeniesioną w okolice trzonka, bez watpienia za pomocą owćj wodnistćj cieczy wypełniającćj rurkę trzonka. ,
Wnętrze trzonka przedłuża się bezpośrednio we wnętrze podsady podnoszącćj się coraz wyżćj w miarę znikania pierwoszcza, w miejscach przez nią zajmowanych. Ponieważ formowanie się pod- sady w wierzchołku nie odbywa się ciągle w prostym kierunku ku górze, ale często nachyla się w je- dną lub drugą stronę, przeto i w dojrzałym stanie podsada ma często zarysy pokrzywionego walca. W każdym razie, tworzenie się nowych wodniczków na wierzchołku tym sposobem powstającej podsady ma swoje granice, z czasem ustaje, i dlatego podsada w dejrzałym stanie nigdy nie sięga „wierzchołka.
Wreszcie [rzonek i podsada powlekają się delikatną bezbarwną błonka. A jednocześnie z ich two- rzeniem się zaczyna powstawać i włośnia. Pojawia się ona gdzieniegdzie, pod postacią bezbarwnych jednorodnych włókienek, otoczonych silniej łamiącą światło wodnistą cieczą. Rozwija się ona od- środkowo, pojawiające się pierwćój w okolicach trzonka i postępując dalćj ku ściance zarodni. Włó- kienka jćj występując w różnych miejscach, łączą się z sobą w dość gęstą delikatną siatkę. Wreszcie włókna przyjmują jasnolioletową barwę, a w grubych dają się spostrzegać podwójne zarysy, co według Alexandrowicza pochodzi w skutek tworzenia się na ich powierzchni ściślejszćj warstwy. Zarodniki powstają jak u wszystkich śluzowców przez wolne powstawanie, a jądra ich pojawiają się późnićj jak
60 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
pierwsze zaczątki włośni. Ścianki zarodni, podsady i trzonka są nader delikatne, jednorodne, szkliste i przezroczyste, nie zawieraja ani śladu wapna, którego cała masa gromadzi się tylko do wnętrza podsady i trzonka. :
Dotychczas trzoneczek był jeszcze ukryty we wnętrzu zarodni, mającćj kształt brodaweczsi walco- watćj. Dalsze zmiany polegają na tóm, że cała masa pierwoszcza, zawarta pomiędzy ścianką trzonka a ścianką zarodni (przechodzącćj w leżnię) przelewa się do wnętrza zarodni ku górze.
Ztad wolna w dolnćj części Ścianka zarodni opada na rurkę trzonka i zrasta się z jego ścianką.
Tyle z badań Alexandrowicza. Budowa dojrzałych zarodni żałobni została zbadaną przez de Barego. W tóm miejscu nie potrzebujemy się dalćj nad nia rozwodzić, bo by nas to tylko zmusiło do wypo- wiedzenia mnóstwa drobnych szczegółów. Zwrócę tu tylko uwagę czytelnika, że zupełnie podobną historyę rozwoju jak żałobnie posiada także i czuprynka gęsta, a cała różnica (w głównych zarysach) ich budowy polega tylko na zupełnym braku wapna w podsadzie i trzonku czuprynki.
_Zrosłozarodnie pianki zostały tak pod względem ich budowy, jak i historyi rozwoju, opisane do- kładnie po raz pierwszy dopiero przez Alexandrowicza, W dojrzałym już stanie przedstawiają się One „ako liczne drzewkowate rozgałęzienia obok siebie stojące. Każde przyrosłe jest do leżni krótkim trzo- neczkiem, który przechodzi bezpośrednio w podsady środkowe, walcowate i rozgałęziające się na równi z zarodniami. Trzonek i podsady wypełnione są tylko powietrzem. Drzewkowate rozgałęzienia zarodni są pokryte na zewnętrznćj ściance licznymi drobnymi kryształkami wapna. Całe masy takich drzewkowato-zrośniętych i jednym trzoneczkiem opatrzonych zarodni, stoją obok siebie na wspólnćj leżni i wszystkie są na zewnatrz pokryte kilkowarstwową korą, składającą się z pustych pęcherzyków, o ściance prawie wyłącznie z O ziarnek wapna złożonćj, zlepionych śladami zaledwie ma- teryi ustrojowej. £
Pierwoszcznie ich są według Alexandrowicza, łudząco podobne do-pierwoszczni wykwitu, śmie- (ankowo-białe. W chwili owocowania wychodzą na powierzchnię zgniłych liści, między którymi żyją i pełzają na łodyżki roślin na które natrafiają, obejmując je ze wszech stron jakby jaka mufka. Nie pozostawiają przytćm po swćj drodze żadnych śladów, jak to zwykło czynić wiele śluzowców. W pierwszych chwilach rozwoju spostrzegamy na powierzchni tworzących się zrosłozarodni liczne tępe wypuklinki, które wychodzą jedne z drugich, dopóki wreszcie całość zarodni nie zostanie już za- rysowaną. Wówczas otrzymują one właściwą sobie ściankę. Tymczasem rozwój wewnętrzny polega na tóm, że cała ilość wapna zostaje z pierwoszcza wydzieloną na zewnątrz i osadza się pod postacią powyżćj opisanćj kory, a reszta jeszcze pozostała, w późniejszym czasie występuje na zewnęlirznćj stronie ścianek zarodni pod postacią drobniutkich kryształków wapna.
W dolnćj części drzewkowatych rozgałęzień powstają wodniezki, i w sposób opisany dla żałobni, powstaje przestwór trzonka, który posuwając się w wierzchołku ku górze i wchodząc we wszystkie rozgałęzienia, daje początek podsadom. Pierwiastkowo przeztwory te są wypełnione w odnistą cieczą, w następstwie otrzymują właściwą błonę. Według Alexandrowicza podsady mają zawsze dochodzić do wierzchołka zarodni i tam się otwierać szparką, zdaje mi się jednak, że to tylko jest wyjątkowa anomalja. Zazwyczaj podsady tak tu jak i u żałobni, nie dochodząc wierzchołka kończą się tępo. Jądra zarodników powstają wcześnićj, potem dopiero włośnia, która składa się z grubych, w luźną sieć po-
. łaczonych włókien.
Rzućmy teraz okiem na całą tak obszerną grupę wapniaków. Posiadają one pierwoszcznie po więk- szej części barwy mleczno-białćj, rzadzićj żółtćj (badhamia, niektóre maworki, wykwit, makulec
ŚLUZOWCE. 64
pospolity), lub jeszcze rzadzićj pięknie czerwonćj (gładysz, kielisznik, niektóre maworki). Wszystkie mają zarodniki barwy brunalno lub czarno-fioletowćj, podobnie jak smętosze, różnią się od nich je- dnak stałą obecnością zwapnień.
Zwapnienia te występują jużto pod postacią kryształków, już częścićj drobnych ziarnek, które nie- kiedy zbijają się w skorupiaste masy albo wypełniają rurki w zresztą niezwapnionćj ściance; wreszcie zdarzają się i w kształcie wielkich nieforemnych bryłek. Cienkowskia i maworkowate (wyjąwszy wiotka) mają zwapnienia i we włośni i na ściance, makulcowate i piankowate typowo nie posiadają zwapień we włośni. Zdarzają się jednak i tu wypadki że : w zreszłą normalnie rozwiniętćj zarodni niektóre włókna włośni są rozdęte i zawierają drobne kryształki wapna. Są to jednak tylko wyjątki, a powtóre nigdy nie zdarzyło mi się spotkać nieforemnych ziarn wapna, które typowo wypełniaja wapniaczki maworków. QCienkowskia i większość maworków posiadają włośnię połączoną w wszech- stronne sieci podobnież piankowe i znaczna część maworkowych. Inne maworkowe posiadaja włókna pojedyncze, lub wiązkowato rozgałęzione; w innych wreszcie takie wiązkowate rozgałęzienia, podo- bnie jak i u wiązaków, łączą się w wszechstronną regularną sieć. U cienkowskii maworkowych włośnia jest zazwyczaj w pewnych miejscach rozdęta, i rozdęcia te wypełnione są wapnem, u innych włośnia w całym przebiegu zawiera wapno. U makuleowych zdarzają się znów na powierzchni włośni zgru- bienia kuliste, wrzecionkowate lub haczykowate, niekiedy dla gatunków charakterystyczne.
Większość wapniaków występuje pod postacią siedzących zarodni, zdarzają się jednak dość częsta i trzoneczkowate. W marworkowych podsady są rzadkie; występują zaś najczęścićj u makulcowych. Są to albo bezpośrednie przedłużenia trzonka, na których opiera się zarodnia, jużto tworzące z niemi jeden tylko pęcherzyk, albo tóż podsada oddzielona jest błoną od trzonka. W innych razach podsady są zgrubieniami dolnej części zarodni, albo wreszcie są utworzone przez pęcherzyk zawieszony we wnętrzu zarodni na włóknach włośni i nie mający żadnćj styczności ze ścianką zarodni.
Spotkaliśmy tu dwie zrosłozarodnie, z których wykwit ma zupełnie podobny skład pierwiastków z jakim zapoznaliśmy się u rulika, pianka zaś przedstawia zupełnie odrębny typ drzewkowato rozgałę- ziających się zarodni.
RZĘD PIERWOBŁONY (PROTODERME/5).
Jedynym przedstawicielem tego rzędu jest pierwobłon maleńki (Protoderma pusilla).
Zarodnie jego posiadają jednociągła, tęga, ciemno zabarwiona błonę, są wypełnione ciemno-fiole- - towymi zarodnikami. Włośni nie spotykamy tu zupełnie.
Pierwobłony mają więc podobną budowę jak bezkosmki, różnią się od nich barwą zarodników. która zbliża je do smętoszy i wapniaków, z którymi tworzą one osobną i naturalną grupę śluzowców równoważną wszystkim innym rzędom śluzowców posiadających zarodniki różnie, lecz zawsze żywe zabarwione.
8 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOW V.
RZĘD PYSZNIAKI (GCALONEMEA5).
Z pomiędzy wszystkich śluzowców pyszniaki przedstawiają największe różnice w budowie włośni nader skomplikowanćj ; należą tu trzy pokrewieństwa : kędziorkowatych (Trichiaceae), strzępkowa- tych (Areyriaceee) i dorzutkowatych (Perichaenacese). W pierwszóm na rurkach włośni spostrzegamy zgrubienia wężykowate, w drugićm w postaci kolców, listewek lub pierścieni, w trzecióćm wreszcie włośnia słabo jest rozwinięta o zgrubieniach nieregularnych i niepozornych.
Pokrewieństwo 1. — Kędziorkowate (Trichiaceze).
"Tylko dwa rodzaje dają się tu odróżnić; z tych kędziorek (Trichia) posiada włośnię składającą się z wolnych sprężyć, zaś u zapletki (Hemitriehia) stanowi ona sieć mocno powikłaną. Wszystkie tu po- mieszczone formy występują tylko jako pojedyncze zarodnie, przynajmniej dotąd nie znamy kędzior- kowatych zrosłozarodni. Zarodnie siedzące, kształtów nieregularnych jak : kędziorek kręty, zapletka czołgaczek, zapletka wyjątkowa, posiadają ściankę pojedynczą o błonie delikatnćj, znikającćj. U wszystkich innych kędziorkowatych spotykamy dwa typy, między którymi jednak znajdują się wszystkie formy przejściowe. Za punkt wyjścia weźmiemy np. kędziorek kruchy o zarodniach trzo- neczkowatych. W tym razie cała masa zarodników i włośni otoczona jest ze wszech stron jednostajną, tęga, sprężystą, pęczniejąca błoną. Błona zaś stanowiąca rurkę trzonka rozszerza się dalćj ku górze, przylega do błony wewnętrznćj na całćj jćj rozciągłości, tworząc tym sposobem ściahkę zewnętrzną, W dojrzałym i suchym stanie obie te błony są ze sobą najzupełnićj zlepione, i to tak mocno, że przy naruszeniu ścianki i rozpadaniu się jój na nieregularne części, każda z nich składa się z tych dwóch błonek, Ponieważ zaś wewnętrzne pod wpływem wody silnićj pęcznieje, przeto takie kawałki ścianki badane pod drobnowidzem wydają się być obrzeżone. Jasny ten brzeg jest właśnie wewnętrzną błonką ścianki wystającą nad zarysy zewnętrznćj. Zresztą rurka trzonka wypełniona jest od wewnę- trznój błonki aż do spodu drobnoziarnista masą ustrojowćj materyi, w tym razie ciemno zabarwionej. Q takićj budowie zarodni w tym wypadku, można się z łatwością przekonać na przecięciach podłu- żnych, po umieszczeniu ich w wodzie, wewnętrzna błona ścianki, okalająca, jakeśmy już to powyżćj nadmienili, masę zarodników i włośni, nabiera daleko większą ilość wody, powoli odlepia się od błonki będącćj przedłużeniem rurki trzonka a stanowiąca pokrywę zewnętrzną, a wreszcie po dłuż- szćóm przebywaniu w wodzie dotyla się rozszerza, że nie mogąc się w dawnych granicach pomieścić, tworzy liczne fałdy do wewnątrz. Podobną zupełnie budowę posiadają : zapletka malina, kędziorek podobny, kędziorek Decaisna i kędziorek czarnonóżka. W tym ostatnim razie trzoneczek wypeł- niony drobnoziarnistą materya ustrojową jest nader krótki. W kędziorku krętołku trzoneczek nie bywa prawie dostrzegalny gołćm okiem, poprzeczne jednak przecięcie przekonywa nas, że budowa tu jest taka sama, chociaż, przyznać to należy tak w tym jako tóż i w kędziorku czarnonóżce, rurka trzonka doszedłszy do błony wewnętrznćj nie zlepia się, a zrasta się z nią na całćj przestrzeni, tak że i sztucznymi środkami oddzielić ich nie można. Przy nieregularnóm jednak pękaniu zarodni, takie kawałki ścianki badane pod drobnowidzem przekonywają nas, że te dwie warstwy niekiedy choć na którymś brzegu odszczepiają się od siebie.
W młodym stanie badane zarodnie kędziorka czarnonóżki przedstawiają dokładnie obie błony skła- dające ich ściankę, oddzielone od siebie szeroką warstwą galaretowatćj istoty, która przy dojrzewaniu
ŚLUZOWCE, 63
znika zupełnie tracąc wodę, i zlepia obie błony zarodni. W innych kędziorkach jak np. w kędziorkach: różnokształtnym, kędziorku złociku, kędziorku pokrewnym i t. d., posiadających zarodnie regularne lecz siedzące, spotykamy tylko pojedynczą błonę za ściankę zarodni. Tutaj bardzo często dolna część zarodni zagłębiona jest pod poziom silnie rozwiniętćj leżni.
Wreszcie inny typ budowy posiada zapletka maczugowata i kędziorek mylny. W tym razie rurka trzonka przedłuża się w ściankę zarodni, a jćj zawartość nie jest oddzielona od zawartości trzonka. Ścianka w dolnćj części będąc jeszcze rurką trzonka jest nader grubą i wyraźnie dwuwarstwowa : w dalszym przebiegu obie te warstwy zrastają się z sobą, stając się jednocześnie coraz cieńszemi, tak że sam wierzchołek zarodni ma błonkę nader delikatną i pękającą za najlżejszćm dotknięciem. O za- wartości trzonka w tym ostatnim typie powiemy późnićj. Przedtćm dodam tylko że błony ścianek u kędziorkowatych są zazwyczaj jednostajne. Wyjątek stanowi tylko kędziorek różnokształtny, gdzie błona na stronie wewnętrznćj posiada zgrubienia w kształcie nieregularnych esów floresów, zrzadka po jćj powierzchni porozrzucanych. Zdarza się także, że w niezupełnie dojrzałych zarodniach błona od nacisku zarodników wielobocznych posiada zgrubienia w postaci wielokątnych sieci; zdarza się to jednak tylko wyjątkowo, a przytćm niejednostajnie na całćj jćj powierzchni.
Wspomnieliśmy już powyżćj że w razach, gdy masa zarodników i włośni otoczona jest właściwą błoną oddzielająca je od trzonka, tenże wypełniony bywa drobnoziarnista istotą pierwoszczowatego pochodzenia. U zapletki maczugowatćj i kędziorka mylnego, gdzie zarodnia i trzonek tworzą jedną tylko wspólną jamę, ten ostatni wypełmiony jest w górnćj części normalnymi zarodnikami; ku dołowi jednak kształ tych ostatnich: ulega zmianie. Stają się one coraz większymi, a od wzajemnego nacisku przyjmują postać wieloboczną spotykając się z sobą, ściśle przylegają także i do ścianki trzonka. Tylko sztucznymi środkami sprowadzającymi pęcznienie można je od siebie oddzielić.
Oprócz tych pęcherzyków będących zanikowymi zarodnikami, znajdujemy w górnćj połowie trzonka inne pęcherzyki więcćj wydłużone, cienkościenne, gładkie lub wyżćj nieregularnie wężownieowato zarysowane, przechodzące wreszcie w normalną włośnię, w dolnćj już części zarodni. Przekonamy się późnićj, że podobną budowę zawartości trzonka posiadają prawie wszystkie strzępki. Ważny ten dla systematyki stosunek budowy został odkrytym i we właściwóm świetle wystawionym przez de Barego (11). Wigand (12) przypuszczał, że pęcherzyki te wypełniające trzonek, mogłyby przez roz- szerzenie się wydawać bezpośrednio nowe zarodnie, i że tćm samćm mogłyby być uważane za roz- mnażalniki (Brutknospen) śluzowców. Spekulacya ta nie ma jednak raz żadnćj naukowćj podstawy, a doświadczenie przeczy jój najdosadnićj.
Włośnia kędziorkowatych była przedmiotem licznych spostrzeżeń i mylnych pogladów co do swój budowy. O elastycznych nitkach w zarodniach kędziorka wspomina już Haller (13), a Schmiedel (14) w roku 1762 odrysował sprężyce, na których wężownicowate linie są dość wyraźnie oznaczone. Podobnież i starszy Hedwig (15) w roku 4793. Ci jednak autorowie nie o budowie tych sprężyc nie wspominają a tćm samóm nie można uznać żeby ją odkryli. |
Pierwszym dopiero uczonym, który wężownicowate zgrubienia na włośni kędziorkowych odkrył,
(11) De Bary, 1. e., p. 24.
(12) Wigand, 1. c., p. 20.
(13) Haller, 1. c., p. 10.
(14) Schmiedel, |. c., tab. XXIV, fig. 8 i tab XXXII, I, fig. 16.
(15) J. R. Hedwig, Sammlung botanischer Abhandlungen. Lipsie, 1793, p. 35; tab, Ili, fig. 8.
6% PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
jest młodszy Hedwig (16), jak to z następującego zdania jego pracy najdowodnićj wypływa : «Vitris maxime angentibus conspecta offerunt filamenta tubum tenerrimum, membranacenm, circa quem spirali forma voluitur filum, tune crassiusculum, hinc a latere protuberans, armatum ramentulis filorum, quibus sporulae adheererent». Po Hedwigu wspominają : Kaulfuss (17), Kunze (18) Schnitz- lein (19) Schlechtendal (20), Bonorden (21) o wężownicach na sprężycach kędziorków, ale albo nić wchodzą w bliższe szczegóły co do ich budowy, albo też popełniają grube błędy w ich oznaczeniu.
Podobnież występuje i Corda (22), który złudzony podobieństwem pozornóćm zachodzącóm między sprężycami kędziorkowatych a sprężycami wątroboweów, porównywa pierwsze z drugimi i przyj- muje, że wężownice są drugorzędnemi zgrubieniami wystająacemi do wnętrza komórki, powstajacemi na pierwiastkowo jednostajnćj cienkićj jćj ściance. Rysunki tóż załączone a przedstawiające ten ry- sunek budowy nie zgadzają się najzupełnićj z istotą rzeczy w nalurze.
Schleiden (23) i Schacht (24) opisują sprężyce jako wstążkowate komórki, skręcone wężownicowato koło własnćj osi.
Przeciwko tym poglądom występują wreszcie Henfrey (25) i Berkeley, właściwćj jednak budowy sprężyć nie wypowiadają jasno, i mówią jeszcze o ich podobieństwie do sprężyć wątrobowców. Ale dopiero Currey (26) pówiada o ich budowie : «It may be accounted for, by supposing the existence of an accourate elevation in the wall of the cell, following a spiral direction from one aud of the thread to the other». ż
Ostatnie słowo pod tym względem ma jak zwykle de Bary, który w pierwszćm wydaniu swych ślu- zowców (27) tak się o sprężycach wyraża : «Die Spiralen sind dickere Stellen einer durchaus unge- schichteten homogenen Membran. Sie springen nach aussen vor, in Form von breiten und stumpfen, oder schmalen und scharfen Leisten; die interstitien zwischen denselben stellen Rinnen auf der Aus- senfłeche der Ra:hren dar. Ins innere der letzteren sah ich die Leisten niemals prominiren; findel eine solche Prominenz wirklich zuweilen statt, so ist sie jedenfalls sehr unbedeutend. In vielen Fzellen aber ist das Lumen der Reehren in dem Verlaufe der Spiraleisten deutlich erweitert, zwischen denselben eingeschniirt». Dalćj zaś podaje historyę ich rozwoju, która właśnie służy za podstawę powyżćj wypowiedzianego zdania.
Sprężyce Trichia varia (28) w najmłodszym stanie występują pod postacią prawie' walcowatych,
(16) R. A. Hedwig, Observationum botanicorum, fascieulus I. Lipsie, 1802, p. ł4, tab. X, fig. 5, 6; tab. XI, fig. +. +0.
(47) Kaulfuss, we Florze z roku 1522, no 22, str. 340.
(18) W. Kunze i Schmit, 1. c., Heft II, 4823, p. 94.
(19) Schnitzlein, Iconogralia famil. natur. regn. vegetabilis, Heft I, 4843, tab. XIV.
420) Schlechtendal, Ueber Spiralfaserzellen bei den Pilzen. W Botanische Zeitung, 1844, p. 369.
(21) Bonorden, 1. c., p. 217.
(22) Corda, Ueber Spiralfaserzellen in dem Haargefiechte der Trichien. Prag, 1837.
(23) M.J. Schleiden, Grindziige der wissenchaftlicher Botanik. Dritte Auflage, v. I, p. 41.
(24) H. Schacht, Pflanzenzelle, p. 151, tab. XVI, fig. 13; porównaj także tegoż autora : Lehrbuch der Anatomie und Physiologie des Gewichse, v.l, p. 178.
(25) Henfrey, Note ou the Elaters of Trichia. Transaction of the Linnean society of London, v. XXI, p. 221.
(26) Currey, On the spiral threads of the genus Triehia. Quaterly Journal of mierose. science, n. 19 (oet. 1834), p. 15i no 19 (apr. 1857), p. 430.
(27) L. c., p. 28.
(28) Wszystko o rozwoju według de Barego, l.c., p. 59.
ŚLUZOWCE. y 65
niekiedy w skutek przewężeń różańcowatych pęcherzyków. Końce ich są zaokrąglone, ścianka delika- tna, jednostajna. Są one wypełnione jednostajną, męlną, bezbarwną zawartością, przyjmującą od jodu żółto-brunatną barwę. Takiż kolor przyjmuje i ścianka pęcherzyka traktowana jodem z kwasen siar- czanym. Pęcherzyki te grubieją znacznie z wiekiem, a zapewne i wydłużają się, czego na pewno po- wiedzieć nie można, bo w dojrzałym stanie długość ich jest bardzo rozmaita. Jednocześnie z wzrostem: zawartość ich ginie powoli w bardzo szczególny sposób. Na wewnętrznćj stronie błony pęcherzyka zjawia się wodnista przejrzysta ciecz oddzielająca wreszcie pierwotną mętną zawartość, w postaci środkowego, w całćj długości pęcherzyka przebiegającego walca. Walec ten w dalszym rozwoju staje się coraz cieńszym, bledszym, wreszcie prawie zanika. Jednoczeście z temi wewnętrznemi zmianami pęcherzyki zaostrzają się w obu końcach, błona ich grubieje i dają się na nićj spostrzegać pierwsze ślady wężownicowatych zgrubień, jako nader delikatnie zarysowane linje. Z czasem wężownice roz- wijają się silnićj, pęcherzyk przestaje rosnąć, jego bezbarwna dotąd ścianka przyjmuje barwę i kon- systencyę właściwą jćj w dojrzałym stanie. U kędziorka mylnego sprężyce w najmłodszym nawet stanie są już w obu końcach zaostrzone, zresztą cały przebieg rozwoju jest taki sam jak w poprze- dnićj.
Główne zarysy różnie w budowie sprężyc podał już de Bary (29), szczegółowićj badał je Wigand (30); ponieważ jednak ten ostatni nie znał tyle gatunków co ja, a powtóre ponieważ jego spostrzeżenia są w niektórych razach niedokładne, przeto zmudne cytowanie wszelkich drobnostek zupełnie opu- szczam. Ktoby się temi rzeczami więcćj zainteresował ten może miejsce zacytowane i moje badania porównać.
Zgrubienia wężownicowate na sprężycach nazywać będziemy dla krótkości wężownicami, a nie zgru- bione miejsca błony między dwoma wężownicami dolinami.
Wężownice przebiegają stale na prawo, jak to wspominają Braun (31) i de Bary (32). Zdarzają się jednak wyjątki, bardzo rzadkie, jeżeli weźmiemy pod uwagę niezmierną ilość sprężyć w jednćj zaro- dni (38), nigdy jednak tak częste jak to utrzymuje Wigand (34), a przedewszystkićm nigdy wyjatki te
(29) De Bary, 1. c., p. 24-27.
(30! Wigand, 1. c , p. 8-15.
(34) Braun, Sitzungsberichte der Gesellschaft naturforschender Freunde zu Berlin, 18 December 1855.
(32) L. c., p. 25.
(33) Ilość sprężyć w jednćj zarodni jest tak wielka, że ich zliczyć pod drobnowidzem nie podobna, przynajmnićj nie miałem zupełnie ochoty tracić znaczną ilość czasu na podobną drobnostkę, tóćmbardzićj, że z pewnóm prawdopodo- bieństwem można ją rachunkiem oznaczyć.
Oznaczywszy objętość zarodni i odtrącając od nićj zawartość powietrza i zarodników i dzieląc ją następnie przez objętość jednćj sprężycy otrzymamy z pewnością ilość szukaną.
Weźmy naprzód pod uwagę np. kędziorek kruchy. Oznaczmy przez V objętość zarodni, przez v objętość sprężycy,
sk - : : , AR: M; Jeż 47 .u.b.C przez R promień zarodni. Zarodnie tego kędziorka mają kształt elipsoidy, wypadałobyzwięc przyjąć V = jj ze względu jednak że a =b a c mało co od nich mniejsze, można bez wielkiego błędu uprościć ten wzór przyjmując
4.r.R3 W= . 3
(34) L. c., p. 13. ART. 1V. ą
66 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUR ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
nie zdarzają się częścićj w jednym jak w drugim gatunku ; kto ich szuka umyślnie ten je znajdzie, lak samo jak np. pelorye u wargowych, dość często.
Ilość wężownic obiegających sprężyce jest stała, w pewnych granicach dla każdego gatunku. Znaj- dujemy ich dwa u kędziorków : czarnonóżki, krętołka i różnokszłałtnego; trzy w kędziorku mylnym i kruchym; cztery w kędziorku podobnym; pięć w zapletce maczugowatćj. W innych gatunkach zdarza się dość często że wężownica rozwidla się w pewnóm miejscu i biegnie dalćj samodzielnie. Dla tego spotykamy jednę do dwóch wężownic u zapletki wyjątkowćj; od trzech do czterech u zapletki czołgaczka i u kędziorków : szorstkiego, niepozornego, krętego i Jacka; od czterech do pięcin u kę- dziorka złocika; od pięciu do sześciu u kędziorka Decaisna; zazwyczaj trzy, niekiedy jednak tylko dwa lub cztery u zapletki maliny; zazwyczaj cztery, niekiedy jednak tylko trzy lub pięć u kędziorka pokrewnego. Najmniejszą więc liczbę wężownie, to jest jednę, spotykamy tylko u zapletki wyjątkowćj, największą, t. j. sześć, u kędziorka Decaisna. W znanych dotąd gatunkach sprężyce nie posiadają więcćj wężownie nad sześć. Spostrzeżenia Gordy, według których u kędziorka złocika ilość wężowniec ma być od dziesięciu do dwunastu, są z wszelką pewnością fałszywe.
Wężownice sprężyć sa zaledwie narysowane u kędziorków niepozornego i krętego; mało wystające
Sprężyce w tym wypadku mają ksziałt wrzecionowaty, można więc je uważać za dwa ostrokręgi stykające się pod- stawami.
Oznaczając przez r promień sprężycy, przez h połowę jćj długości, otrzymamy :
(0==7) (z. 3) . 3 .
za R 300 milim.,
Podsiawiając teraz we wzory wartości, i. j.
za r 2,07 milim., za h 300 milim.,
olrzymamy :
4.5 j3 = EE = 113040000, ) v = 2.3,14(2,07)Ż Uh = 2691.
Wnętrze zarodni którćj objętość otrzymaliśmy tym sposobem wyrażoną w liczbie 113040000, zajmuje nie tylko za- rodniki i sprężyce, ale także i powietrze. Ilość tego ostatniego jest bardzo znaczna, o czóm się łatwo przekonać prze- kłówając ostrożnie nienaruszoną jeszcze zarodnię i wpuszczając w nią kroplę wyskoku. Powietrze zostanie tym sposo- bem wypędzone, a pozostałe zarodniki i sprężyce zajmują zaledwie polowę przestrzeni zarodni. Należy więc z summy otrzymanćj na V odtrącić 50 % na ilość powietrza zawartego w zarodni, w skutek czego otrzymamy V = 56520000. W tóm zarodniki zajmują przypuszczalnie połowę miejsca, objętość więc sprężyć po odtrąceniu na zarodniki 50 % będzie równa 28260000, a ponieważ na objętość jednćj sprężycy otrzymaliśmy wartość 2691, przeto
V _ 28260000
= R EN Z 502. 0 2691 MEJ
Według więc lego rachunku ilości sprężye znajdujących się w jednćj zarodni u kędziorka kruchego wynosi mnić więcćj 10000.
ŚLCZOWCE. 67
u kędziorków : mylnego, złocika, pokrewnego i Jacka, u zapletek malinowćj i maczugowatćj ; mocno vystające u kędziorków : kruchego, podobnego, czarnonóżki, krętołka, różnokształtnego, szorstkiego i Decaisna i u zapletki czołgaczka; najwyższe bo do 1,66m. m. wysokie u zapletki wyjątkowćj. Przy- tóm są one szczególnićj spiczaste u kędziorków szorstkiego i Decaisna, a szczególnićj płaskie np. u kędziorka podobnego.
Doliny między wężownicami bywają jużto wyższe lub im równe u kędziorków : mylnego, kruchego i niepozornego; jużto równe u kędziorków podobnego i szorstkiego; już szersze u kędziorków po- krewnego, krętego, Decaisna ; już raz do dwóch razy szersze u zapletki malinowćj; już dwa razy szersze u kędziorka złocika; od dwóch do trzech razy szersze u zapletek : maczugowatćj i czoł- gaczka; od trzech do czterech razy szersze u zapletki wyjątkowój i kędziorków : czarnonóżki, krę- tołka i różnokształtnego.
Oprócz takiego stosunku wężownie do dolin, spostrzegamy że u pewnych gatunków znajdują się na wężownicach jeszcze inne zgrubienia, a mianowicie pod postacią kolców. Kolce te są zupełnie jedno- rodnćj natury z wężownicami i w podstawie przechodzą w nie nieznacznie. Wyjątkowo zdarzają się one u kędziorka złocika; stałe lecz niepozorne u kędziorka szorstkiego; 0,83 do 2,36 m. m. wysokie u kędziorka Jacka; 1,66 zwykle niektóre jednak tylko 0,87 lub znów 2,09 m. m. wysokie u zapletki czołgaczka ; wreszcie od 2,49 do 3,32 m. m. wysokie u zapletki maliny.
Weźmy teraz jeszcze pod uwagę kędziorek złocik, którego zarodnie są także bardzo małe, ale którego sprężyce należą do najdłuższych i najszerszych jakie w kędziorkach spotykamy. Zachodzi tu jeszcze ta różnica, że sprężyce mają kształt walcowaty, więc tóż musimy użyć na oznaczenie ich objętości innego wzoru.
Przyjmując oznaczenia powyżćj używane, otrzymamy wzory :
a (E=4008 podstawiając właściwe wartości otrzymamy :
4.3,14(300)3
M= 3
= 413040000,
v ==3,Ł4(4,2)2800 = 44312.
Odtrącając teraz od wartości na V otrzymanćj, jak w poprzednim razie, 50% na objętość powietrza w zarodni, będziemy mieli
V = 56520000 i ztego 30 % na objętość zarodników, pozostaje
v = 395640000, czyli
V__ 39564000 » powadidżona Bl |
Ilość więc sprężyc znajdujących się w jednój zarodni kędziorka złocika wynosi według tego rachunku blizko 900.
68 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU. — TOM V.
W jednym wypadku, to jest u kędziorka złocika znajdujemy takie zgrubienia w dolinach, mają one postać cieniuteńkich listewek przebiegających od jednćj do drugićj wężownicy w kierunku długości sprężycy, a wszystkie względem siebie równolegle.
W większości razów sprężyce są walcowate, tylko u trzech gatunków, to jest u kędziorków : my! - nego, podobnego i kruchego są one wrzecionowale.
Długość sprężyc bywa bardzo różna, nieproporcyonalna do szerokości i wachająca się w bardzo znacznych granicach w jednćj i tćj samój zarodni np.:
u kędziorka mylnego sprężyce bywają długie od 250 do 520 m. m.,
» » kruchego » » » » 4140 » 400 » » » » Decaisna » » » » 500 » 750 » » » » Jacka » » » » 450 » 560 » » » » złocika » » j » » 450 » 4340 » »
Ponieważ jednak przy licznych pomiarach dają sięodszukać niektóre nader krótkie, t.j. zaledwie kil- kanaście razy dłuższe od szerokości i inne znów znacznie dłuższe od normalnych, i ponieważ wreszcie mierzenie długości z powodu skręcenia sprężyc bywa bardzo mozolne,charakter ten nie może służyćza podstawę rozróżniania gatunków. Wreszcie nadmienić wypada, że sprężyce nigdy nie bywają dłuższe nad 2 M.
Za to szerokość sprężycy waha się albo w nader drobnych granicach albo też jest najzupełnićj stała. W większości razów wynosi ona 4 m. m.; zmniejsza się do 3,32 m. m. u kędziorka niepozor- nego, a tylko do 2,49 m. m. u kędziorka krętego. Wynosi ona 5 m. m. u kędziorka podobnego. Waha się między 4 a 5 m. m. u kędziorka pokrewnego; między 4 a 6 m. m. u kędziorka mylnego; między 8 a6,7 m. m. u kędziorka Decaisna. Wreszcie w niektórych formach kędziorka złocika dosięga ona 8,3 m. m.
Nader charakterystycznóm zresztą jest zakończenie sprężyc w kędziorkach i w niektórych wolnych końcach sieci zapietki. Wężownice w rzadkich tylko wypadkach dobiegają do samego końca sprężyc. Podobny stosunek spotykamy tylko u kędziorka złocika i zapletek : maczugowatćj, wyjatkowćj i czoł- gaczka. Zresztą we wszystkich innych gatunkach, przynajmnićj w samym końcu, zakończenia sprężyc są gładkie.
Końcem będziemy nazywać część sprężycy od miejsca, gdzie ona widocznie się zwęża lub tóż rozsze- rza. Długość tak rozumianych końców sprężyć jest stała lub tóż wacha się w nieznacznych granicach dla każdego gatunku. Długość tych końców wyrażać będę nie w milimetrach a w szerokościach danój sprężycy, bo tylko tym sposobem można względną długość końców sprężyć między sobą porówny- wać. W wielu razach, np. u kędziorków : szorstkiego, pokrewnego, Jacka, końce są zaledwie równe szerokości sprężycy, lekko zaostrzone, niekiedy troszeczkę rozdęte i zaopatrzone kolcem, przytóm albo proste albo nieco na bok skrzywione. U zapletek wyjątkowej i maczugowatćj bywają one wprost tępe albo najprzód zwężone a potóm rozdęte. U zapletki czołgaczka i kędziorka złocika końce są jeden i pół raza dłuższe od szerokości sprężyc, w ostatnićj nieznacznie zwężone, w pierwszćj niekiedy zao- kraglone. Do dwóch razy dłuższe u kędziorka niepozornego, przedtćm nieznacznie rozdęte. U kędzior- ków : czarnonóżki, krętołka i różnokształinego od dwóch do trzech razy dłuższe, nieznacznie zwę- żone. Podobnież u zapletki maliny; lecz tu często przed końcem rozdęte. Tak samo u kędziorka Decaisna, lecz od trzech do sześciu razy dłuższe. Naturalnie zupełnie inaczćj zachowują się sprężyce
ŚLUZOWCE, _ 65
wrzecionowate, które od środka do obu końców nieznacznie się zwężają; tutaj końcem nazywamy tylko zakończenia miejsca, gdzie wężownice przestają przebiegać. W kędziorku mylnym tak rozumiane końce są od czterech do sześciu razy, w kędziorku kruchym siedm razy a w podobnym dziesięć razy dłuższe od szerokości sprężycy.
Z tego widocznćm jest, że w niektórych gatunkach sprężyce są rozdęte przed końcem ; u kędziorka Decaisna rozdęcia te dochodzą wielkości 9 m. m. Tak u tego gatunku jako tóż i u kędziorka krętego często rozdęcia znachodzą się tóż w środku przebiegu sprężycy.
Przy tak miniaturowćj budowie sprężyć, zważając tćmbardzićj na nieskończoną ich ilość w jednćj zarodni, które wszystkie z łatwością możemy objąć okiem pod drobnowidzem, naturalnćm jest, że zdarzają się przeróżne potworności (Missbildungen). Nie tu jest miejsce zajmować się ich wylicza- niem. Wspomnę tylko, że nie rzadko zdarza się spotykać sprężyce albo z sobą zrośnięte albo też roz- widlone. Otóż u kędziorka mylnego zdarzają się okazy, których zarodnie posiadają mniejszą połowę sprężyć rozmaicie rozwidlonych. W innych zaś jest ich przeważająca ilość. Takie formy zostały tóż przez Wiganda opisane pod nazwiskiem Trichia furcata.
To co u kędziorka jest wyjątkiem staje się u zapletki regułą. Według Alexandrowicza w młodych ich zarodniach spotykamy najprzód wodniczki które układają się w rzędy, następnie otaczające je pierwoszcze wydaje na ich powierzchni cieniuteńką błonkę, takie pojedyncze rurki zrastają się nastę- pnie z sobą i tworzą tym sposobem w sieć połączone sprężyce dojrzałych zapletek.
U zapletki maliny połączenia sprężyc posiadających bardzo liczne wolne końce są nader rzadkie; u wszystkich innych stosunek jest przeważnie przeciwny, szczególnićj u zapletki maczugowatćj, gdzie wolne końce są bardzo rzadkie, może z tego powodu, że znaczna ich ilość zapuszczona jest głęboko w trzonek, zaciśniona między wypełniającymi go wielokatnymi pęcherzykami. Te końce w przeciw- stawieństwie wolnych, do końca rysowanych i tępych, są prawie bezbarwne, cienkościenne, a zresztą albo gładkie albo tćż posiadające jednę lub dwie wężownice w obiegu. Połączenia sprężyć zapletki są nader rozmaite, najczęścićj trzy rurki spotykają się w jednym punkcie, tak że kąty między niemi zawarte są sobie równe. Albo tćż od nitki prosto biegnącćj wychodzi odnoga pochyła. Albo wresz- cie od nitki mającćj kształt v wychodzi od dołu lub góry prostopadła do krzywizny dolnćj nitka. Rzadzićj zdarza się że dwie nitki są połączone mostówato poprzeczną nitką ; albo że z jednego punktu rozchodzą się cztery nitki. Zresztą i tu zdarzają się jeszcze i inne rozmaite połączenia należące jednakże już do potworności.
W suchym stanie sprężyce zawierają w swym wnętrzu znaczną ilość powietrza. Badane w wodzie zdają się być nią w zupełności wypełnione. W skutek działania jednak potażem ścianki ich rozsze- rzają się znacznie i wówczas w wielu razach spostrzegać można środkową zawartość drobnoziarnistćj, walcowatćj masy, barwiącćj się od jodu brunatno. Jestto zapewne reszta owćj istoty wypełniającój sprężyce w ich najmłodszym stanie.
Sprężyce kędziorków są nader hygroskopiczne, w wilgotnóm już powietrzu okazują żywe ruchy. Fakt ten odkrył Haller w roku 1735. Opisując kędziorek krętołek (35) tak się o jego włośni wyraża : «Rupto cortice capillitium concolor erumpit. In eo anno 1785 elastiecum motum vidi, quo fila quasi animata repebant, atque spargebant pollinem simillimum annulis perforatis». Wysychając odbywają znów odwrotne ruchy.
(35) Haller, Ennumeratio etc., fig. 10. An. Clatroides florescens.
10 PAMIĘTNIK TOWARZYSTWA NAUK ŚCISŁYCH W PARYŻU, — TOM V.
Ruch ten polega na tćm, że pod wpływem wody skręty ich prostują się a wysychając znów się two- rzą. Dlatego tóćż w zarodniach sprężyce są zawsze mocno i najrozmaicićj pokręcone i między sobą poplątane. Zwilżane, potćm wyschnięte i znów zwilżane odbywają znów podobne poruszenia, nigdy już jednak do pierwotnych granie sprężystości nie powracają. Najoczywiścićj pod wpływem wody wężownice, jako miejsca zgrubione błony, więcćj jćj nabierają jak inne miejsca ścianki i powodują tak gwałtowne poruszenia.
Zarodniki kędziorkowatych są zazwyczaj znacznie szersze od sprężyć, w większości razów o błonie tępćj i brodaweczkowatćj. W czterech razach mają one więcćj zawiłą budowę. Na pierwotnie: jedno- stajnój błonie znajdują się zgrubienia w.postaci listewek o wielokątnych okach w sieć połączonych. U zapletki czołgaczka listewki te są nader cienkie od 0,4 do 0,6 m. m. wysokie ; u kędziorka złocika są znacznie wyższe 1,7 do 2,6 m. m. wysokie, także jak w poprzednim razie jednostajne ; u kę- dziorka pokrewnego listewki stają się znacznie